galeria zdjęć               

                                                     zdjęcia wykonali:

                                                                                                          Małgotzata Kwaśny, Elżbieta Potoczny, Małgorzata Malec - Wydra, Ewa Matlak

       

            Wczesnym rankiem w dniu 21 maja 2017 roku na rynku w Jordanowie zgromadziła się spora ilość członków grupy turystycznej MOK, która o godzinie 5.00 wyruszyła na zaplanowana wycieczkę piesza do Słowackiego Raju.
Słowacki Raj- leży w północno-wschodniej części Rudaw Słowackich. To szczególnie przyciągająca krasowa kraina, pełna lesistych płaskowyżów, kanionów z kaskadami, jaskiniami, lejami i bogatą roślinnością i ciekawa zwierzyną. Jest Parkiem Narodowym od 1988r o pow. ok 200 ha. Obok Tatr, jest to najczęściej odwiedzany region Słowacji. Leży w dorzeczu rzek Hornad i Hnilec. Wędruje się tu przeważnie jednym kierunku. To niewysoki płaskowyż o wysokości niewiele ponad 1000mnpm.
Ruszamy za zielonymi znakami wąwozem o nazwie Suchá Bela. Przejście wąwozem jest jednokierunkowe, więc idziemy pod prąd strumienia dnem wąwozu. Jest niewiele wody, pełno dorodnych kaczeńców i wokoło zielono. Skaczemy niczym małpki po mniejszych i większych kamieniach, biegamy po kładkach, wspinamy się po drabinkach. Atrakcji nie brakuje na licznych mostkach i łańcuchach rozmieszczonych między wapiennymi skałami. Pionowe, sterczące skały ni stąd ni zowąd stają nam na drodze. Kluczymy, schylamy się i uparcie dążymy w górę. Po drodze mijamy kilka niezwykle efektownych wodospadów. A to Misove wodospady, gdzie spadająca woda wybija kotły czyli misy u podnóża i stąd ich nazwa. Najwyższych i robiące największe wrażenie to Okienkovy i Korytovy wodospad. Trasa wymaga zwiększonej ostrożności, okazji do skręcenia lub złamania czegokolwiek - jest bez liku. Wędrówkę urozmaica nam delikatna bryza, która rosi roślinność i jest soczyście zielona. Oddychamy pełnymi płucami i chłoniemy piękno tego świata. Czujemy się niczym w buszu, tylko z dodatkowymi atrakcjami. Ale ta przygoda się kończy i z wąwozu wychodzimy na Glacką Cestę , na płaskowyż Glaca. Rozkładamy się na zielonej, soczystej trawie i czas na spóźnione śniadanie. Lazur nieba, śpiew ptaków i nic tylko tu pozostać. „Zieleń, zieleń bez końca ,zieleń, jak jakiś cud, a w tej zieleni blask słońca”
          Ruszamy dalej już twardą drogą, by osiagnąć Klasztorisko -744mnpm, najpierw za żółtymi znakami, a potem za czerwonymi. Dochodzimy do schroniska, jedynego zresztą w tym rejonie.Następnie schodzimy w dół wzdłuż wąwozu do ujścia za kolorem zielonym, tupiąc po stupaczkach i posiłkując się łańcuszkami. Woda spada z różnych kaskad tworząc ciekawe wodospady. Bujna roślinność sprawia, że te miejsca mają szczególne walory krajobrazu. Dochodzimy do mostku, gdzie potok pionowo spada w dół na przestrzeni kilkunastu metrów. Widzimy pozostałości starego szlaku tj. pojedyncze stupaczki pozostałe w skałach. 
Dalej w dół ruszamy równolegle do Klasztoriskiej Rokliny za zielonymi znakami najpierw zboczem, klucząc wśród roślinności. Dalej już za niebieskimi znakami rozpoczynamy wizytą na wiszącym moście nad korytem Tornadu. 
         Nawet nie wiadomo kiedy minęło kilkanaście godzin pobytu w tych pięknych miejscach. I to właśnie jest cała magia Słowackiego Raju. Tutejsze ścieżki pozwalają zapomnieć o uciekającym czasie i oddać się urokowi przyrody.

 

                                                                                                                                           Janiny Filipek

 :-)