galeria zdjęć

 

       „Góry są tajemnicą. Stanowią wielkie misterium. Z jednej strony pasjonują i pociągają, z drugiej – wywołują lęk i budzą trwogę”.        (ks. Roman Twardowski)

           No cóż, zgodnie z tradycją , grupa wysokogórska MOK Jordanów rusza już trzeci raz z rzędu witać Nowy Rok  na Babiej Górze - Królowej Beskidów. I oto jest pytanie? Czy będzie dziś kapryśna jak zwykle, a może łaskawa? Jest gwieździsta, mroźna noc w dniu 31 grudnia 2015r i około minus 17 st. Zaopatrzeni w czołówki i raki ruszamy z Krowiarek za czerwonymi znakami w górę. Od razu robi się cieplej, bo podąża z nami jak się okazuje pokaźny tłum takich jak my. Do Sokolicy -1367 mnpm dochodzimy bez żadnych trudności. Rozgwieżdżone niebo, wisząca połówka pomarańczowego księżyca, pięknie oświetlone okoliczne     miejscowości - to nasze pierwsze wrażenia. Zaskakuje nas pozytywnie  kompletny brak wiatru. W dole rozsypują się kolorowe race. Dalej w drodze na Kępę - 1521 mnpm pojawiają się niewielkie trudności, bo ścieżka jest zalodzona, zwłaszcza  w kosówce. Wystają też kamienie i na razie raki są bezużyteczne. Przed i za nami  ciągnie się sznur latarek, które migają niczym świetliki. Już w okolicy Gówniaka - 1617 mnpm łapiąc oddech, sprawdzamy czas pozostały do północy. Jest na tyle dobry, że możemy podziwiać niesamowite widoki. Zero wiatru, co jest niebywałe w tym terenie. Wyżej to  już tylko kamienie, wiec Sylwester  na Babiej bez śniegu, nie może być - a jednak! Na Diablaku 1725 mnpm stajemy kwadrans przed północą. Mamy więc jeszcze chwilę na łyk herbaty. Jej Wysokość wita ogromny tłum, który szacuję na około 400  do 500 osób. Rozbite kilka namiotów, słychać śpiew i gwar. Okręcamy głowy dookoła  i stoimy jak zaczarowani. Widoczność jest tak doskonała, że widać Tatry i nawet światła Krakowa.

          No i północ, jest  Nowy 2016 Rok. Strzelają  korki szampanów i rozpoczyna się kanonada sztucznych ogni. Wokoło życzenia i dobre słowo. Muszę przyznać, że w tym roku przesadzono  z racami. Cykl wystrzałów trwał około 15 minut. Choć widowisko było inspirujące, ale za to jak ucierpiały zwierzęta….  Odczuwamy lekki mróz, mamy więc zjawisko inwersji. Delikatnie, ale to bardzo delikatnie zaczyna muskać nas wiatr. Nie możemy przestać gapić się na otaczające nas piękno nocą. Dookoła w dole morze świateł   i rozsypujących się rac. Przyznam, że tyle razy tu byłam, ale takiej łaskawej pogody nie zastałam. No cóż, na dole czeka nas impreza, więc czas wracać. Powoli i ostrożnie schodzimy do Sokolicy. Na ścieżce tworzy się kolejka. Niektórzy zakładają raki inni  tylko podkładki, a niektórzy zaliczają „glebę”. Do Krowiarek schodzimy już swobodnie przez czarny las. Przemieszczamy się do Orawskiego Dworu w Zubrzycy Górnej, aby tam kontynuować imprezę już noworoczną.

          Jesteśmy szczęśliwi, zadowoleni i spełnieni. Było to znowu wyjście pełne niecodziennych i niezapomnianych wrażeń. A uczestnicy jak zwykle wykazali się profesjonalizmem, serdecznością i życzliwością. Dziękuję Wam drodzy przyjaciele.

           Życzę WAM szczęścia i powodzenia w zdobywaniu nowych szczytów, spełnienia marzeń nie tylko tych górskich...wiele miłych wrażeń....a przede wszystkim bezpiecznego powrotu ze szlaków.... 

                                                                                                                       uczestnik -  Janina Filipek