galeria zdjęć

 

 

„Ważne są wyprawy w góry, te wysokie, te niskie, ale i te całkiem płaskie. Choć są tylko uzupełnieniem życia, tylko jednym z jego elementów, to jednak na tyle ważnym, że bez tego jednego elementu życie wydawałoby się bezbarwne…….”  

 

                                                                                                                 złote myśli z gór - Michał

 

        Dzisiaj po udanym kuligu /wprawdzie bez śniegu/ odpuszczamy Tatrom. Jest 02 marzec 2014r , piękny poranek i wokoło wiosna. Tym razem naszym celem jest Turbacz. Wybraliśmy  trasę z Łopusznej, aby podziwiać piękno polskich gór na gorczańskim szlaku.Więc rozgadane towarzystwo w ilości 18 osób pakuje się do busa. Jedziemy do Łopusznej i tu mijamy: dwór- siedzibę Tetmajerów z XVIII w, drewniany kościół  z XVI w  i muzeum - Tischnerówkę /poświęcone filozofowi i kapelanowi Podhalan/. Na miejscowym cmentarzu znajduje się kamienna płyta skalna - to grób ks.prof. Tisznera – również piewcy góralskich kazań o ślebodzie /wolności.Start rozpoczynamy w przysiółku Zarębek Średni za czarnymi znakami. Jest piękna, słoneczna  pogoda, powietrze rześkie i przejrzyste. Pod nogami mamy zmrożone błoto. Powoli pniemy się w górę otoczeni jesiennymi barwami. Wokoło buczynowe lasy z owocami walającymi się pod nogami. Suche, brązowe trawy zalegają na polanach. Mijamy Polanę Chłapkową, by dojść do Polany Srokówka. Widzimy niewielki zamarznięty Pucołowski Stawek .To niewielkie bajorko położone jest najwyżej z jezior beskidzkich. Legenda głosi, że dawniej nad stawem pojawiały się topielice, które zwodziły i mamiły ludzi. I cóż mamy idealne miejsce widokowe. Przed nami jak na dłoni prawie cała panorama Tatr, ośnieżonych i posrebrzonych promieniami słońca. Odpoczywając, chłoniemy wzrokiem piękno tego świata. Nieskalany błękit nieba i lekkie mgiełki nad doliną dodają temu obrazowi uroku. Przewodnik Andrzej z niezwykłą precyzją przedstawia nam kolejne szczyty. Od lewej podziwiamy: Tatry Bielskie z Hawraniem, Muraniem i Płaczliwą Skałą, lekko z tyłu Bujaczy i Szalony Wierch, Kieżmarskie Szczyty, Łomnica, Durny Szczyt, Baranie Rogi, Lodowy, Jaworowe Szczyty, Gerlach, Batyżowiecki, Kończysta, bliżej Rysy, Wysoka,Wołowy Grzbiet i Mięguszowieckie Szczyty, Orla Perć i Świnica, Pośrednia i  Skrajna Turnia, Beskid, Kasprowy, Giewont i Czerwone Wierchy, Bystra, przed nią Błyszcz, Starorobociański, Ornaki i Wołowiec.Dalszą cześć Tatr Zachodnich  przysłaniają drzewa.Chociaż żal opuszczać to niezwykłe miejsce, czeka nas długa droga. Podczas wędrówki w górę w oddali widzimy  schronisko na Turbaczu. Wydaje  się być  bardzo blisko. Dotarliśmy na polanę Jankówki, jest tu zrekonstruowany szałas. Niektórzy ciekawscy wdrapali się nawet dach, by z góry spojrzeć na otoczenie. Po drodze też mijaliśmy kilka  w różnym stanie szałasów, które są pozostałością dawnego pasterstwa. Pod butami im wyżej tym więcej zmrożonego śniegu. Osiągamy  Polanę Zielenica i znowu mamy widoki pięciu pasm górskich: Tatry, w lewo Magura Spiska, w dole Jezioro Czorsztyńskie, dalej Gorce  z Lubaniem, Pieniny i Beskid Sądecki. Tu dochodzimy do czerwonych znaków wiodących na  Turbacz , w drugą na  Przełęcz Knurowską. Być tu i nie wejść obok na Kiczorę? Dalej kierujemy się skrótem do zielonych znaków i Andrzej chce nam pokazać „swoje dziedzictwo” i zapoznać z legendami. Prowadzi nas na Jaworzynę Kamieniecką -Bulandową Polanę.Stoi tu kapliczka 1904r wybudowana przez bacę czarownika  gorczańskiego Chlipałę zwanego Bulandą. Znowu zerkamy z podziwem na  inną panoramę: to Beskid Sądecki, Gorc, Kudłoń i Mogielnica. Oczywiście, nie mogliśmy sobie odpuścić i poszliśmy do Jamy Zbójnickiej  położonej kilkadziesiąt metrów poniżej polany. Jama , to niewielka jaskinia szczelinowa bez możliwości zwiedzania. Była  kryjówką zbójników i w  okolicach podobno straszy odrąbana głowa zastępcy herszta zbójników. Ma dwa korytarze : jeden o dł.15 m, drugi 10m. Ciekawscy z latarkami oczywiście weszli do środka, co skwitowała  Agnieszka: ”mam z tego tyle, że brudny tyłek i nic więcej - jak to w życiu bywa.” Wracamy zielonymi  do czerwonych znaków i wychodzimy na Hale Długą  zwaną w górnej części Wzorową. Prowadzony tu był wypas krów i owiec, ale zaprzestany. By jednak nie dopuścić do zarośnięcia polany i zachować kulturę pasterską w 2003 Gorczański Park Narodowy  ponownie wprowadził wypas  owiec. Z tyłu mamy Metysówkę -obiekt Parku Gorczańskiego  i widzimy już przed nami okazały budynek schroniska PTTK im. Orkana pod Turbaczem- 1283mnpm.  Po niedługim czasie spragnieni i głodni  zasiadamy na zasłużony odpoczynek. Jesteśmy tu  z grupą MOK już któryś raz. Obecny budynek jest trzecim z kolei poprzednie spłonęły. Na odbudowę drewno przyjechało z Mazur, bo takie były czasy. Grupowa fotka i czas iść na najwyższy szczyt  -Turbacz 1310mnpm./godz. 15.00/. Panorama Tatr  i Podhala już nie jest tak imponująca, zasnuła się mgłami. W drodze powrotnej  podążamy do Kowańca za znakami zielonymi. Są też na pewnym etapie znaki żółte i niebieskie. Mijamy brzozowy krzyż z tablicą To miejsce poświęcone pamięci konfederatom  tatrzańskim, AK, ludowej straży bezpieczeństwa - oddziałom „Błyskawicy”, „Ognia”  i „Wiarusów”. Znaki  żółte  odchodzą do kaplicy papieskiej, gdzie znajduje się ołtarz partyzancki z Matką Bożą Królową Gorców. My przez Polanę Świdrową /odłączają  się znaki  niebieskie/, Sralówki  i Brożek schodzimy do Długiej Polany w Kowańcu. Z Polany Brożek widzimy jeszcze  kaplicę z pasiakami, poświeconą Maksymilianowi Kolbe i kwitnące tu krokusy!!!! Polany pod Turbaczem są popularnymi  wśród Gorczan i nie tylko terenami letniskowymi zabudowanymi różnorodnymi bacówkami  i  daczami. Roztacza się stąd również fenomenalny widok na Tatry, Beskidy z Babią Górą. Przy Placówce GOPR i wyciągu narciarskim kończymy w dniu dzisiejszym wędrówkę. Przeszliśmy ok. 18km i ok. 800 metrowym  przewyższeniu.

 

  Cóż znaczą trudy wędrówki naprzeciw piękna, którego dzisiaj doświadczyliśmy. Wspaniała pogoda, piękne widoki i cudowna atmosfera sprawiły, że czas upłynął nie zauważalnie. Jordanów powitaliśmy wieczorem. Zapraszam do galerii zdjęć.

 

                                                                                                   Janina Filipek – uczestnik wycieczki