galeria zdjęć

 

 „Czasem chciałabym być powietrzem, aby móc pogłaskać każdy kawałek gór, aby móc z każdej strony na nie popatrzeć, aby móc dostać się tam, gdzie nie mam żadnych szans się dostać”……..

          I znowu po krótkiej przerwie wracam do moich ukochanych gór. Kiedy coś się zaplanuje, a nie uda zrealizować, uwiera jak kamień w bucie. Dziś tj.28 września 2014r miała być Przełęcz pod Chłopkiem, ale pogoda spłatała nam figla. Oblodzenie, zagrożenie- więc jordanowska grupa wysokogórska w ilości 21 turystów jedzie przez Jurgów, Zdziar do parkingu Biała Woda Kieżmarska i ruszamy na Rakuską Czubę. Poprzedni cel trochę poczeka.

        Ruszyliśmy z Jordanowa o godz.5 - otuleni ciemnością i mgłą. Po drodze jednak powoli witało nas wschodzące słońce.Za żółtymi znakami słuchając szumu potoku podążamy drogą, którą dowożone jest zaopatrzenie do schroniska nad Zielonym Stawem. Jest rześko i chłodno, więc traktujemy marsz jako rozgrzewkę. Najpierw przez zalesioną cześć a potem wśród kosówki pokonujemy prawie 8 km Dolinę Kieżmarską. Otaczają nas szczyty Tatr Bielskich z jednej strony i potężnego masywu Kieżmarskich z drugiej, poprószonego śniegiem. Sprzyja nam pogoda i widoki są niepowtarzalne. Im wyżej tym piękniej. I oto Zielony Staw/1545mnpm/ i uroczo posadowione schronisko. Jest bajecznie, bo dochodzą kolory jesieni i turkusy ze szmaragdami Zielonego Stawu podświetlone słońcem. Do tego poprószone górujące szczyty z wyróżniającą się bezpośrednio Jastrzębią Turnią tworzą nie do opisania obraz. Tak jarzy słońce, że nie mam odwagi na nie spojrzeć. Czas na odpoczynek i kalorie przed wspinaczką. Dodam, że przy schronisku można jeszcze naskubać czerwonych porzeczek. W pobliżu znajduje się także mniejszy Czarny Staw, a wyżej Czerwony Staw. Ruszamy dalej za czerwonymi znakami Magistralą Tatrzańską. Przewodnik przybliża Nam historię górników noszących urobek rudy „niemiecka drabiną”. Ścieżka pnie się zakosami stromo w górę. Posługujemy się ubezpieczeniami w postaci łańcuchów, ale to nie nastręcza żadnych trudności. Wyżej jest trochę śniegu i lodu, co pokonujemy bez problemu.Za to zerkając w dół Zielony Staw jest perełką, Czarny Staw ma kolor naprawdę czarny, zaś Czerwony jest pokryty śniegiem. Obserwujemy też unikatowe zjawisko „obocznego słońca” tj. pojedyncza maczuga skalna podświetlona jest od tyłu i powstaje zjawisko jakby drugiego słońca z tęczą. Krążą również srebrne nitki „babiego lata” na tle lazurowego nieba. Wychodzimy na Rakuską Przełączkę Wyżnią /2023 m npm./ i w kilka chwil jesteśmy! Rakuska Czuba /Velka Svistovka -2037 mnpm/ - zdobyta przed godz. 11-ą.

         Dla takich widoków warto poświęcić wiele. Od prawej widać obserwatorium i kolejkę Skalnatego Plesa, z tyłu Kralova Hola, dalej Słowacki Raj z Rudawami. Od kopułki obserwatorium Huncowski Szczyt, pobielone Kieżmarskie szczyty górujące nad nami z Doliną Huncowską, grań główna z Baranimi Rogami i Dolina Dziką, Czarny, Kołowy - przed nim Dolina Jastrzębia, Jastrzębia Turnia, Jagnięcy. Jastrzębia nie robi takiego wrażenia jak znad brzegu Zielonego Stawu. Dalej piękne pasmo Tatr Bielskich z Kopą Bielską, Płaczliwa Skałą, Hawraniem, Nowym i Muraniem. Dalej Szalony Wierch, Jatki i Bujaczy. Pod nimi Dolina Białych Stawów. Widzimy też w dole Malary, Spiską Bielą, Poprad i zachwycamy się podtatrzańską przestrzenią. Słońce mocno grzeje , nad nami lazur nieba ze ścigającymi się lotniarzami. Jest tak uroczo, że fotografiom nie ma końca. Dochodzą też tradycyjne ciasteczka od Rysia. Chciałoby się tu pozostać, ale czas w drogę powrotną. Zbiegamy po wielkim gołoborzu i trawersujemy Huncowski, by zejść do Skalnatego Plesa. Tu jak zwykle tłumy kolejkowiczów podziwiających kapryśną Łomnicę z obserwatorium, która po krótkim czasie zasnuwa się mgłą. Obok szeroko rozłożony Sławkowski Szczyt. Wstępujemy jeszcze do Chaty Zamkovskiego i tu wita na drewniana sowa z orłem dumnie strzegąc posiadłości. Zerkamy jeszcze po drodze na najstarsze schronisko Rajnerovą Chatę. Dalej Doliną Zimnej Wody podziwiając wodospad z tęczą i ogłuszeni hukiem wody schodzimy do Tatrzańskiej Leśnej. Kończy się dzisiaj nasza kolejna przygoda z Tatrami Słowackimi. Przebyliśmy ok. 22 km , przy przewyższeniu ok.1100m.

Nieodżałowany Jonasz Kofta napisał: „Żeby coś się zdarzyło, żeby mogło się zdarzyć, ty pamiętaj wciąż o tym – trzeba marzyć.! I dlatego, dziękuję uczestnikom wędrówki za wspólne przemierzenie trasy i smakowanie kolorytów przepięknych gór, zaczynam marzyć i zapraszam do galerii zdjęć.

                                                                                                    Janina Filipek