galeria zdjęć

 

    Pamiętajcie, że na wycieczkę zabiera się odwagę, buty stare, jaja na twardo, przytomność umysłu, świecę łojową, dobry humor, posłuszeństwo dla przewodzącego; w ogóle trzeba mieć więcej rozumu, niż go się ma w dzieńpowszedni……-

Stanisław Witkiewicz „Na przełęczy”

 

     Kolejny bardzo wczesny niedzielny ranek w dniu 02 sierpnia 2015r i pięknie zapowiadająca się przygoda w górach dla turystów z MOK Jordanów. Celujemy ostro i wysoko, bo dzisiaj zamierzamy przejść najciekawszy i najtrudniejszy odcinek Orlej Perci w Tatrach od Świnicy po Kozi Wierch.

    Do Kuźnic przemieszczamy się bardzo szybko. Ponieważ trasa jest bardzo wymagająca i wysiłkowa, to korzystamy z kolejki linowej na Kasprowy Wierch. I tak ponad 4 km trasy przy różnicy poziomów 936metrów pokonujemybłyskawicznym tempie, oczywiście z przesiadka na Myślenickich Turniach. Wagonik porusza się 8m/s przy średnim pochyleniu 22% po 6podporach.Kolej ta powstała w 1936r, budową kierowali Medard Stadnicki i Borys Lange a czas budowy to 7 miesięcy. Kasprowy Wierch /1987 mnpm/, toszczyt ze stacją meteorologiczną i górną stacją kolejki linowej. Góruje nad trzema dolinami: Doliną Bystrej i Suchej Wody Gąsienicowej oraz Doliną Cichą. Warto tu spojrzeć do Kotła Goryczkowego i na Halę Gąsienicową.Na razie pogoda nam sprzyja, jest piękny i rześki ranek. Ruszamy za czerwonymi znakami szeroką, rozdeptaną ścieżką i na wprost przed nami dominuje Świnica a z boku Krywań. Przez Beskid /2012 mnpm/ dochodzimy na przełęcz Liliowe /1952 mnpm/, która uważana jest jako granica rozdzielającą Tatry Zachodnie od Tatr Wysokich. W oddali pasą się kozice. Trasa powoli się zwęża, mamy przed sobą kolejne podejścia i nabieramy wysokości. Trawersujemy Skrajną Turnię /2096 mnpm/, Pośrednią Turnię (2128 mnpm/ i w dole mamy stawy Doliny Gasienicowej. Po kilkunastu wdechach docieramy na Świnicką Przełęcz /2051 mnpm/. Tu znaki czarne odchodzą do Dolny Gąsienicowej. Nasza trasa nabiera wysokogórskiego charakteru, ścieżka staje się bardziej skalista, nieregularna, coraz częściej piętrzą przed nami progi skalne i gładkie płyty granitowe. Pojawia się też biżuteria, czyli łańcuszki jako ubezpieczenia. Ostatnie metry to niewymagająca wspinaczka i oto Świnica /2301 mnpm/.

         Poprzez główny szczyt Świnicy przebiega granica państwa. Mamy niesamowity widok z panoramą dookoła, na Tatry Zachodnie i Wysokie, na łańcuch Orlej Perci, oraz Słowackie Tatry Wysokie, Zachodnie i Bielskie. Wody zielonego Stawu są szmaragdowe. Pojawił się się też Zadni Staw w Dolinie Piątki. Ale też od Niżnych Tar nadciąga coś, co się zwie deszczem. Ruszamy wiec dalej w kierunku Zawratu . Dostrzegamy już większe trudności techniczne, które mamy na trasie ale też są sztuczne ubezpieczenia. postaci łańcuchów i stalowych klamer. Przemierzamy kolejno żebra skalne Gąsienicowej i Niebieskiej Turni Zaczyna padać deszcz . Dochodzimy na Przełęcz Zawrat /2159 mnpm/. Oczywiście wandale nie oszczędzili nawet skał w Tatrach, kreśląc klubowe bohomazy. Tu krzyżują się znaki z Doliny Pięciu Stawów do Doliny Gąsienicowej. Idąc dalej watro wyżej zajrzeć do kapliczki Matki Boskiej Zawratowej, umieszczonej w niewielkiej niszy skalnej. Figurka wykonana z Pińczowskiego Piaskowca i umieszczona w 1904 roku przez księdza Walentego Gadowskiego /pomysłodawcy i jednego z naczelnych twórców szlaku Orlej Perci.Od tego miejsca szlak w kierunku Orlej Perci jest aż do Koziego Wierchu jednokierunkowyTak więc zaczynamy naszą wysokogórską przygodę z autentyczną Orlą Percią. Pniemy się w górę po śliskich już głazach, wzdłuż grani .Mamy miejsca w eksponowanym terenie, już pojawiają się łańcuchy. Mały Kozi Wierch /2228 mnpm/ to rozłożysty masyw o trzech graniach, z których dwie znajdują się na naszym szlaku. Trzecia z grani odchodzi w kierunku Doliny Pięciu Stawów Polskich. Rozdziela ona Dolinkę pod Kołem od Pustej Dolinki. Dalej to już może być tylko trudniej. Spuszczamy się do w dół w kierunku wąskiego wcięcia Zmarzłej Przełęczy Wyżnej. Zachowujemy szczególną ostrożność, w dole żleb Honoratka. Na dnie nie ma starego śniegu, który zazwyczaj tam bywa, ale ściany są mokre. Dalej w dół wąskie półeczki skalne czyli trawers Zmarzłych Czub i tylko łańcuchy przesuwając się w dłoniach. Dalej znowu grań, skalne płyty , łańcuchy i osiagamy Zmarzłą Przełęcz /2126 mnpm/ W dole widzimy Zmarzły Staw . Na szczęście przestaje padać, a wiejący wiatr osusza skały i to ułatwia nam dalsza wędrówkę. Przy skalnym chłopku na przełęczy odpoczywamy i łapiemy oddech. Wychodzi słońce. Mamy doskonały widok na imponującą południową ścianę Zamarłej Turni z licznymi drogami wspinaczkowymi. Trawersujemy od północnej strony Zamarłą Turnię najpierw dolnym tarasem a potem przy pomocy klamer w górę. Tu pojawiają się zatory i trzeba swoje odczekać. No i szczególna, sławna atrakcja - 8 metrowa stalowa drabinka zawieszona na pionowej skale jako zejście na Kozią Przełęcz. Widziałam strach w oczach nie jednego uczestnika. Jak się okazuje , to tylko psychika tak działa, bo nie ma tam żadnych trudności technicznych. Trzeba zejś po drabince, a w Słowackim Raju to się nachodziliśmy po różnych drabinkach. Następnie opuszczamy się niżej po łańcuchach i mamy wąską Kozią Przełęcz /2137 mnpm/. Tu dochodzą żółte znaki z Dolinki Pustej, które przez jakiś czas będą nam towarzyszyć. Wyrywamy ostro w górę, rozpoczynając trawers po wyślizganych skałach o znacznym nachyleniu, potem wąska skalna półką i trzeba dojść do krótkiego komina, za pomocą stalowych klamer. Po osiągnięciu szczytu ścianki, trasa prowadzi skalnymi grzędami i stopniami, dalej nad pionowym uskokiem spadającym wprost na Kozią Przełęcz, na jej lewą stronę grani. I znów klucząc wśród piętrzących się skał będziemy szli ponad dnem Koziej Dolinki, pokonując kolejne występy i półki skalne, aż zbliżymy się do szczytu grani Kozich Czub - 2263mnpm.Na Kozich Czubach idziemy ostrzem grani przez dwa wierzchołki aż do stromego komina w dół i wąskiego wcięcia KoziejPrzełęczy Wyżnej /2240mnpm/.Komin w całości ubezpieczony łańcuchami i klamrami. Sam widok przyprawia o zawrót głowy, gdyż otoczeni jesteśmy prawie pionowo spadającymi ścianami, żlebami i urwiskami. A my tradycyjnie podążamy w górę skalnymi stopniami aż do wypłaszczenia i cel Kozi Wierch jest w zasięgu wzroku. Jeszcze skalne rynny i ostatnie metry skalnej wspinaczki pokonujemy w skrzydłach adrenaliny. Spragnieni , zmęczeni szczytujemy na Kozim Wierchu /2291 mnpm/. Widoki zapierają dech i wynagradzają nasz trud. Od ponad stu lat widok z tego orlego gniazda uchodził za wart tego, by się tam wspiąć.

        Kozi wierch jest najwyższym szczytem Tatr w całości znajdującym się na terenie Polski. Wznosi się pomiędzy Dolinami: Pięciu Stawów a Gąsienicową, dokładniej między dwoma wiszącymi dolinkami Kozią i Pustą. Jego nazwa pochodzi od pasących się stad kozic. Stojąc na szczycie warto wychylić się nieco, by spojrzeć w stronę Zawratu, bo stamtąd przyszliśmy. Rzucamy okiem na Żleb Kulczyńskiego i zygzak ścieżki do Koziej Dolinki. Na Granatach i Kościelcu widać ludzi. Pięknie prezentują się stawy w Stawy w Dolinie Piątki, z drugiej strony Czarny Staw Gąsienicowy i Zmarzły Staw. Okręcamy głową dookoła by nasycić się pięknem tego świata. Podziwiamy Tatry od Żółtej Turni, przez całą Orlą Perć, Bielskie Tatry, w lewo to co przeszliśmy : Świnica, Zawrat, Mały Kozi, od prawej Kościelce, Giewont i Czerwone Wierchy. Od Świnicy w lewo otoczenie Doliny Pięciu Stawów i Słowackie Tatry Wysokie z dominującymi Gerlachem, Rysami, Wysoką, Łomnicą, Lodowym. Widać też Podhale, Orawę i Babią Górę. Wprawdzie od Świnicy do Koziego wierchu przeszliśmy tylko 5 km, ale był to odcinek nasycony ostrą adrenaliną, stałą koncentracji, ważeniem każdego kroku i chwytu ubezpieczenia.

       Zbiegamy do Doliny Pięciu Stawów za czarnymi a potem niebieskimi znakami do schroniska. Po drodze znowu święci nas deszcz ale co tam deszcz, skoro już tyle przeżyliśmy. I tu sumujemy dane nam dzisiaj wrażenia. Opróżniamy plecaki i konsumujemy ostatki specjałów. Potem już bezpośrednio od schroniska schodzimy w dół za czarnymi i dalej zielonymi znakami do Wodogrzmotów Mickiewicza i Palenicy Białczańskiej. Dzisiejsza trasa urozmaicona klamrami i łańcuchami, była nie tylko trudna technicznie, ale i psychicznie. Strach to najgorszy doradca. Aby to przejść trzeba było być przygotowanym kondycyjnie, technicznie, ale też odpornym na sporą ekspozycję. O dobrych butach i rękawiczkach chroniących przed otarciami od łańcuchów nie wspomnę. A, że Kozi Wierch to nie K2 i jest znakowany i Orla Perć popularna, a mimo to zdarzyło się tu ponad 120 wypadków śmiertelnych .Nie wolno więc bagatelizować tych miejsc. Dlatego dziękuje za rozwagę i pełną ostrożność, bo wspinaczka dzisiaj przyczyniła się do wielu rumieńców. Nasza wyprawa to ok. 15 km km i tylko 750m przewyższenia. Adrenalina, wysiłek i satysfakcja pozostanie na długo w pamięci, a szczególną nagrodą są obrazy panoram zakodowane w pamięci.

Trzeba pamiętać, że góry są piękne, ale łaskawe tylko dla rozsądnych.”

 

                                   Zapraszam do galerii zdjęć www.mokj.pl Janina Filipek