galeria zdjęć 

 

                                                      Sylwestrowe wyjście na Babia Górę

 

                                          „ Ja wiem, że takie chwile jak te nie zdarzają się zbyt często,

                                                         ale takie chwile jak te to nasze zwycięstwo ...” 

 

 

 

           31 grudzień 2014r. - to koniec roku  i Sylwester. W mieście poruszenie i  ostatnie przygotowania do  hucznych zabaw. A turyści MOK Jordanów jak tradycji przystało ruszają na Babią Górę, pokłonić się kapryśnej Królowej Beskidów  i przywitać Nowy Rok. Nieustraszeni w ilości 23 osoby, świadomi ostatnich zdarzeń na Babiej Górze, zaopatrzeni w czołówki, raki oraz linę podejmują trud zdobycia  Matki Niepogód nocą w trudnych warunkach zimowych.  

          Z Przełęczy Krowiarki 986mnpm ruszamy o 21.30 i pierwsze zaskoczenie. Na parkingu niewiele samochodów - czyżby....? Ale są też odważni, którzy zbierają się do  drogi na szczyt. Widać tu i ówdzie  migające latarki. Za czerwonymi znakami rozpoczynamy mozolną wędrówkę pnąc się systematycznie w górę po ośnieżonej ścieżce przez tereny Babiogórskiego Parku Narodowego. Podziwiamy drzewa    z nałożonymi czapami śniegu. Jest ciemna noc, więc posiłkujemy się czołówkami. I tak krok po kroku, łapiąc oddech i słuchając odgłosów leśnych zdobywamy Sokolicę 1367mnpm. Jeszcze tu spostrzegamy pięknie oświetlone okoliczne  miejscowości. Tu i ówdzie w dole rozsypują się kolorowe race. Odczuwamy pierwsze, mocne podmuchy wiatru. Oj nie będzie łatwo…! Faktycznie od Sokolicy naszym wiernym towarzyszem jest  silny wiatr. A wyżej ponad kosówką to prawie huragan  szalejący z prędkością ok. 100 km na godz. i w dodatku sypie marznący śnieg. Wiatr potęguje zimno, więc uzupełniamy ciepłe ubranie  i skutecznie pniemy się w górę przez Kępę 1521 mnpm. Otacza nas mroczna mgła i szalejący wiatr, więc bacząc, aby nie ominąć tyczek wytrwale dążymy w górę.  Przed nami tu i ówdzie migają latarki. Już w okolicy Gówniaka 1617 mnpm łapiąc oddech, sprawdzamy czas pozostały do północy. Miotani podmuchami na Diablaku 1725 mnpm stajemy przed samą północą. Jej Wysokość wita nieco mniejszy tłumek niż w ubiegłym roku, ale szacuję go na około 50 do 70 osób, które schroniły się za murkiem. Wszyscy opatuleni, pokryci szronem i z lodowymi rzęsami i brwiami.                              No i północ……..jest  Nowy 2015 Rok. Strzelają  korki od szampanów, wokoło życzenia  i jeszcze konieczny łyk gorącej herbaty. Szczyt oświetliła też czerwona raca. Zabawiamy krótko, bo mocno wieje i jest bardzo zimno.  Szybko zbiegamy do Sokolicy i dalej do Krowiarek. Przemieszczamy się do Orawskiego Dworu w Zubrzycy Górnej, aby tam kontynuować imprezę sylwestrowo - już noworoczną.

          Jesteśmy szczęśliwi, zadowoleni i spełnieni. Daliśmy radę i tym razem, a uczestnicy wykazali się wielkim profesjonalizmem  i niezwykłym hartem ducha.Było to wyjście pełne niecodziennych  i niezapomnianych wrażeń. A radość tym większą sprawiła również przyjemna atmosfera współuczestników i świadomość, że pokonujemy trasę górską   w śniegowych i zarazem niełatwych warunkach.

 

 

        Życzę WAM szczęścia i powodzenia w zdobywaniu nowych szczytów, spełnienia marzeń nie tylko tych tatrzańskich...wiele miłych wrażeń....a przede wszystkim bezpiecznego powrotu ze szlaków....                                                                                                                

                                         Zapraszam do galerii zdjęć.                    Janina Filipek  - uczestnik wycieczki