galeria zdjęć

 

„Góry są tajemnicą. Stanowią wielkie misterium. Z jednej strony pasjonują i pociągają, z drugiej – wywołują lęk i budzą trwogę”. (ks. Roman Twardowski)


       No cóż, zgodnie z tradycją , grupa wysokogórska MOK Jordanów rusza już czwarty raz z rzędu witać Nowy Rok na Babiej Górze - Królowej Beskidów. Jest gwieździsta, mroźna noc w dniu 31 grudnia 2016r i około minus 12 st w Jordanowie. W mieście ludzie odziani w futra i podążający na bale, jakoś tak dziwnie spoglądają w Naszą stronę. Na Krowiarkach mróz jest niewielki, bo tylko 4 st. Zaskakuje nas brak miejsca na parkingach, a samochody ułożone są wzdłuż drogi. Zaopatrzeni w czołówki i raki ruszamy za czerwonymi znakami w górę. Podąża z nami pokaźny tłum takich jak my. I tylko latarki migają wśród ciemności. Do Sokolicy -1367 mnpm dochodzimy bez żadnych trudności po ubitym śniegu. Rozgwieżdżone niebo, wiszący rogalik , pięknie oświetlone okoliczne miejscowości - to nasze pierwsze wrażenia. Ale tradycyjnie odczuwamy lekki zefirek. W dole rozsypują się kolorowe race. Dalej w drodze na Kępę - 1521 mnpm niektórzy zakładają raki, bo pojawia się miejscami lód. Już w okolicy Gówniaka - 1617 mnpm łapiąc oddech, sprawdzamy czas pozostały do północy. Jest na tyle dobry, że możemy podziwiać niesamowite widoki. Wieje coraz mocniej, więc wyciągamy dodatkowe kurtki. Tu odsłaniają się kamienie i jest lodowisko. Na Diablak 1725 mnpm dochodzimy dziesięć minut północą. Mamy więc jeszcze chwilę na łyk herbaty. Jej Wysokość wita tłum, który trudno oszacować, gdyż ludzie skupiają się niżej, aby osłonić się od wiatru. Ale jest Nas bardzo dużo. Okręcamy głowy dookoła i stoimy jak zaczarowani. Widoczność jest tak dobra, że widać nawet światła Krakowa. Wśród turystów uwijają się strażnicy Babiogórskiego Parku, zapobiegając odpalaniu rac.
          No i północ, jest Nowy 2017 Rok. Strzelają korki szampanów, wokoło życzenia i dobre słowo. Jest zjawisko inwersji, ale wiatr coraz mocniej napiera. Nie możemy przestać podziwiać otaczające nas piękno nocą. Dookoła w dole morze świateł i rozsypujących się rac. Przyznam, że to jest kolejne wyjście z tak dobrą pogodą. No cóż, na dole czeka nas impreza, więc czas wracać. Znowu wąż świateł od góry do dołu. Na ścieżce tworzy się kolejka. Zejście nie stanowi żadnego problemu i meldujemy się na Krowiarkach. Przemieszczamy się do Orawskiego Dworu w Zubrzycy Górnej, aby tam kontynuować imprezę już noworoczną.
Jesteśmy szczęśliwi, zadowoleni i spełnieni. Było to znowu wyjście pełne niecodziennych i niezapomnianych wrażeń. A uczestnicy jak zwykle wykazali się profesjonalizmem, serdecznością i życzliwością. Dziękuję Wam drodzy przyjaciele.
Życzę WAM szczęścia i powodzenia w zdobywaniu nowych szczytów, spełnienia marzeń nie tylko tych górskich...wiele miłych wrażeń....a przede wszystkim bezpiecznego powrotu ze szlaków....

Może galeria zdjęć odda chociaż część wrażeń, bo aparaty z zimna odmawiały posłuszeństwa. 
                                                                                                                                                     Janina Filipek