galeria zdjęć

 

  

         Tatry to wyjątkowe góry o wysokich walorach krajobrazowych .Urozmaicenie terenu, efektowne kształty, ciekawe zjawiska oraz bogaty świat flory i fauny robią naprawdę imponujące wrażenie. Niewątpliwie to wspaniała, “magiczna” kraina. Poznawanie tego fantastycznego miejsca bywa bardzo wciągające, łatwo może zainteresować, a nawet zamienić się w piękną pasję……..

 

            Kontynuując piękną  pasję grupa turystów MOK Jordanów w dniu 11 maja 2014r wybiera się na Czerwone Wierchy w Tatry. Miasto otula jeszcze sen, jest dopiero godz.6.00,  a na rynku czeka już 16 osób. Wg prognoz ma dzisiaj padać deszcz. Wprawdzie jest to już chyba  piąte wyjście w ten rejon Tatr, ale za każdym razem jest inaczej, bądź  z innego miejsca. Szybko przemieszczamy się do Zakopanego i startujemy po godz. 7.00 z Kuźnic- 1010mnpm za niebieskim znakami. Mijamy klasztor Albertynek z  pustelnią Brata Alberta Zakonnicy znani z posługi ubogim i wielkiej pracowitości, budowali zakopiańską kolej, drogę Oswalda Balzera do Morskiego Oka, a nawet szlak turystycznego nad Czarny Staw. Warto odwiedzić ich progi.Po niedługim czasie wychodzimy na Polanę Kalatówki. W jej górnej części widzimy hotel-schronisko wybudowany w 1938 r. w alpejskim stylu. Krokusy już zniknęły, ale jak byłam tu w marcu - to polana miała fioletowy kolor. Wypasano tu  niegdyś owce. Przed nami końcowy próg Długiego Giewontu, Kalacki Żleb i Turnia.W drugi dzień Świąt Wielkanocnych odbywają się tu zawody narciarskie „retro”. Mijamy też szumiące wywierzysko Bystrej. Idąc dalej  dochodzimy do Hali Kondratowej i  kameralnego schroniska im. Krygowskiego /1333 mnpm/. Pięknie prezentuje się Długi Giewont, Kopa Kondracka, Kasprowy i Myślenickie Turnie. Czas na krótki posiłek, bo sił nam dzisiaj trzeba wiele. Ruszamy za zielonymi znakami przecinając Halę, aby mozolnie wspinać się  na Przełęcz pod Kopą Kondracką. Przed nami prawie 500-metrowe mozolne podejście, które trawersujemy       z uporem częściowo po śniegu. Wieje bardzo mocny wiatr i chmury przewalają się po niebie. Ale momentami prześwieca też słońce. Po zdobyciu Przełęczy -1863 mnpm postanawiamy iść na Suchy Wierch Kondracki - 1890mnpm.Ponownie wracamy na Przełęcz i stąd  dalej za czerwonymi znakami idącymi granią i wzdłuż granicy ze Słowacją wspinamy się w górę na  Kopę Kondracką 2005mnpm, którą  osiągamy we mgle o godz11.00. Więc gratulacje od przewodnika i tradycyjna fotka. Odsłania się nam widok na Zakopane z Gubałówką, jezioro Orawskie, Kominiarski Wierch i daleko Osobistą, jest także Błyszcz. Dalej przez Małołącką Przełęcz  1924mnp znowu podchodzimy na Małołączniak-  2096 mnpm. Jego stoki opadają do Dolinki Rozpadłej , górnego piętra Tomanowej, do Doliny Małej Łąki poprzez Wyżnią Świstówkę Małołącką i Doliny Litworowej. Nazwa szczytu pochodzi od Doliny Małej Łąki. Tu wokoło jest mgła i mocno wieje. Przewodnik opowiedział nam historię Aldony, grupy studentów i  grotołazów, których niestety pochłonęły Czerwone Wierchy. Dalej przez Litworową Przełęcz2037mnpm znowu podchodzimy na Krzesanicę - 2122 mnpm.  Krzesanica  ze ścianą od północy gdyby skrzesaną i stąd tak nazwana” -  pisał Walery Eljasz - Radzikowski. Północna ściana wygląda naprawdę imponująco i robi największe wrażenie, a urwiska wprost hipnotyzują. Góruje nad Doliną Miętusią i słowacką Doliną Cichą. Ten najwyższy szczyt Czerwonych Wierchów zdobyliśmy przed  godz 12.00.Musimy podreperować kalorie i wtedy wkracza Rysio ze słodyczami. W panoramie kłania się Giewont, Małołączniak, Zakopane z okolicznymi wioskami, Jezioro Orawskie a nawet przez chwile Czorsztyńskie, Kominiarski, Osobista, Rakoń i Wołowiec, Rohacz ma niewidoczny szczyt, Ornaki, Starorobociański, Bystra z Błyszczem, Tomanowy, Kamienista, Smereczyński z widocznym w dole stawem. Niestety Tatr wysokich nie widać. Po krótkim odpoczynku musimy iść dalej, bo wokoło zbierają się czarne chmury. Zbiegamy nad opadająca ścianę Krzesanicy, a nasi paparazi uwieczniają nas w tym szczególnym miejscu. Przełęcz Mułową 2067mnpm.drapiemy się na Ciemniak 2096m.n.p.m.. Szczyt jest płaską i rozległą kopułą,  w zacisznych miejscach można zobaczyć urdzika i kilka goryczek. A Ciemniak wznosi się ponad dolinami: Kościeliską, Tomanową, Liptowską i Miętusią i polodowcowym kotłem Doliny Mułowej. Nazwa szczytu pochodzi prawdopodobnie od tej doliny, zwanej przez pasterzy Doliną Ciemną. Panorama poszerza się o Świnicę, Walentynkowy Wierch, kawałek Granatów i Koszystą. A z Ciemniaka to już powrót  tylko w dół przez Twardy Upłaz .Od Tomanowej doszły zielone znaki. Niestety już na Twardym Upłazie widzimy nadchodzącą falę deszczu od Tatr Zachodnich Mamy do pokonania  trasę od Chudej Turni przez  polankę pod Piecem do końca Kościeliskiej. Chwile później deszcz towarzyszy nam aż do końca trasy. Dodam, że w masywie Czerwonych Wierchów znajdują się jaskinie, niestety nie można ich zwiedzać. Czerwone Wierchy porośnięte są też situ- skuciną, która czerwienieje już w lipcu nadając im rudo-czerwony kolor. Wypadki do jakich dochodziło w rejonie Czerwonych Wierchów, a było ich ok. 30-u- ukazują dwoistą naturę szczytów: z jednej strony łagodne i łatwo dostępne, z drugiej - zdradliwe stoki stromo podcięte urwiskami.  Przewiani wiatrem, zmęczeni ale psychicznie odprężeni wracamy do domów.Stres i problemy  zostawiliśmy na każdym szczycie po trochę. Wynosimy natomiast dobrą atmosferę   i wspaniałe wspomnienia. A, co tam trochę deszczu i błota.

W dniu dzisiejszym udało się nam przejść 17 km i wszystkie szczyty Czerwonych Wierchów oraz osiągnąć ok. 1300m przewyższenia.

"Powietrza nie trzeba kochać - wystarczy je chłonąć. Góry też..."

 

                                   Zapraszam do galerii zdjęć.                                     Janina Filipek - uczestnik