galeria zdjęć

 

                                         Góry piękne są!.........

można je przemierzać w wielkiej ciszy i samotności,
ale jakże piękniejsze stają się, gdy robimy to w tak wspaniałym towarzystwie ……

        W kolejny, bardzo wczesny niedzielny poranek w dniu 14 czerwca 2015r na jordanowskim rynku grupa turystów z MOK Jordanów zbiera się do wyjazdu, tym razem w Niżne Tatry Słowackie. Zapowiada się upalny dzień ale mamy nadzieję, że nie burzowy. Szybko przemieszczamy się do granicy w Chyżnem i dalej przez Zuberec na Przełęcz Huciańską. Po drodze góruje Chocz, Siwy Wierch, Brestowa i Osobita. Z przełęczy otwierają się widoki na całe Słowackie Tatry Zachodnie, Góry Choczańskie  i  Małą  Fatrę . Widać też grań  Niżnych Tatr. Liptowska  Mara i  tatralandia  jeszcze śpi. Dalej jedziemy już przez Liptowski Mikulasz  i to tu wg legendy sądzony i powieszony był Juraj Janosik za poślednie ziobro. Potem  już tylko Demianovska Dolina, jako jedna  z najpiękniejszych dolin na Słowacji, którą spływały lodowce ze szczytów Niskich Tatr, przebijając się przez wapienne mury skał jurajskich.Znajduje się tu popularny ośrodek  narciarski  - Jasna  u podnóża Chopoka. Podejście na Chopoka jest dosyć męczące i czasochłonne. Więc, żeby mieć rezerwę czasową  i  więcej sił na pięknej  grani Tatr Niżnych i wydłużyć ją na maksa, decydujemy się na urozmaicony wyjazd  trzema etapami kolejki . Tym bardziej, że tą trasa szliśmy już tam i z powrotem przy innej okazji. Pokonujemy prawie 1000 metrów różnicy i już jesteśmy przy kamiennej Chacie - 2000mnpm , a jest to trzecie najwyżej położone schronisko górskie na Słowacji po Chacie pod Rysami i schroniskiem Teryego . Mamy kilka minut do szczytu  i  ruszamy zatem na najbardziej urwiste, najwyższe szczyty Niżnych Tatr, usłane granitowymi blokami, zionące surowością. To miejsce, gdzie kończy się ziemia, a zaczyna niebo.    

         Chopok- 2024 mnpm , sam wierzchołek to spora piramida bloków skalnych. Na grani w pobliżu szczytu znajdują się budynki stacji telewizyjnej i  meteo oraz górna stacja kolejki. Wokoło roi się od tras i wyciągów narciarskich. W dole prezentuje  się Dolina Demianovska zasobna w  piękne jaskinie /Jaskinia Wolności i Lodowa/ i jeziorko Lukove a z drugiej strony Dolina Bystra. Obok sąsiaduje Dumbier,  z drugiej strony w grani Derese. Znajdujemy się w sercu gór, otoczeni pasmami Zachodnich Tatr Słowackich i Wysokich, Małej i Wielkiej Fatry, Gór Choczańskich. Widać na ostatnim planie pasmo Babiej Góry i Policy, przed nią  Proseczne. Rozlewa się też Liptowska Mara i widać  Liptowski Mikulasz. Na południu rozciągają się Rudawy. Ponieważ grań Tatr Niżnych od Przełęczy Certovica przez Lajstroch, Kralicki, Dumbier po Chopoka już mamy zrobioną, dzisiaj będziemy kontynuować dalszą część. Idziemy graniowym szlakiem za czerwonymi znakami w drugą stronę. Kolejnym szczytem jest masyw Deresy- 2004mnpm i to jest najbardziej skalista część na głównej grani, a również  drugi dwutysięcznik na naszej trasie.  To zwornik dla odgałęziającego się ku południu masywnego grzbietu bocznego ze szczytami  Palenica i Baba.  Pod nami Dolina Wajskovska. Schodzimy na przełęcz  Sedlo Poľany - 1837mnpm, wychodzą tu żółte znaki  z Demianovsk iej Doliny. Z przełęczy szybko osiągamy szczyt Polana 1885 mnpm. Po jednej stronie grani wciąż towarzyszą nam cieniste, złowróżbne kotły polodowcowe. Na północ odchodzi grań Zakluczki, Bór i Sina. Jednak stopniowo opuszczamy granitową krainę i wchodzimy na rozległe murawy . To inny świat. Zanikły granitowe głazy,  a pojawiły się wzniesienia pokryte połaciami  miękkich i trawiastych hal. Dookoła mamy rozległe, wspaniałe łąki. I znowu opuszczamy się na Kríżske sedlo - 1774 mnpm,  by rozpocząć mozolne zdobyć   Koltliska 1936mnpm. Pod nami Dolina Kriżska , przed nami  Chabenec  a na południu Skałka - jako najwyższy szczyt 1980mnpm w tej części. Nad Chopokiem słychać pomruki  - chyba burzy, tam widać czarne chmury. Na szczęście wiatr pcha je do tyłu. Ale proforma dokładamy po kamieniu na stożki / słow.muziki/aby odgonić  burzę.  Idziemy jak przez trawiaste połoniny bieszczadzkie, raz w górę  a potem znowu  w dół. Kolejny szczyt to Chabenec - 1955mnpm i ostoja kwiatów górskich. Podziwiamy urdzika karpackiego, sasankę , białe i fioletowe dzwonki alpejskie, pojawia się  tez fiołek alpejski oraz jaskry. Pod nami od południa Dolina Łomnista. Również charakterystyczne są łaty kosówki porozrzucanej po stokach. Schodzimy na przełęcz Durkovą  -1709mnpm i widzimy Dolinę Jasenianską i  utulinę  w dole. Wciąż wiejący wiatr niesie jednak coraz więcej chmur, a i momentami pojawia się parzące słońce. Nie zachodzimy zatem do utuliny i  podążamy na Durkovą - 1750mnpm.Widać w oddali Rożemberok i Lubczańską Dolinę z Magurką, gdzie mamy schodzić. Niżej towarzyszy nam już kosówka. Potem już tylko wypad na  Zamostską  Holę -1612mnpm i powrót na przełęcz 1591mnpm. Znajduje się tu tablica upamiętniająca Narodowe Powstanie Słowaków w 1944r. Za żółtymi znakami  czas zejścia  stromego w dół do Magurki -1050mnpm.Tu szlak jest prawie dziewiczy, ścieżka wypłukana przez deszcze i zarośnięta dziką roślinnością. Przebijamy się polanę wielkich łopianów. Dalej stromo lasem  obniżamy się do Magurki. To osada, gdzie obecnie mieszka kilku stałych mieszkańców. Niegdyś wydobywano tu różne minerały osada liczyła ok 300 osób. Z tamtych czasów pozostał tylko niewielki kościółek. Ale też posadowionych jest tu sporo domków letniskowych. Nie mieliśmy czasu na porządny odpoczynek, więc  zasiadamy w schronisku i zajadamy się miejscowymi specjałami. Pozostało nam już przejście częściowo drogą dojazdową do  osady  i częściowo duktem leśnym za zielonym znakami do kamieniołomu, przy drodze głównej obok miejscowości Żelezne.

           Zmęczeni  jednak dającą w kość duchotą  dotarliśmy do busa. Na grani wiał wiaterek , wiec nie odczuwaliśmy spiekoty, a jednak słońce zrobiło swoje. Mamy opalone wszystkie odkryte miejsca. Dzisiaj przeszliśmy kawałek zróżnicowanej grani o długości 23km i pokonaliśmy 800m przewyższenia. Jeszcze w rejonie skalistej części grani tj. Chopoka i Deresy spotykaliśmy turystów, natomiast już dalej było cicho, głucho i pusto. Tak wiec bez tłoku i hałasu mogliśmy podziwiać jeszcze dzikość  i piękno tego świata. To była kolejna długa, niesamowita  wyprawa, pachnąca wiatrem i przestrzenią.

O wszystkim się zapomina będąc tam, gdzie kończy się ziemia, a zaczyna niebo”

Odbicie wrażeń stanowi galeria zdjęć.

                                             uczestnik wycieczki  -  Janina Filipek