galeria zdjęć

 

Letni Kozi Wierch z Doliny Pięciu Stawów Polskich.

 

           Lato w pełni, bo dziś 10 lipca 2011r i grupa MOK Jordanów ma zamiar zdobyć Kozi Wierch. Jeszcze jest bardzo wcześnie, ale zapowiada się piękny słoneczny dzień. Liczna grupa turystów z przewodnikiem Andrzejem i Zenonem pakuje się do busa i jedziemy na Palenicę Białczańską. Tu już doskwiera upał i każdy rozbiera się z cebulek. Ciepły asfalt drogi do Morskiego Oka do Wodogrzmotów Mickiewicza pokonujemy w szybkim tempie, by za zielonymi znakami podążać do Doliny Roztoki. Wędrujemy przez gęsty las doliną przecinając Potok Roztoka. Wokoło słychać śpiew ptaków i szum potoku. Na polanie Mała Roztoka  przy szałasie należy się posilić. I dalej w drogę. W prześwitach lasu częściowo ukazują się nam imponujące wiszące urwiska progu kotła Świstówki. Są to miejsca, gdzie w zimie schodzą lawiny na ścieżkę. No i dochodzimy do rozgałęzienia  szlaków. Znaki czarne wiodą prosto w górę a my za zielonymi idziemy obok progu najwyższego wodospadu w Tatrach - Wielkiej Siklawy /70m/, który jest zimą zamykany. Obserwujemy wyciągarkę towarów do schroniska. Przy wodospadzie obowiązkowa fotka z bryzą. Szum spadającej wody jest niesamowity. Podziwiamy zbocza Buczynowych Turni i Wołoszynów oraz Świstową Czubę i Opalony Wierch. Dochodzimy do progu doliny i dalej pójdziemy wzdłuż stawów pójdziemy na Kozi Wierch. Jest parno i duszno, więc nie idziemy do schroniska tylko do celu. Moczymy nogi w dopływie zasilającym Wielką Siklawę i trochę odpoczywamy. Możemy podziwiać otoczenie Doliny Piątki a to Świstowa Czuba, Opalone, Miedziane, Szpiglasowy, Liptowskie Mury, Gładki Wierch i  Walentkowy. Z drugiej strony Zawrat, Kozie Wierchy, Zamarła Turnia oraz Granaty. Schronisko im Leopolda Świerza /1671mnpm/ wtulone jest w kosówkę. Kierujemy w górę w stronę zamknięcia doliny. Po drodze znaki żółte odchodzą na Krzyżne, a my za znakami czarnymi idziemy w stronę Koziego Wierchu. Jest niemiłosiernie duszno. Musimy się spieszyć, bo może być burza. W upale mozolnie pniemy się w górę. Już pod szczytem studzi nas deszcz i słychać odległe grzmoty. Więc co sił w nogach prawie wbiegamy na szczyt Koziego Wierchu - 2291mnpm. Niektórzy maruderzy nie zdążyli wejść. Ale nie możemy przebywać tu dłużej, bo słychać coraz bliżej burzę. Więc zasnuły się wszystkie szczyty wokoło. Pozostaje tylko szybka fotka na szczycie. Zbiegamy tą sama droga aż nad stawy i tu dopiero się zatrzymujemy. Aż się za nami kurzyło. Jakoś szybko burza przeszła i na dole jest znowu upał. Już spokojnie udajemy się do schroniska wzdłuż Wielkiego Stawu Polski/1665mnpm/ jego wody zasilają Wielką Siklawę/ skąd przyszliśmy.Mijamy Mały Staw Polski /1668mnpm/, Z Przednim Stawem Polskim/1669mnpm/ sąsiaduje schronisko. Zasiadamy na werandzie , by się posilić, odpocząć i podzielić wrażeniami. Mokre peleryny mają okazję się wysuszyć. No, na szczycie wyglądało to groźnie. Potem już za czarnymi znakami schodzimy krótszą trasą do Doliny Roztoki. Musiało tu więcej padać, bo pozostały kałuże. Dobija nas gorący asfalt na drodze z Morskiego Oka i tak dochodzimy do Palenicy. Dzisiejsza wycieczka była pełna adrenaliny. Nie dość, że doskwierał upał, to pogoniła nas burza. Ale wszyscy uczestnicy wrócili szczęśliwi i zadowoleni. Ja też tam byłem i to wszystko przeżyłem.

                                                                                                               Konrad Kacorzyk   uczestnik wycieczki