galeria zdjęć

   „I cóż te Tatry mają tak cudownie przyciągającego do siebie, że się za nimi tęskni, jakby za ukochaną osobą? Jakaż siła zwabia tam ludzi najrozmaitszego zatrudnienia, usposobienia, płci i wieku? Uczeni, badacze przyrody, artyści, poeci, miłośnicy pięknej natury dążą do Tatr jakby do skarbnicy dziwów, a wracają stamtąd owiani urokiem niepojętym dla tych,   co  tam nie byli…”. Walery Eliasz

       Cytując powyższy, piękny tekst chcę pokazać uzależnienie grupy ludzi do gór, zrzeszonych w MOK Jordanów. Cóż z tego, że jest bardzo wczesny, wakacyjny ranek w dniu 03 sierpnia 2014r  /godz.5.00/ i miasto jeszcze śpi? A 20 turystów o różnym przekroju wiekowym, pod opieką przewodnika Andrzeja wsiada do busa i obiera kierunek Wysokie Tatry Słowackie. Naszym dzisiejszym celem jest Przełęcz Rohatka 2288 mnpm/.    Obserwując wschodzące  słońce liczymy, że dotrzyma nam towarzystwa przez cały dzień, bo trasa długa i trudna, ale za to bardzo atrakcyjna.                  Granicę mijamy w Łysej Polanie/970mnpm/,by za mostkiem granicznym za niebieskimi znakami rozpocząć wędrówkę Doliną Białki. Idziemy /niektórzy zaspani/ monotonnie drogą przez las wsłuchując się w szum rzeki, to wznosząc się, to obniżając. Białka powstała z połączenia Rybiego  Potoku i Białej Wody, stanowiąc granice państwa. My będziemy przemierzać Dolinę Białej Wody, równoległą do Doliny Rybiego Potoku /droga do Morskiego  Oka/, z których utworzyła się Dolina Białki. Jest to najdłuższa a i dodam najpiękniejsza  z dolin tatrzańskich. Towarzyszą Nam  skaliste Cisowe Szczyty, aż osiągamy  Polanę Biała Woda z zabudowaniami leśniczówki. W tym miejscu  wyłania się widok na otoczenie Doliny. Rysuje się Czerwona Skała, Holica, Zadnia Kopa, Wołoszyny, w lewo Świstówka Roztocka, Grań  Siedmiu Granatów, Żabie, Niżne Rysy, Wysoka i Młynarz. Znów stukamy po gęstym lesie nabijając  kilometry i przekraczając kolejne mostki. Rzucamy okiem na zlewisko Rybiego Potoku do Białej Wody. Jest piękny słoneczny dzień, upał na razie nie doskwiera.  W sąsiedztwie mamy masyw Młynarza, którego wielkość i dzikość robi naprawdę niesamowite wrażenie, zwłaszcza urwisko Młynarczyka. Tak dochodzimy do Polany pod Wysoką. Znajduje się tu obóz taternicki. O dziwo nie zarastają ścieżki łowieckie hrabiego Hohenlohego. Czas na regeneracje sił, niezbędnych do parcia w górę. W tym miejscu góry są już nieporównywalnie bliżej i doskonale widać górne zamknięcie Doliny Białej Wody  Porównując tłumy przemieszczające się  do Morskiego Oka, dolina ta jest bardzo dzika, a spotkaliśmy tylko 5 osób. Prowadzi przez głuche lasy, dzikie polany, a otaczające ją szczyty wyglądają bardzo srogo. Wszystko wokół jest potężne, budzące grozę, a jednocześnie piękne. To dlatego jest najwspanialszą doliną  w całych Tatrach. I niech tak pozostanie… Przed nami Przełęcz Waga pod Rysami, Ganki, wisząca Dolina Ciężka i wodospad Ciężka Siklawa /100m wysokości/, z tyłu Młynarze. Pięknie prezentuje się Wysoka i zbocza Gerlacha. Teraz to już tylko w górę… Początkowo lasem, potem kosówką wspinamy się na próg dzikiej Dolinki Kaczej. Słyszymy szum, to wodospad Kacza Siklawa - jeden z ładniejszych w Tatrach. Jest dość stromo, ale za to brniemy w tak wysokich kępach ziół  i kwiatów, że widać nam tyko głowy. W lesie spotykamy duże ilości widłaka goździstego, płożącego się między drzewami. Wyżej i wyżej zachwycamy się całymi dywanami dorodnych, górskich kwiatów. Są to : tojad mocny /silnie  trujący/,arcydzięgiel litwor, modrzyk górski, miłosna górska, goryczka kropkowana, ciemiężyca zielona i wyżej dzwonek karpacki. Oglądając się za siebie z tej wysokości dostrzegamy Rusinową Polaną i Gęsią Szyję. Krajobraz powoli zmienia się na alpejski. Mamy wielkie głazy, gołoborza  i skaczemy jak kozice. Wiatr pędzi ciężkie chmury, jak to rzekł przewodnik” pogoda zaczyna się syfić” Wreszcie osiągamy próg Litworowej Doliny. Znajduje się tu urzekający, kolorowy Litworowy Staw 1860mnpm,  w otoczeniu ścian bocznych ścian Litworowego Wierchu w grani Gerlacha, wspaniale prezentują się stąd Rysy  i Rysy Niżne, Ganek , Rumanowy, Żelazne Wrota, a  z drugiej strony Hruba Turnia/wystawała ponad lodowcem/.Obok jeziorka znajduje się dość obszerna koleba. My również zatrzymujemy się na popas. Pozujemy do zbiorowej fotki i wychodzi piękne słońce. Są i trzy kozice spokojnie żerujące po drugiej stronie. Nabrawszy sił pniemy się w górę. Z góry podziwiamy stawy Ciężki i Litworowy. I tak aż na próg Zmarzłego Kotła, w którym znajduje się Zmarzły Staw 2046npm /bezodpływowy/ pod Polskim Grzebieniem. Jego nazwa wskazuje, że nawet  w środku lata bywa pokryty lodem, ale dzisiaj ma tylko dwa skromne płaty. W tej dolinie żyje również mnóstwo świstaków, nawet udaje się naszym fotografikom jednego zidentyfikować. Widać już Rohatkę – nasz cel, góruje Mała Wysoka, Polski Grzebień i Dzika Turnia. Krajobraz jest już w pełni wysokogórski, a skalny świat posępny i groźny. Wyraźnie odznaczają się żółte tabliczki rozdroża szlako- wskazów przymocowanych do skały. Widać rozległą łatę śniegu, którą musimy przejść. Powoli poruszamy się  trawersem zboczy Małej Wysokiej po usypujących się kamieniach i piargach zakosami, mijając grupy turystów. Teraz widzimy potęgę Gerlacha. Przed nami  w skalisty żleb opadający z Rohatki. Oto  łańcuchy i trochę nieprzyjemne miejsce z gładką skałą z klamrami, dosyć  trudne technicznie. Jeszcze łańcuszek i Przełęcz Rohatka- 2288mnpm  jest zdobyta przed godz.13.00.Jesteśmy w sercu gór. Widok przed nami należy do najpiękniejszych i chciałoby się go pozostawić w pamięci. Wspaniale prezentuje się Lodowy, Łomnica otoczenie Doliny Staroleśnej,Gerlach, Litworowy Szczyt, Polskie Tatry z Orlą Percią aż po Koszystą, bezpośrednio góruje Mała Wysoka i Dzika Turnia.Widać też Zbójnicką Chatę i stawy, częściowo Dolinę Białej Wody. Warto więc znaleźć sobie trochę miejsca, by w spokoju cieszyć się panoramą, więc wdrapujemy się troszkę wyżej,  by zachować w pamięci to piękno oświetlone słońcem. No i delektujemy się ciasteczkami. Schodzimy do Zbójnickiej Chaty 1960 mnpm, by odpocząć i się posilić. Nad szczytami zaczyna się chmurzyć i słychać odgłosy burzy. Dlatego nie marudzimy, tylko mijając Długi Staw Staroleśny, potem obok Warzęchowego Stawu pomykamy w dół Doliną Staroleśną do Smokowca. Burza szła za nami  ale byliśmy szybsi.   Długi był ten dzisiejszy dzień, zarówno w czasie jak i w odległości, bo odmierzyliśmy 25 km przy podejściach ok.1300m.A jak to się ma zmęczenia – po prostu wielkie nicccc!

    Góry piękne są!...można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności, ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie. Więc dziękuję Wam za ten niezwykły dzień, pełen serdeczności, ciekawych pogawędek na szlaku i za tyleż uśmiechu…

                                      Zapraszam do galerii zdjęć                                    uczestnik Janina Filipek