galeria zdjęć

 

Wycieczka piesza na Giewont

                                                          

        W mglisty niedzielny poranek  7 grudnia 2014r. 14 osób z grupy turystyki górskiej przy Miejskim Ośrodku Kultury w Jordanowie, wyruszyło w Tatry w celu wspięcia się na Śpiącego Rycerza.

          Swoją wędrówkę rozpoczęliśmy o godzinie 7:40 przy bramach Centrum edukacji Przyrodniczej  Tatrzańskiego parku Narodowego , mijając rondo im. Jana Pawła II słyszymy z parkingu nawoływania na przejazd do  Kuźnic busem, nic z tych rzeczy idziemy pieszo J. Po kilkunastu minutach docieramy do Kuźnic  1010 m n.p.m. to niezwykle ciekawa dzielnica Zakopanego. Znajdują się tutaj: dolna stacja kolejki na Kasprowy Wierch, początek wielu ciekawych szlaków turystycznych, Zespół Dworsko Parkowy im. Hrabiego Władysława Zamoyskiego z siedzibą Tatrzańskiego Parku Narodowego, dwiema wystawami i plenerową galerią zdjęć.

       Z Kuźnic wychodzimy kamienistą drogą odbijającą na południe, którą chwilę idziemy prosto. Na rozdrożu obieramy prawą jej odnogę (niebieski szlak). Około 15 minut później mijamy Klasztor Albertynek (po lewej stronie) i odgałęzienie ścieżki prowadzącej do położonego nieco wyżej Klasztoru Albertynów na Śpiącej Górze. Za klasztorem usytuowana jest kasa biletowa TPN . Zaraz za nią szlak rozgałęzia się na 2 warianty. Nie ma jednakże większego znaczenia, które odgałęzienie wybierzemy, gdyż niebawem i tak połączą się w jedną trasę, chyba że chcemy obejrzeć Hotel górski PTTK Kalatówki (wtedy decydujemy się na prawe) my wybieramy lewą stronę i docieramy na Polanę Kalatówki. Nazwa Kalatówek wywodzi się od nazwiska rodu Kalatów - dawnych właścicieli polany.

        Po opuszczeniu dość rozległej Polany Kalatówki zapuszczamy się w las. Ścieżka staje się węższa i coraz trudniejsza. Nie wznosząc się zbyt wiele obchodzimy wschodnie krańce Giewontu, by przejść na jego południową stronę. Tam też wychodzimy na Halę Kondratową do której docieramy ok godziny 9:00 to tutaj stoi najmniejsze z polskich tatrzańskich schronisk - mała, ale urocza drewniana chatka. Schronisko PTTK na Kali Kondratowej im. Władysława Krygowskiego stoi na wysokość  1 333 m n.p.m. towarzyszy mu otoczenie z niezwykłą panoramą od Giewontu, przez Kopę i Suchy Wierch Kondracki, aż po Kasprowy Wierch. Turyści mogą spotkać się tu z dzikimi elementami natury: kozicami tatrzańskimi, lisami, jeleniami, a w okresie letnio-jesiennym nawet z niedźwiedziami. My wstępujemy do przytulnego schroniska na śniadanko, w środku kilka osób i kociak, który łasi się na kolanach by dostać cos dobrego do jedzonka J. Po około 30 minutowej przerwie, zbieramy się i wyruszamy w dalszą wędrówkę.

       Od Hali Kondratowej wędrujemy dalej tym samym niebieskim szlakiem. Raz jeszcze wkraczamy do lasu. Później jednak drzewa znikają, a pojawia się kosodrzewina. Zmianie niebawem ulega także droga; wchodzimy teraz po kamiennych schodach na których zalega śnieg , a niektóre znacznie są oblodzone co sprawia Nam dodatkową trudność. Między kosówkami dochodzimy do kotliny, zwanej Piekłem tu Przewodnik Andrzej opowiada nam historię wnoszenia krzyża na Giewont. Wznosimy się coraz bardziej, a szerokie i dość strome zakosy wyprowadzają nas na siodło Przełęczy Kondrackiej 1725m n.p.m. Chwilka odpoczynku i ruszamy w górę by zdążyć przed goniącą nas mgłą.

        Wędrujemy teraz pośród kosodrzewiny wąską ścieżką, która po kilku minutach zaprowadzi nas na Kondracką Przełęcz Wyżnią 1780 m n.p.m. W tym miejscu z lewej strony dołącza czerwony szlak z Doliny Strążyskiej(zimą zamknięty). Nam pozostał już tylko odcinek krótkiej wspinaczki na Giewont. W celu usprawnienia ruchu szlak na wierzchołek jest jednokierunkowy. Szlak wejściowy na szczyt Giewontu podchodzi od prawej strony na Przełęcz Szczerba (między Długim Giewontem a Giewontem), a następnie ostro wspina się w kierunku dobrze widocznego krzyża. Po drodze spotykamy kozice która czujnie nas obserwuje. Dalej docieramy do łańcuchów które pomagają nam w wyjściu po wyślizganych kamieniach.

      O godzinie 11:00 meldujemy się na szczycie Wielkiego Giewontu  1894 m n.p.m. Gratulacje, zdjęcia , herbatka, lekcja topografii Tatr, ciasteczka Rysia, odpoczynek i zachwycający widok Tatr J. Na szczycie oczywiście krzyż postawiony w 1901 r. z inicjatywy zakopiańskiego proboszcza Kazimierza Kaszelewskiego. Górale wnieśli poszczególne elementy żelazne na szczyt, a następnie tu je zmontowali. Metalowa konstrukcja ma 15 metrów wysokości (2 metry dodatkowo w fundamencie) warto dodać iż Szczyt Giewontu jest szczególnie niebezpieczny w czasie burzy - wyniosły wierzchołek i metalowy krzyż ściągają pioruny i kilkakrotnie doszło tu do poważnych wypadków.

Wybiła godzina 12:00 – schodzimy wyraźnie oznaczonym szlakiem zejściowym (drogowskaz na krzyżu), który przy pomocy łańcuchów zaprowadzi nas do połączenia z trasą wejściową.

Tuż nad Kondracką Przełęczą Wyżnią skręcamy lekko w lewo za przewodnikiem, cóż to znowu przerwa??? – Rozsiadamy się na polance, a  przewodnik Andrzej wyciąga z plecaka imieninowy sernik, więc częstujemy się i śpiewamy wszyscy razem gorąco ,,STO LAT’’ J. Jeszcze tylko kolejna lekcja z nazw i rozmieszczenia szczytów, fotka i schodzimy do Przełęczy Kondrackiej.

Od Przełęczy Kondrackiej kierujemy się w dół żółtym szlakiem, po kilku minutach bardzo wymagającego zejścia, tym bardziej ze względu na zimowe warunki zatrzymujemy się w otoczeniu  Mnichów  Małoląckich (Dziadka i Babki) , Kopy Kondrackiej (2005m), Wielkiej Turni (1874m) i Małego Giewontu (1728m) by przed wejściem w mgłę jeszcze raz nadziwić się pięknu przyrody.

Schodząc dalej, przed Wielką Polaną Małej Łąki 1170m n.p.m. spotyka nas miłe przywitanie z Córką Andrzeja która na kamieniu ułożyła napis ,, Witamy GT MOK Jordanów’’ J Czekamy na całą grupę i schodzimy wszyscy na parking Mała Łąka o godz. 14:20 gdzie kończy się nasza dzisiejsza wędrówka, wszyscy zadowoleni ze świetnymi humorami wsiadamy do busa i już nie możemy doczekać się kolejnej wycieczki.

W dniu dzisiejszym przeszliśmy ok. 15km i 955m przewyższenia.

                                                                                                                    Opisał : Łukasz Momot