galeria zdjęć

 

         Cóż zmusza cię, człowieku, abyś opuścił własne schronienie w mieście, porzucił krewnych i przyjaciół i udał się w wędrówkę poprzez góry i doliny? Cóż jeśli nie przyrodzone  piękno świata."                                                     

                                                                                                Leonardo da Vinci

       Krowiarki-Hala Krupowa, brzmi to tak lekko. Wiedziona ciekawością przebiegu tego odcinka czerwonych znaków postanowiłam wybrać się na lajtówkę w dniu 23 lutego 2014r. Na jordanowskim rynku o godz.7.30 zebrała się spora grupka, bo 27 osób „małych  i dużych”. Zwyczajowo przewodnik Andrzej rzucając wzrokiem na grupę sprawdza wszystkie aspekty przygotowania do wędrówki. Tak więc ruszamy busem na PrzełęczKrowiarki -1012mnpm. Wita nas rześki poranek i  odczuwamy poranny, przyjemny chłód. Andrzej zapoznaje nas ze znajdującymi się tu pamiątkami. Jest to kamienny postument nawiązujący do pobytu Karola Wojtyły w Zubrzycy Górnej w 1938r, gdzie będąc młodzieńcem w wojsku pracował w Junackim Hufcu Pracy przy budowie Drogi Karpackiej. Widzimy również symboliczną płytę poświęconą wybitnemu językoznawcy, prof. Zenonowi Klemensiewiczowi, który zginął w katastrofie lotniczej na stoku Policy. Po drugiej stronie drogi przy szlaku widnieje drewniana  rzeźbiona tablica, która upamiętnia ostatnią przed wyborem na papieża, górską wędrówkę Księdza Kardynała Karola Wojtyły wędrującego  tędy 09 września 1978r. Również  zawsze intrygowała mnie nazwa Krowiarki - otóż pochodzi od kobiet zwanych krowiarkami, które wypasały tu krowy. Znaki czerwone prowadzą  nas ścieżką  pnącą się troszkę  stromo, po schodkach w skarpie na pierwsze wzniesienie Gówniak. Idziemy po zmrożonym, niewielkim śnieżku, który chrzęści pod butami. Górą ponad świerkami przebija się słońce. Humory dopisują, jest miła atmosfera. Słychać śpiew ptaków, chociaż to jeszcze nie wiosna. Po dojściu do Gówniaka -1046mnpm oglądamy pozostałości po okopach z I Wojny Światowej. Dalej łagodnie pokonujemy kolejne wzniesienia i osiągamy Syhlec  /Czyrńc/- 1121 mnpm. Im wyżej, tym drzewa są bardziej oszronione. Z łatwością dochodzimy do Cyla  Hali Śmietanowej- Kiczorki -1298 mnpm .Tu na niewielkiej nasłonecznionej   polance zatrzymujemy się na krótki posiłek. Od Zawoi doszły  znaki: żółty  i niebieski. Przechodzimy do widokowego miejsca  z zamiarem podziwiania  Babiej Góry ,Królowej Beskidów i Matki Niepogód. Niestety, jak to zwykle bywa właśnie Babia zasnuła się mgłą. Momentami dostrzegamy rejon Sokolicy. Nie widzimy też Zawoi, Pilska ani Beskidu Śląskiego. Ale za to focimy się korzystając ze słońca  i zimowej aury. Dawniej były tu hale pasterskie, stąd druga nazwa - Hala Śmietanowa, ale wszystko zarosło lasem. Dalej monotonny marsz przerywają nam przeszkody z powalonych po ostatnich wichurach drzew. Dodam, że wzdłuż czerwonych znaków od Krowiarek do Policy biegnie też główny wododział europejski. Z lewej to zlewisko Morza Bałtyckiego, a z prawej Morza Czarnego.  I oto Polica -1369mnpm. Wśród lasów występuje tu już kosodrzewina. Znajduje się tu symboliczny pomnik ze szczątków polskiego samolotu i lista 53 ofiar. Andrzej nawiązuje    do tajemniczej i do końca nie wyjaśnionej  katastrofy lotniczej z 02 kwietnia 1969r. Jeszcze do dziś znajdowane są szczątki samolotu. Dokładnie  w zeszłym tygodniu widziałam jak prowadzący schronisko na Hali Krupowej Pan Ogrodowicz prezentował na fb znaleziony  w pobliżu kawałek akumulatora z samolotu. Na Policy też liczyliśmy na panoramki - niestety widzimy tylko mleczną mgłę. Dalej mijamy krzyż, który nawiązuje do wędrówek Karola Wojtyły, katastrofy lotniczej i oddziałów partyzanckich. Dochodzą tu również znaki niebieskie od Orawy i Gorc. Idąc dalej wchodzimy w krainę leśnej baśni. Drzewa i krzewy wysmagane wiatrem udekorowane są  niezliczonymi pięknymi formami różnych dziwactw. Nasi fotograficy przyjmują nawet leżące pozy, aby uchwycić to piękno. Schodzimy na Złotą Grapę mijając cztery „igloo”. Mamy okazję rzucić okiem na Policę, Pasmo Jałowieckie, Beskid Mały, dalej  Beskid Makowski. Przed nami Okrąglica z masztami. Warto tam zobaczyć kaplicę Matki Bożej Opiekunki Turystów i drogę krzyżową. Tak naprawdę Hala Krupowa znajduje się na południowych  stokach Okrąglicy, a hala, na której stoi schronisko nosi nazwę Sidzińskie Pasionki. Idziemy do Schroniska im. Kazimierza Sosnowskiego - 1152mnpm. Jest wczesne popołudnie, idealne miejsce  i czas na posiłek. To uroczy, kameralny drewniany obiekt z dobudowaną ostatnimi czasy widokową werandą na Tatry. Istniał od 1935r,  w 1944r spalony przez Niemców i odbudowany  1955r.Tatr niestety też nie zobaczyliśmy. Przy schronisku ruch, kilka namiotów na śniegu i liczni turyści. Okazało się, że od piątku odbywał się tu „zimak”/obóz zimowy/ pod patronatem gazety górskiej” Nad poziomem  Morza”. Rozpalamy też ognisko pod zadaszeniem i smażymy kiełbaski, a potem opychamy się nimi do woli. Jest przyjemnie i lajtowo. Najedzeni, zadowoleni przez  Przełęcz Kucałową -1170mnpm wracamy. Mijamy  rozwidlenie szlaków: czarny  i zielony w do Sidziny, czerwony do Jordanowa i na Babią Górę / z tego kierunku doszliśmy /,zielony do Zawoi, niebieski do Skawicy i żółty do Juszczyna. A my krótko za niebiesko- żółtymi, a potem żółtymi znakami ruszamy dalej. Zbiegamy buczynowym lasem do Juszczyńskich Polan w pobliżu granicy ze Skawicą wsiadamy do busa. Jordanów to już rzut beretem. Przeszliśmy około15 km przy niewielkim 450m przewyższeniu.   Dzisiejszy dzień to relaks, tak ważny dla zdrowia fizycznego i psychicznego człowieka niezależnie od wieku. To czas spędzony  w miłym towarzystwie i dobrej atmosferze oraz  w otoczeniu bajkowej zimowej aury. A obiektywy utrwaliły wspaniale dziś spędzone chwile. Zapraszam do galerii zdjęć.

  Janina Filipek- uczestnik wycieczki