galeria zdjęć

                                      Babia Góra w noc sylwestrową.

"Zdobywanie gór jest sztuką miłości, motywem tożsamości, tworzeniem siebie." 

                                                                                                                                                       W. Goetel

              31 grudzień 2013 - koniec roku  i Sylwester. W mieście poruszenie i  ostatnie przygotowania do  hucznych zabaw. A my postanowiliśmy tym razem inaczej spędzić ten wieczór i przywitać Nowy Rok. A gdzie? – oczywiście bardziej ekstrawagancko, bo na Babiej Górze! Nieustraszona słaba płeć i mok-owscy  twardziele w ilości 27 osób, zaopatrzeni w czołówki i raki podejmujemy trud zdobycia Królowej Beskidów nocą i w trudnych warunkach zimowych. Na dodatek prognozy pogody nie są obiecujące. O godz.20.30 żegnamy Jordanów  i przemieszczamy się na Przełęcz Krowiarki 986mnpm, podziwiając rozgwieżdżone niebo.

          Tam pierwsze zaskoczenie – na dużym, ciemnym parkingu po prostu brak miejsca. Widać tylko migające latarki i rzesze turystów przygotowujących się do wyjścia na szlak. Powszechnie wiadomym jest, że Babia Góra jak magnes przyciąga turystów z różnych stron Polski i nie tylko, ale aż tak….!!!  Za czerwonymi znakami rozpoczynamy mozolną wędrówkę pnąc się systematycznie w górę po odnowionej ścieżce przez tereny Babiogórskiego Parku Narodowego. Dodam, że został utworzony w 1954r. a w 1977r. wpisanego na listę światowych rezerwatów biosfery UNESCO. Otula nas las i ciemna noc. Wprawdzie gwiazdy pięknie mrugają, dodając nam otuchy, ale niestety nie ma księżyca. ”Poszedł pić na imprezę sylwestrową” – usłyszałam głos obok mnie. Świecąc latarkami , krok po kroku, łapiąc oddech i słuchając odgłosów leśnych zdobywamy Sokolicę 1367mnpm. Spostrzegamy pięknie oświetloneokoliczne  miejscowości. Tu i ówdzie w dole rozsypują się kolorowe race. Odczuwamy mocne podmuchy wiatru. Oj nie będzie łatwo… Idąc wyżej, nad lasem już w rejonie kosówki wieje prawie huragan, niosąc drobiny lodu. Jest więcej ubitego, zlodowaciałego śniegu. Wiatr potęguje zimno, więc uzupełniamy ciepłe ubranie  i skutecznie pniemy się w górę przez Kępę 1521 mnpm.  Przed  i za nami widzimy rząd latarek na ścieżce.Toturyści niczym robaczki świętojańskie ciągną na szczyt. Już w okolicy Gówniaka 1617 mnpm musimy złapać oddech kryjąc się za garb. Miotani podmuchami na Diablaku 1725 mnpm stajemy przed samą północą. Zaskakuje nas ponownie znajdujący się tam tłum ludzi /ponad 200 osób/, usiłujących ochronić się od wiatru nie tylko za murkiem ale i w różnych szczelinach.                                                                                                                              

             No i północ……..jest  Nowy 2014 Rok. Strzelają  szampańskie  korki, wokoło moc życzeń. Słowaccy  turyści śpiewają  kolendę,  przygrywając na akordeonie. Ku naszemu zdziwieniu lecą też petardy – a co na to śpiące niedźwiedzie i inne zwierzęta? Na szczęście tak mocno wieje i jest bardzo zimno, więc całe wesołe towarzystwo zbiera się do odwrotu. I znowu widać rząd świateł, niczym oświetloną wąską uliczkę skierowaną ku dołowi.   Szybko zbiegamy do Sokolicy i dalej już całą grupą schodzimy do Krowiarek.   Jak szaleć – to szaleć. Przemieszczamy się do Orawskiego Dworu w Zubrzycy Górnej, aby tam kontynuować imprezę sylwestrowo - już noworoczną. I jak się okazało do białego rana!!!!   Jesteśmy szczęśliwi, zadowoleni  i spełnieni. Była to wycieczka, pełna niecodziennych    i niezapomnianych wrażeń. Dlatego zapamiętamy ją na długo i być może ujmiemy  w kalendarzu corocznym???

Choć pejzaże zimowe są bardzo urokliwe dla mnie, radość również sprawiła przyjemna atmosfera współuczestników tej wycieczki i świadomość ,że pokonuję trasę górską w śniegowych i zarazem niełatwych warunkach.

 

                                      Z najlepszymi życzeniami w Nowym 2014roku!!!  

                                                                               Janina Filipek – uczestnik wycieczki

 
Kolejna piękna wędrówka dobiegła końca.
A my przemierzając szlaki, podejmujemy indywidualne i grupowe rozmowy, dzieląc się doświadczeniem życiowym. Dla wielu z nas jest to czas na relaks, tak ważny dla zdrowia fizycznego i psychicznego człowieka niezależnie od wieku. Nieodłącznym elementem upamiętniania historii turystyki MOK w Jordanowie są zdjęcia umieszczane w gablotach Urzędu Miasta jak również przy skrzyżowaniu ulic w centrum miasta. Zapraszamy do ich obejrzenia  i spędzania wolnego czasu bliżej natury w naszym towarzystwie.