galeria zdjęć

 

 „Góry pozwalają doświadczyć trudu wspinaczki, strome podejścia kształtują charakter, a kontakt z przyrodą daje pogodę ducha.”   Jan Paweł II

 

          Mając na względzie obowiązki MOK Jordanów związane z Niedzielą Palmową, wyruszamy na podbój ostatniej części nie przedeptanego pasma Małej Fatry wyjątkowo  w sobotę 12.04.2014r. Jest to Suchy i grań po Przełęcz Priehyb. Grupka 10 osobowa, ale za to hard core z przewodnikiem Andrzejem. Miło jest powitać dwoje nowych uczestników. Jedziemy własnym transportem przez Chyżne, Dolny Kubin, Zazrivę, Terhovą i Varin do wioski nad Wagiem - Nezbucka Lucka. Jest mglisty i mokry poranek, więc zastanawiamy się jaki dziś  będzie dzień. W Dolinie Orawy widzimy tylko dolne partie  wkomponowanych  w skały orawskich zamków oraz rysujący się we mgle Wielki Chocz. Po pokonaniu Przełęczy Równa Hora dzielącej Małą Fatrę od Kubińskiej Holi zmienia się całkowicie pogoda i mamy inny świat z pięknym słońcem. Szczególnie charakteryzuje się świeża wiosenna zieleń i całe zbocza  kwitnącej tarniny. W wiosce Niezbudzka Lucka /358mnpm/ z kładki ponad Wagiem  podziwiamy po drugiej stronie rzeki dumnie paradujący na skale /103m/ zamek Strećno. Przez miejscowość Strecno przebiega główna droga jezdna do Żyliny, poprowadzona wzdłuż rzeki Wag. Linia  kolejowa przechodzi tunelem, zaś  dla samochodów jest promowa przeprawa. Ruiny zamku zrekonstruowano i od 1995 r zamek udostępniono zwiedzającym. Na przełomie XIII i XIV uważany był za najbezpieczniejszą twierdzę w górnej części doliny Wagu. My natomiast za czerwonymi znakami udajemy się w kierunku ruin drugiego zamku Stary hrad /564mnpm/.Była to warownia pograniczna z XIII w. Zamek przechodził różne koleje dziejowe, aż w końcu XVIII w zupełnie opuszczony i popadł w ruinę. Ruiny te umożliwiają wałęsanie się po jego pozostałościach  i wgłębieniach pod sklepieniami, zapewniając bajkowe widoki przez otwory w murach na wijący się w dole Wag. Szczególnie charakteryzują się  wyrzeźbione przez aurę kształty w postaci wielkich maczet. Smaczku dodaje  widok na Domasinsky Meander, gdzie Wag wije się, zakręcając o 270  st. Dodam,    że rzeka przecina wyniosły grzbiet Małej Fatry dzieląc go na dwie części: Południową -  Luczańską i Północną -  Krawańską. Po krótkim posiłku dalej ruszamy granią do chaty pod Suchym. Jeszcze przez soczystą zieleń bukowych lasów zerkamy na pozostające  w tyle oba zamki. Słychać śpiew ptaków i niestety szum pędzących w dole tirów. Prawie równolegle pod nami zbocze trawersują niebieskie znaki. Wysokość robi swoje, ale dzielnie najpierw osiągamy Plesel /981mnpm/, by dojść do Chaty pod Suchym /1078mnpm/. Rozsiadamy się na werandzie i znowu podziwiamy widoki na Małą Fatrę, Martinskie Hole, wstęgę Wagu z zaporą i mijane miejscowości.  I oto niespodziewanie pojawia się koza, która bez pardonu wskakuje na stół i miesza nam w kanapkach, żebrząc o …?????? Czas nagli, a za nami tylko namiastka przebytej trasy. Po pokonaniu zbocza z wyciągiem, obserwujemy jeszcze resztki krokusów. Ale też dostrzegamy już kwitnące atramentowe goryczki! Otwiera się nam widok na Suchy, Białe Skały i Stratenec. Przez Przełęcz Prislop /1202mnpm/, tu odchodzą żółte znaki okrążające Suchy i  dalej polanę Javorina / znaki zielone z wioski Varin/ już po śniegu mozolnie trawersujemy zbocze, które można  porównać do tatrzańskich tras. Mijamy całe kępy kwitnących różowo wawrzynków. Suchy /1468mnpm/  osiągamy przed południem i  w nagrodę podziwiamy cudowną panoramę. Mamy oświetloną słońcem luczańską część Małej Fatry, Martinskie Hole, Wielką Fatrę, trochę zamglone Niżne Tatry, Góry Choczańskie z Wielkim Choczem, a z drugiej strony Białe Skały, Stratenec, Mały Krivań i Pekelnik. W dole Dolina Kur a wyżej Dolina Haviarska. No i Żylina z rozlanym  Wagiem. Oczywiście gratulacje od przewodnika i wpis do księgi. Można by rozkoszować się widokami ale czas na fotkę, oddech i w drogę. Teraz wśród bardzo ciekawej, oryginalnej scenerii skalnej schodzimy do Białych Skał, a ścieżka biegnie skalistą granią, ponad urwistymi ścianami. Dochodzimy do Przełęczy  Vráta /1440 mnpm/ i pojawiają się żółte znaki  z obejścia Suchego. I kolej na Stratenec /1513 mnpm/, po to by zejść do Przełęczy Priehyb /1462 mnpm/. Rozdroże znaków: żółty od Vrata, niebieski z Doliny Kur. Od tego miejsca dalsza trasa jest już nam znana, bo wędrowaliśmy z MOK- iem w listopadzie 2013r.  Znowu mozolnie pniemy się na Mały Krivań  tym razem w scenerii bardziej polskich Tatr. Jest więcej śniegu i bardziej zimowo. Na szczycie Małego Krivania /1671mnpm/ dokonujemy wpisu do księgi, odnajdując ub.r. wpis. Horyzont poszerza się o Piekielnik, Wielki Krywań, Chleb, Stoha, Wielki i Mały Rozsutec. Zaczyna się chmurzyć. Trawersujemy Koniarki, aby wyjść na Przełęcz Bublen /1510mnpm/. Z tego miejsca otwiera się widok na Dolinę Vratną. Znowu musimy podejść na Pekelnik /1609mnpm/.Dzisiejsze wyjścia i zejścia przyprawiają o zawrót w głowie. Przed nami Wielki Krywań i dzieli nas dosłownie dwadzieścia minut od niego. Ze względu na ograniczony czas do odjazdu ostatniej kolejki ze Snilovskiego /1524mnpm/ trawersujemy tylko zbocze i zbiegamy do kolejki. Na Wielkim Krywaniu byliśmy już  na jednym z poprzednich wypadów. Zjeżdżamy gondolami do Doliny  Vratnej i korzystając z komunikacji autobusowej /też ostatni kurs/ osiągamy swoje środki  transportu. Jordanów przywitał nas późnym wieczorem.

Bogatsi o doznania cudownego dnia pokonaliśmy 18  km przy maksymalnym w tym roku przewyższeniu podczas jednej wycieczki pow.1500m i zdobyciu 5 szczytów.

Polecam pokonaną trasę, bo nie dość, że bogata w doznania typowo górskie, zapewniająca piękne widoki, daje też możliwość zasmakowania historii, podziwiając dwa położone na szlaku zamki. Przejście grani podczas ładnej pogody i przy dobrej widoczności pozostawia niezapomniane wrażenia, zwłaszcza, gdy uczestnicy tworzą bardzo miłą atmosferę.

Osiągnięty sukces dodaje sił, schodzimy ciesząc się widokami i przepiękną pogodą.

 

                                  Zapraszam jak zwykle do galerii zdjęć.                   uczestnik: Janina Filipek