galeria zdjeć

 

 

Czymś co absolutnie mnie zachwyca w górach jest połączenie ich delikatności z potęgą. Gdy idziemy Dolinką, mamy nad sobą poszarpane, groźne, nieprzyjazne turnie, a u naszych stóp kołyszące się na wietrze, drobne dzwonki. Groza i urok w jednym……

           Ani się nie obejrzeliśmy, a już 07 sierpień 2016r / godz. 5.00/ i kolejny  niedzielny poranek . Co zatem  czeka  38 –iu turystów jordanowskiego MOK-u w dniu dzisiejszym? Plan - to Czerwona Ławka w Słowackich Tatrach Wysokich. Ruszamy pod przewodnictwem Andrzeja   i Zenona  w kierunku  granicy w Jurgowie, by dalej Drogą Wolności u podnóża Tatr Wysokich zdążać do Starego Smokowca. Prognozy pogody są zadawalające, budzi się pogodny dzień.

             Ze znanego nam już  parkingu w Starym Smokowcu  /1010mnpm/ idziemy mijając Grand - Hotel  i dolną stację kolejki linowo-szynowej. Spoglądamy na górujący Sławkowski  Szczyt i  Pośrednią Grań. W krótkim czasie osiągamy  Hrebieniok - 1285mnpm - górną stację kolejki. Szerokim chodnikiem za czerwonymi znakami dochodzimy do rozdroża przy Rainerowej  Chacie – to najstarszy istniejący budynek schroniskowy w Tatrach. Obecnie mieści się tam muzeum nosiczów. Dalej już pniemy się w górę, aby dalej obniżyć się do Staroleśnego Potoku i Doliny Małej Zimnej Wody.  Z mostku podziwiamy 20 m wodospad zwany Wodospadem Olbrzymim. Strumień jego wody spada przez wąską szczelinę progu skalnego. Widać też schronisko pod Siodełkiem -Bilíkową Chatę. Dalej podążamy wśród mieszanych lasów i jarzębin. Podziwiamy kwitnące tojady i miłosną górską. Wciąż spokojnie nabieramy wysokości i odchodzimy od magistrali  aby dojść do schroniska Zamkovskiego  -1475 mnpm. Tu witają nas drewniane misie oraz orzeł, no i miejscowy rodwajler.  Pora na zregenerowanie sił. Dalej przemierzamy  za zielonymi  znakami  Dolinę Małej Zimnej Wody. Dolne partie doliny stanowi las, potem kosodrzewina, trawy i kwiaty. Wyłaniają się grzbiety górskie, naszpikowane ostrymi turniczkami. To Rywociny i Kościoły. I popod stokami Łomnicy z jednej strony a Pośrednią Granią z drugiej, aż do skalnej ściany zwanej „Wielkim Skokiem” W oddali, na piętrowej morenie widać już budynek Chaty Teryego. Jest  i  Złota Siklawa spadająca kilkoma strumieniami   z dużej płyty skalnej. Powyżej  jej progu, po wschodniej stronie znajduje się bardzo stroma Żółta Ściana wspinaczkowa, o dużej skali trudności. Duży ruch na szlaku, mijamy też nosiczów. Poprzez Złote Spady zmagamy się z wysokością i zakosami po skalistym gołoborzu docieramy do Chaty Teryego. Jest to jedno z najwyżej położonych schronisk w Tatrach, na wys. 2015 mnpm, czynne przez cały rok. Tłoczno wokoło, słychać różne języki. Oczywiście dominują Polacy. Jesteśmy się w Dolinie Pięciu Stawów Spiskich, która stanowi typowy kocioł polodowcowy. Znajdują się tu też stawy polodowcowe, będące najwyżej położonymi jeziorami w Tatrach. To Wielki Staw Spiski, Pośredni, Niżni, Mały i Zadni. Wokoło piękne górskie szczyty: Pośrednia Grań, Żółta Turnia,  w lewo Lodowy Szczyt, w kącie Baranie Rogi, dalej  Łomnica, Pośrednia Turna i Durne  Szczyty. Andrzej recytuje  wierszyk „spiski  juhas w pięciu stawach zabił sępa czubatego” co ma oznaczać nazwy poszczególnych szczytów:  Spiska Grzęda, Juhaska Turnia, Pięciostawiańska Turnia, Spiska Turnia  i Czubata Turnia. Jest lazurowe niebo i wieje bardzo zimny wiatr /temp 7st.C/. Kolejny odpoczynek i wypasione jedzonko.

            Ruszamy za żółtymi znakami równocześnie z zielonymi. Wspinamy się zakosami na Pięciostawiańską Kopę, oddzielającą Dolinę Pięciu Stawów Spiskich od Lodowej Dolinki. Pokonując oberwany odcinek stoku przy pomocy łańcucha  wchodzimy do dzikiej Lodowej Dolinki i dostrzegamy  Lodowy Stawek /2157mnpm/. Tu zielone znaki odchodzą na Lodową Przełęcz i są widoczne zakosy ścieżki. Nad nami góruje Lodowy Szczyt ,a po bokach: Mały Lodowy i stoki Łomnicy. Zerkamy na nasz cel i widzimy sznureczek ludzi wspinających się. Na przełęczy sterczy pochylona turnia Spąga Rozpoczynamy powolne podejście pionowe piarżyskiem, a na łańcuchach oczywiście kolejka. Ta ściana  ma  dużą ekspozycję , jest ubezpieczona   200-u metrowym łańcuchem i klamrami. Słowacy założyli dodatkowe łańcuchy po ścianie, wytyczające nową trasę do zejścia. To płytowe zbocze i wspinamy się po występach skalnych o szerokości mniejszej od długości buta. Nierozważni turyści wdrapują się na Mały Lodowy, nie bacząc na sypiące się kamienie.   Czerwoną  Ławkę - 2352mnpm  osiągnęliśmy ok.  godz13.00. Nie ma tu jednak miejsca dla tak licznej grupy jak nasza. Przełęcz tworzą dwa głębokie wcięcia pomiędzy Małym Lodowym Szczytem, a turnią Spąga. Gratulacje od przewodnika. Po podniesionej adrenalinie   i przeżyciach, opuszczamy się po łańcuchu po płycie, skośnie opadającej kilkanaście metrów. Wytracamy wysokość  i na tzw. Strzeleckich Polach robimy odpoczynek. W  dole widzimy schronisko i małe stawki zwane Strzeleckimi Okami. Prezentuje się Sławkowski Szczyt, Staroleśna,  Mała Wysoka i rozległy Gerlach/ byłam na nim kilka dni temu/. Dalej obchodzimy ściany wspinaczkowe Małego Lodowego i Ostrego Szczytu. Widać i słychać  wspinających się po ścianach. Kolega Grześ zachwyca się ściankami. Potem Siwa Kotlina  i  Siwe Stawy, aż mijamy Wyżny i  Niżny  Staw Staroleśny. Docieramy do Zbójnickiej Chaty - 1960m mnpm.  Wracamy za  niebieskimi znakami Doliną Staroleśną i mijamy najpierw Długi Staw Staroleśny,  potem obok Warzęchowy  Staw. Odważne kozice pozują do fotek. Na pośredniej Grani trwa  akcja ratunkowa z użyciem helikoptera. I po kamiennych stopniach podziwiając roślinne tarasy schodzimy  do Doliny. Malowniczość jest nieprzeciętna zważywszy na dużą ilość dorodnych jarzębin . Po przekroczeniu potoku pozostaje tylko ścieżka przez las i kawałek magistrali  do rozdroża  nad Schroniskiem Rainera. Stary Smokowiec to tylko kilkadziesiąt minut.

       Wyprawa dzisiejsza była prawdziwym zastrzykiem niezapomnianych emocji i wrażeń. My turyści, może czasem wątpiący w swoje siły, ale przy każdym metrze wyżej, nabierający odwagi i pewności oraz zadowolenia z pokonanych słabości i lęków. Nic to, że grupa ilościowo duża, ale tak samo sympatyczna i  sprawna. Długość trasy to 24 km   i 1450 m przewyższenia. Otrzymaliśmy szczególne podziękowania od przewodników. Do zobaczenia na następnej  wyprawie.

                                                 Zapraszam do galerii zdjęć.                                                   Janina Filipek