galeria zdjęć

 

         „Wobec potęgi gór prościej odkrywa się siebie, a przynajmniej to, że większość granic  i lęków to tylko ułomność naszego umysłu, poza którą zaczyna się wolność ………”

 

 

       Po kilku tygodniowej nieobecności w górach, tak bardzo za nimi zatęskniłam, że niemal prosto z podróży wyruszyłam z MOK-iem  na kolejną wyprawę w Tatry.

Już o godz.5.00 w niedzielny ranek w dniu 06 lipca 2014r - 27 turystów pojawiło się na jordanowskim rynku. Witamy sporo nowych twarzy - pasjonatów gór. Dzisiejszy cel to Kościelec i zapowiadający się prawdziwy wakacyjny dzień. Słońce jest już wysoko i złoci pięknie mijane po drodze do Zakopanego miejscowości, górki i pagórki.

Stratujemy z Kuźnic /1010mnpm/ za niebieskimi  znakami przez dobrze znane nam miejsca. Wędrujemy najpierw po zboczach Boczania, dalej przez Skupniów Upłaz i  pomiędzy Królowymi Kopami Małą  i Wielką /przy czym Mała jest wyższa od Wielkiej o 56m/. Podziwiamy nie tylko śpiącego rycerza ale i Kasprowy. Z drugiej strony prezentuje się Nosal i Kopieniec z rozległą panoramą Podhala. Ostro  rysuje się Babia Góra i pasmo Policy. Wyżej na wyciągniecie ręki mamy  Koszystą, Żółtą Turnię, Granaty,  Kozi Wierch, Świnicę i nasz cel Kościelec. Ta potężna piramida wprawia w zachwyt niemal każdego bywalca Hali Gąsienicowej. Mocno pachną zioła i kwiaty, a zapach kosówki dodaje tylko smaczku. Słońce mocno grzeje, wiec nie marudzimy tylko ciągniemy do przodu, gdyż na popołudnie przewidywane są burze. Uff! Niejedna kropa potu spłynie dziś na tatrzańską ziemię. Nawet nie wstępujemy do Murowańca. Mijamy tzw."Betlejemkę" i podążamy do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Nad kamienną płytą upamiętniającą  śmierć Mieczysława Karłowicza, który zginął w lawinie - przewodnik Andrzej przybliża nam nieco historii. I oto Czarny Staw Gąsienicowy /1624mnpm/ mieniący się kolorami od niebieskiego po turkusowe zielenie. Jest to typowe jezioro karowe niższe, zamknięte ryglem nadbudowanym moreną o pow.18 ha i głębokości 51 metrów. W chwili wytchnienia nieśmiało zerkamy na ludzi wspinających się na Mały Kościelec. Czas ruszać w dalszą drogę. Za zielonymi znakami pniemy się stromo w górę i z zachwytem podziwiamy kolory Czarnego Stawu Gąsienicowego i piękno Hali Gąsienicowej. Pierzaste chmury przeglądają się w tafli wody jak w lusterku, a jeszcze góry dorzucają cieni. Mały Kościelec -1863mnpm jest nasz. Opuszczamy się do Przełęczy Karb -1853mnpm za czarnymi znakami, gdzie przez chwilę zbieramy siły do podejścia trudnym, skalnym i kamienistym szlakiem na Kościelec. Przed nami miejsca trudne technicznie. Najpierw zakosami, potem czasem prawie pionowo po skalnych stopniach szukamy drogi na szczyt. W niektórych miejscach trzeba się podciągnąć lub chwilkę zastanowić. Jednym z tych miejsc jest wąska, eksponowana rynienka, na pokonanie której trzeba znaleźć sposób i szukać miejsca na położenie buta. A tu ówdzie na niebie pojawiają się granatowe chmurki.   Kościelec -2155mnpm  zdobywamy  o godz. 10.30  i nawet na  chwilę  wiatr przegania burzowe chmury. Zauroczeni oglądamy piękno tego świata. A jaką ucztę mają fotograficy! My także ucztujemy, bo Rysio reguluje nasz poziom cukru pysznymi ciasteczkami. Wokoło rysuje się cudna -wysokogórska panorama. Na wprost mamy Żółtą Turnię, Koszystą, rejon Gęsiej Szyi, w dole Hala Gąsienicowa i Czarny Staw Gąsienicowy, dalej Granaty, Czarne Ściany, Kozi Wierch, z tyłu Rysy i Wysoka, dalej Mały Kozi i Mięgusze, Zadni Kościelec, Zawratowa Turnia i Świnica, Pośrednia Turnia, Przełęcz Liliowe. Czerwone Wierchy lekko przysłania  Kasprowy i w całej okazałości Giewont. Mamy także możliwość podziwiania widocznych stąd wszystkich  stawów Gąsienicowych, tych dużych jak: Długi Staw, Czerwone Stawki Kurtkowiec, Zielony Staw i tych mniejszych bajorek. Mało tu miejsca i okropnie przepaścisto. Bacząc na nadciągające znowu ciemne chmurki , przewodnik zarządza szybką fotkę grupową i zejście w dół. Od Przełęczy Karb podążamy za niebieskimi znakami aż do Czerwonego  Stawku. Na ścieżce spotykamy młodą kozicę, która zdziwiona patrzy nas i pozuje do fotografii. Obserwujemy też wspinaczy na pionowej ścianie Kościelca. Wreszcie czas na odpoczynek i regenerację sił. Niektórzy nawet moczą nogi w lodowatej wodzie. Widzimy turystów schodzących od Koziego Wierchu i Zawratu. Ale co dobre nie może trwać długo, bo zaczyna kropić deszcz  i musimy się zbierać. Dalej za czarnymi znakami mijając kolejne stawki podążamy do  rozdroża znaków od Kasprowego i Liliowego. W Murowańcu siadamy wreszcie aby się solidnie posilić i ugasić pragnienie.O ironio…!!! słyszymy pierwszy grzmot a szczyty zasnuły się ciemnymi chmurami. Zmykamy więc, by Doliną Jaworzynki zejść do Kuźnic. Niestety tuż nad doliną złapał nas deszcz. Pokonaliśmy dzisiaj 18 km i ok.1300 m przewyższenia.

        Przemoczeni, zmęczeni ale pełni wrażeń dotarliśmy do domów późnym popołudniem  i wbrew pozorom zdobycie tej góry wcale nie było takie trudne. Dziękuję uczestnikom za miłą i sympatyczna atmosferę oraz zapraszam do galerii zdjęć.

                                                                                      

"Przegrywasz, boisz się i zwyciężasz tylko dlatego, że tak chcesz… "

                                                                                                           uczestnik wycieczki  Janina Filipek