galeria zdjęć

 

 

      Góry dla jednych są tylko rumowiskiem głazów, dla innych najwspanialszą architekturą, wzniesioną ponad przemijaniem i trwaniem, dla jeszcze innych wiecznym niedosytem i niespełnieniem. Czym będą dla Was – od Was tylko zależy. Kochajcie je – będą coraz piękniejsze! / Władysław Krygowski / 


         MOK Jordanów stawia wysoko i daleko….. Dzisiaj tj.02 października 2016r. to kolejny wczesny niedzielny poranek, gdzie grupa turystów /24 osoby/ nie bacząc na zarwany sen i panujące ciemności rusza w słowackie bezdroża. Chcemy dzisiaj przejść szczególnie dzikie i mało uczęszczane Otargańce, aby przez Raczkową Czubę i Jarząbczy Wierch zejść do Polski. A, że trasa długa i wielkie przewyższenie, to zjawili się sami twardziele. Jedziemy przez Chochołów, Habovkę, Liptowski Mikulasz i Liptowski Hradok ,omijając pasterską wieś Prybylinę, by obok Hotelu Esperanto dojechać do campingu.W Liptowskim Hradoku odnawiany jest piękny XIII w zamek z kasztelem. Właśnie wzeszło wielkie słońce i zapowiada się wspaniały dzień. Ruszamy o godz.7.30 z 890mnpm do Doliny Wąskiej- wiodą nas zielone znaki. Na rozdrożu siadamy do sutego śniadania. Tu rozchodzą się niebieskie znaki do Doliny Jamnickiej i żółte do Raczkowej –.. Wchodzimy w las i mozolnie długimi zakosami pniemy się ostro w górę. Różnica wysokości jest ogromna i trasa bardzo męcząca. Po dłuższej wspinaczce las ustępuje miejsca kosodrzewinie, przez którą miejscami przedzieramy się na siłę. Wyżej mamy teraz bardziej ciekawe podejście po kolorowych głazach. Przechodzimy obok Niżnych Otargańców , ale już zdobywamy Niżną Magurę-1920 m npm. Cały czas nabieramy wysokości, podziwiając przy błękitnym niebie dominujące Rohacze i Baraniec. Grzbiet upstrzony jest faktycznie potarganymi skałkami. Osiągamy po kolei trzy szczytowe Wyżnie Otargańce -2050mnpm. Następnie klucząc po grani, zgrzani stajemy na szczycie Wyżniej Magury- 2095 mnpm. Otwiera się panorama na piękne Tatry Niżne .Pod nami w dole wieś Przybylina i Dolina Raczkowa. Z drugiej strony prezentuje się Starorobociański, Bystra, Błyszcz, Kopa, Ciemniak. Obok Raczkowa Czuba, Jarząbczy, Czerwony Wierch i Wołowiec. Niżej dwa Jamnickie Stawy. Czas na uzupełnienie kalorii i ugaszenie pragnienia. Tu i tam pojawiają się chmurki. Zbieramy się wiec, bo przed nami dzisiaj najwyższy szczyt i męczące podejście. Przed godz.13.00 osiągamy Raczkową Czubę - Jakubinę -2194 mnpm, drugi co do wysokości szczyt w Tatrach Zachodnich. Otwieramy szeroko oczy, bo widoki są powalające. Poszerzył się horyzont o Osobitą,Bobrowiec, Kominiarski Wierch, dalej Czerwone Wierchy, czubek Giewontu, Twardy Upłaz, Kasprowy, Świnica, bliżej Ornaki i Trzydniowiański. W oddali na dalszym planie Orla Perć z Kozim Wierchem,Wysokie Tatry z Lodowym we mgle i Krywań .W dole Raczkowe Stawy. Szczególnie Czerwony Wierch płonie. To oblicze prawdziwej kolorowej jesieni w górach. Wszędzie obecne odcienie czerwieni, pomarańczy, żółci i różnych odmian brązów. Na rozległych zboczach porozrzucane łaty zielonej kosówki. Fotograficy mają pole do popisu. Ciasteczka Rysia krążą w wśród grypowiczów. Regenerujemy siły też innymi frykasami. Momentami zawiewa zimny wiatr. Zmęczeni, ale bez trudu zdobywamy Jarząbczy Wierch -2137mnpm wkraczając do Polski. Czerwone znaki od tej pory wiodą nas na Kończysty nad Jarząbczą p-2002mnpm, potem już tylko Czubik i Trzydniowiański - 1758mnpm Podziwiamy jeszcze kolory jesieni . Południowa strona zboczy jest bardziej czerwona.

       Mamy tylko z górki. Krowim Żlebem walcząc z korzeniami i schodkami zbiegamy do Doliny Chochołowskiej. Grań Otargańców jest rzadko odwiedzana przez turystów, bo jest to rejon dziki. Szlaki są mało przetarte i kosówka nie przycięta. Spotkaliśmy tylko pięciu słowackich turystów. Dlatego to jeden z najpiękniejszych moim zdaniem szlaków w Słowackich Tatrach Zachodnich. Trasa dostarczyła nam adrenaliny i wrażeń z oglądania piękna, zwłaszcza w kolorach jesieni. Natomiast nie sprawiła trudności oprócz wyczerpującej ilości podejść. I nawet pogoda była rewelacyjna. Przeszliśmy tylko 18 km przy przewyższeniu 1750m. Jest to największa suma podejść i ilość szczytów /8/ pokonanych w ciągu jednego dnia, w dodatku z tego 5 dwutysięczników. Co znaczy zmęczenie naprzeciw tak doskonałych wrażeń, których doświadczyliśmy w dniu dzisiejszym?..Humory jak zwykle dopisywały i może galeria zdjęć odda chociaż trochę wizerunku naszego wypadu :)
                                                                                                          Janina Filipek