galeria zdjęć

Naprzeciw Tatr, między doliną nowotarską, a wężowatą kotliną Raby, wspięło się gniazdo dzikich Gorców. Od romantycznych Pienin rozdzielał je wartki kamienicki potok, a od spiskiej krainy odgraniczył je bystry Dunajec. Samotnie stoją nad wzgórzami. A wyżej jeszcze nosi głowę ojciec ich rodu, zasępiony Turbacz. Nie wiadomo kto go chrzcił i skąd mu to miano. Może stąd, że turbanem mgły przed deszczem owija łysą głowę, albo raczej, że widywano go zawsze w turbacji wiecznej.

  • Władysław Orkan,  W roztokach

Szlak żółty: z przełęczy Przysłop, przez polanę Jaworzynka, Podskały, Gorc Troszacki, Kudłoń, przełęcz Borek i Czoło Turbacza na Turbacz

Szlak niebieski: z Czoła Turbacza przez Suchy Groń do Poręby Wielkiej (Koninek)

Tym razem w piątek 01 maja odbyła się nasza kolejna górska „niedzielna wyprawa”. Nie było to jedyne zaskoczenie poranka – miał być Sip na Słowacji w Górach Choczańskich, a dotarliśmy około 7:30 na przełęcz Przysłop. Grupą 16 WSPANIAŁYCH wyruszyliśmy żółtym szlakiem z przełęczy Przysłop przez polanę Jaworzynka, Podskały, Gorc Troszacki, Kudłoń, przełęcz Borek i Czoło Turbacza na Turbacz. Jeden z najstarszych gorczańskich szlaków oznakowany przez ks. Walentego Gadomskiego- twórcy tatrzańskiej Orlej Perci- zwany inaczej szlakiem dziesięciu polan- wił się krajobrazowo i malowniczo konsekwentnie wznosząc w górę i rozpościerając przed nami pierwsze panoramy poranka: Beskidu Wyspowego, Sądeckiego, Niskiego, Makowskiego, Pasma Babiej Góry, a przy dobrej widoczności podobno i Tatr. Minęliśmy polany z malowniczymi szałasami – Jaworzynkę(1026m n.p.m), Podskały. Przed nami rozpościerał się las bukowy i niewielka polana Adamówka, dalej Gorc Troszacki, szczyt Kudłonia (1274m n.p.m) - nasz pierwszy cel zdobyty! Dalej trochę z górki w stronę polany Pustak, aż do Przełęczy Borek(1009m n.p.m), skrzyżowania - jak mówią przewodniki – zbójnickich i kłusowniczych, a w czasie wojny partyzanckich szlaków. Przed nami ostania prosta na Czoło Turbacza (1258m n.p.m) i halę Turbacz. W tym roku to właśnie dla Nas zakwitły tam krokusy, fioletowo i biało, jakby kto jeszcze z wycieczkowiczów wątpił.

Parasole w górach – jednak się przydają, bo 20 minut przed schroniskiem musieliśmy chronić się przed deszczem pod ołtarzem polowym na Hali Turbacz.

Wiosenno - letni sezon górski wydaje się rozpoczęty, w schronisku tłok. Chwila odpoczynku, a znaleźć wolne miejsca nie było łatwo i wracamy, tym razem szlakiem niebieskim do Koninek, przez szczyt Turbacza (1310m n.p.m), gdzie pięknie odsłoniły się Tatry, a bardziej dociekliwi wypatrzyli w oddali panoramę Pienin i Trzy Korony. Niektórzy - mam na myśli naszych przodowników, albo raczej przewodników patrząc w dal chyba przypomnieli sobie czasy pochodów pierwszomajowych, gdyż brylowali w temacie i było głośno.

Nasz powrotny szlak wiódł przez teren rezerwatu im. Władysława Orkana, tam dzięki wiedzy i doświadczeniu Janusza mogliśmy dowiedzieć czegoś więcej na temat gospodarki leśnej w okolicy, a nawet oszacować wiek otaczających nas buków i świerków.

Całą trasę, około 20km udało nam się zakończyć po 15. Może nie było wielkich wyzwań, wspinaczki, ale za to malowniczo, rekreacyjnie
i przyjemnie – jak zawsze. Nie ważne gdzie, ważne z kim! Dlatego wszystkich czytających i jeszcze niezdecydowanych serdecznie zapraszamy na każdą następną wyprawę, z Mokiem warto
. Do zobaczenia na szlaku!

                                                                                           Agnieszka-uczestnik wycieczki na Turbacz