galeria zdjęć

 

       

I cóż te Tatry mają tak cudownie przyciągającego do siebie, że się za nimi tęskni, jakby za ukochaną osobą? Jakaż siła zwabia tam ludzi najrozmaitszego zatrudnienia, usposobienia, płci i wieku? Uczeni, badacze przyrody, artyści, poeci, miłośnicy pięknej natury dążą do Tatr jakby do skarbnicy dziwów, a wracają stamtąd owiani urokiem niepojętym dla tych,   co  tam nie byli…”. Walery Eliasz

 

            Na dziś tj. 13 sierpnia 2017 r. turyści z MOK Jordanów celują ostro - plan to Banikov  i Trzy Kopy w Słowackich Tatrach Zachodnich, czyli Słowacka Orla Perć.                                         Jedziemy przez Chyżne, Podbiel, Habovkę,  Zuberec czyli Orawę. Pokonując Przełęcz Huciańską przemieszczamy się na Liptów, by minąć Tatralandię i Liptowską Marę  a dalej Liptowski Mikulasz  i Żar aż do ujścia Doliny Żarskiej /900m/. Prognozy na dziś są pół na pół tzn. trochę deszczu i słońca. Więc wczesnym rankiem mamy zakopcone góry. Ruszamy z parkingu za znakami niebieskimi idąc równolegle z potokiem Smreczanka do Chaty Żarskiej - 1283m. Mgły z prędkością wiatru gonią nas od dołu. Tu śniadanie, poranna kawa i dylemat, bo zaczął padać deszcz. Ale co tam, to pewnie z tej mgły…. , mówią niektórzy. Wszyscy są gotowi i przygotowani na każde warunki więc ruszamy. Obok znajduje się dom Horskiej Slużby  i symboliczny cmentarz ofiar gór – oddajemy się chwili zadumy. Za zielonymi znakami trawersujemy stok wśród kosodrzewiny i rzucamy okiem na cudny Szarafiowy Wodospad, który  opada trzema kaskadami. Wprawdzie deszcz jest niewielki ale miesza szyki. Podejście na Przełęcz Jałowiecką -1858mnpm jest strome i monotonne. Ponadto jest ciepło  i grzejemy się zaopatrzeni w peleryny i kurtki. Dalej to tylko w górę - Przysłop Pośredni – 2026mnpm przez chwile odsłania się otoczenie Doliny Jałowieckiej i Baraniec. Następnie początkowo trawiastym, później skalistym grzbietem dochodzimy na Przysłop - 2145 mnpm. Na grani już wieje bardzo zimny wiatr i trudno utrzymać się na nogach. Znajdują się tu urządzenia pomiarowe  atmosferyczne. Więc krótki oddech, w  ruch idą dodatkowe ubrania i rękawice. Przez  stromy skalisty grzbiet schodzimy na przełączkę. Część zębatego grzbietu obchodzimy, by skalistym szczytowym żebrem zdobyć Banikovski  /Banówkę/  - 2178 mnpm. Chyba w  nagrodę za zdobycie szczytu przestaje padać. Banikov leży w grani pomiędzy Pacholą a Hrubą Kopą. Otaczają go doliny: Zuberska, Żarska, Jałowiecka. Jego północne stoki bardzo stromo opadają do Spalonej Doliny /350m/.Ma wyróżniającą się skalną czubę i igłę. Swoim wyglądem przypomina Tatry Wysokie. Szczyty częściowo skryte  za zawiesistą otuliną chmur, ale wyróżniamy Rohacza, Rohackie Stawy,Dolinę Spaloną, Osobitą  a po drugiej stronie Pacholą. Przed Nami Hruba Kopa – jak następny tej cel ekspedycji. Wyrównanie oddechu , kop czekoladowy i  ciasteczkowy,  szybka fotka  i straszliwy ziąb. Teraz może być już tylko trudniej i czerwone znaki.  Zejścia, wyjścia i posiłkowanie się łańcuchami. Trzeba też poczekać w kolejce na łańcuszku.  Po opuszczeniu się w dół wspominamy historyjkę   z przed lat jak to przewodnik instruuje turystkę : „ włóż  go między nogi, a ja się będę powoli spuszczał”. Miał oczywiście na myśli łańcuch. Jest  i   Hruba Kopa - 2163 mnpm . Mgły niczym tiulowe firanki furgają szarpane wiatrem. Ulotne chwile dosłownie i w przenośni... Dalej  kotliny  i zapadliny wypełnione są morzem mgieł , co pięknie kontrastuje z grozą gór. Poprawiła się widoczność. Widzimy  Tatry Wysokie   z Lodowym, Krywań, Czerwone Wierchy i Giewont, Raczkową  Czubę,  Jarząbczy , Rohacze, Baraniec, Wołowiec , Rakoń   i Grześ. Majaczą także  Niżne Tatry, widać Liptowską Marę, dalej Babia Góra i Orawski Zalew, Siwy Wierch, Ostra i Babki. A przed Nami Trzy Kopy. Dalej już granią przez skalne wcięcie z łańcuchem schodzimy obok skalnej Igły na trawiastą Przełęcz nad Zawratami. I pojawia się upragnione słońce. Potem na Przełęcz Hruba Prehyba. Posiłkując się dużą ilością łańcuchów pokonujemy trasę wspinaczkową przez Trzy Kopy . To postrzępiona grań z kilkoma wierzchołkami, wyglądająca bardzo niewinnie. W niej wyróżnia się trzy wierzchołki : Szeroka, Drobna, Przednia /Skrajna/Kopa. Wszystkie mają powyżej  2100 mnpm. To trudne technicznie przejścia, ale dzisiejsza aura pozwoliła Nam bezpiecznie je przejść z zachowaniem szczególnej ostrożności. Na całym odcinku szlaku aż do Smutnej Przełęczy towarzyszył nam bardzo silny wiatr. Również pokonaliśmy wiele eksponowanych fragmentów, ubezpieczonych dziesiątkami metrów łańcuchów. Nie na darmo trasa ta jest też określana jako "Orla Perć" Tatr Słowackich, przeznaczona  dla turystów odpornych na przepaściste atrakcje. Są fragmenty prowadzące wciętymi w skale szczerbami i ubezpieczone łańcuchami wymagające dużej uwagi. W niektórych miejscach trzeba trawersować wielkie ściany granitowe  o dużej ekspozycji, co daje  taternickie emocje. A w dodatku sceneria gór jest czymś  tak niesamowitym. Intensywność uczuć podczas wspinaczki, przejść i zejść jest tak wielka, że nie osiągnie się tego nigdy tutaj, na dole. Z ostatniej Kopy schodzimy piarżystą ścieżką na Smutną Przełęcz 1955 mnpm. Zalegamy w słońcu gasząc pragnienie  i dzieląc się  wrażeniami .Cały czas zerkamy na górującą grań z jednej jak i z drugiej strony. Dzisiaj spotkaliśmy niewiele osób na szlaku. Schodzimy do Smutnej Doliny  za niebieskimi znakami. Niżej dochodzą zielone znaki od Rohackich Stawów. Zaglądamy oczywiście do rozbudowanego Bufetu Tatliakowej Chaty. Potem już tylko treking asfaltem do parkingu pod wyciągiem. Moc wrażeń, 24.5 km na butach i 1550m przewyższeń - to efekty dzisiejszego dnia.  I za to tak kochamy góry.

                                                                                                                  Zapraszam do galerii zdjęć.                              Janina Filipek