galeria zdjęć

      

                                                                               "Duszą w górach zbłądziłam, bo chciałam..."

 

       Bladym  świtem w dniu 25 maja 2014r o godz.5.00, przy wtórze śpiewu ptaków -  grupa turystów MOK Jordanów wyrusza tym razem przecierać szlaki Vielkiej Fatry na Słowacji. Tam nas jeszcze nie było. Spora grupa, bo 31 niezłomnych i odważnych. Jedziemy przez Chyżne, Dolny Kubin, Rozemberok  do Revucy  Wyżnej -małej liptowskiej wioski. Mimo pogodnego poranka, na Orawie wita nas gęsta mgła i nie możemy zobaczyć Orawskich Zamków. Ale momentami pokazują się Tatry Zachodnie, Chocz i Mała Fatra. Z Orawy na Liptów przejeżdżamy przez Przełęcz Brestova. Nie dane nam jest także zobaczyć też ruin Likavskiego zamku. Ale co kawałek mijamy charakterystyczne „maje” przy domostwach. Ostro startujemy o godz 7.30 z 730mnpm - jest parno i ciepło. Prognozy na popołudnie są deszczowe i burzowe. Ale za to wokoło jest świeża soczysta zieleń i prawdziwy maj. Początkowo podążamy starą drogą, używaną dawnej przez furmanów jeżdżących do Bańskiej Bystrzycy przez przełęcz. Po osiągnięciu  Siedla Velky Sturec- 1003mnpm ,drapiemy się na Sturec-1075mnpm już za czerwonymi znakami. Schodzimy na Wychodne Praznickie Siedlo - 920mnpm.Widać,że te góry są mało uczęszczane, bo ścieżki są nie przetarte, zawalone  połamanymi drzewami, zarośnięte  bujną roślinnością. Wokoło lasy bukowe i dębowe. Znowu stromo w górę i  trawersujemy zalesiony Veterny Wierch -1080mnpm. Na razie nie mamy żadnych panoram, ale za to ostro świeci słońce. Znowu opuszczamy się w dół na  Siedlo  Praznickie-1037mnpm,by dalej ostro w górę zdobyć Repiste -1239 mnpm.Pod butami mamy jesień, szuramy w brązowych liściach. I tak wędrujemy z głębokich przełęczy na grań i znowu w dół, aż dochodzimy do pasterskich polan. Dopiero teraz widzimy szczyty Viekiej Fatry. Pierwsze skojarzenie to podobieństwo do Bieszczadów. Okrągłe szczyty, rozdzielone płaskimi przełęczami, olbrzymie zielone hale i pasące się owieczki. Hale  te powstały na skutek karczowania lasów pod pastwiska w czasie kolonizacji wołoskiej. Większość z nich została zalesiona w okresie międzywojennym, lub tuż po wojnie. Najcenniejsze jednak zachowały się w najwyższych partiach, gdzie nadal są wykorzystywane przez pasterzy. Paradoksalnie Wielka Fatra jest mniejsza obszarowo i niższa od Małej Fatry, mimo to jest "Wielka",bo ma większe hale. Góry zbudowane są głównie z granitów i wapieni. Znowu schodzimy w dół na Rybowskie Sedlo -1317mnpm.Czas na posiłek, bo przed nami wyniosły szczyt z masztami Krizna. Słońce przypieka i tu  i ówdzie już na niebie pojawiają się czarne chmurki. Widać już daleko firany deszczu. Chciałoby się poleżeć na trawie, ale nie marudzimy tylko zbieramy się. Monotonnie pniemy się stromo w górę przez piękne pastwiska  i w samo południe osiągamy Kriznom -1574mnpm.Słyszymy odgłosy burzy i zaczynają kapać wielkie krople deszczu. Szybka fotografia już w pelerynach.Jesteśmy w sercu pięknych gór. Przed nami Fryckov, Ostredok, w dole Dolina Sucha, dalej rejon Zwolenia, Kozie Grzbiety, w oddali Niżne Tatry, okręcając się Stare Hory, Dolina Turecka i przedmieścia Bańskiej Bystrzycy, Kremnickie Wierchy. Deszcz zamienia się w gruby grad, który wali nam po twarzach i tak idziemy dalej. Jakby tego było mało, za nami podąża burza. Więc szybko zaliczamy Frickov -1585mnpm i blisko niego położony Ostredok- 1592mnpm. Momentami przestaje padać i widzimy grań Ostrego Berda, które oddziela Dolinę Suchą od Doliny Zielonej, prezentuje się Ploska i Borisov. Trawersujemy Suchy Wierch – 1549mnpm i zmykamy w dół do chaty pod Suchym, bo zapowiada się ulewa. Widzimy jeszcze dach Chaty pod Borisovem. Jakaż miła niespodzianka spotyka nas, gdy przekraczamy próg chaty. Full wyposażenie z ciepłym piecem, zaplecze kuchenne i spanie. Nawet gitara wisi na ścianie.  W kameralnym  nastroju przeczekujemy burzę i ulewę, opróżniając zawartości z plecaków. Mieliśmy w planie pójść na Ploskę i do Chaty pod Borisovem, ale niestety pogoda popsuła nam szyki. Jest już późne popołudnie, więc trawersując Koniarky - 1399mnpm mijamy porozrzucane wapienne skałki. Dalej przez Chyzky, już za żółtymi znakami mijamy kolejny szałas i  podążamy  do Doliny Zielonej. Spotykamy dwa wielkie stada owiec, co dodaje uroku tym halom. Wychodzi słońce i możemy podziwiać wyłaniające się białe chmurki zza zielonych gór. Zejście jest strome i śliskie, a  sama dolina bardzo długa, głęboka i z wartkim potokiem. Spacer tą piękną doliną należy zaliczyć do przyjemności.

Vielka Fatra nie potraktowała nas ulgowo, nie zrealizowaliśmy założonego planu - dlatego musimy tu koniecznie wrócić. Urok tych gór i dolin jest niesamowity, a i  wspomnę   o kwiatach: orliku, storczyku, sasance i łanach niezapominajek.

Jak do tej pory rejon ten skutecznie opiera się komercji i wielkim inwestycjom. Ruch turystyczny jest niewielki i to jest piękne.

       W dniu dzisiejszym pokonaliśmy 22 km i ok. 1300m przewyższenia. Mogliśmy teżw drodze powrotnej rzucić okiem na ruiny Likavskiego i Orawskich zamków.  Szczęśliwi i nasyceni zielenią krajobrazu wróciliśmy do domów wieczorem. 

Można mieć swoje ulubione góry, ale z całą stanowczością warto zaglądać też od czasu do czasu w inne i nie zamykać się w świecie tatrzańskiego granitu

 

                          Galeria fotografii niech stanowi odbicie przeżyć dnia dzisiejszego.

                                                                                                                      Janina Filipek - uczestnik wycieczki