galeria zdjęć

     

        

"Nie rezygnuj nigdy z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga czasu. Czas i tak    upłynie… „

 

      MOK Jordanów nie próżnuje….. Dzisiaj tj.18 czerwca 2017r. to kolejny wczesny niedzielny poranek, gdzie spora grupa turystów /36 osób/  nie bacząc na zarwany sen i warunki pogodowe rusza na słowackie bezdroża. Celem jest Bystra /2248mnpm/ i Błyszcz /2159mnpm/ w Tatrach Zachodnich. Jedziemy przez Jurgów, Zdżiar, dalej drogą Młodości okrążając Tatry, mijamy Smokowce – by dotrzeć do Pribyliny - Hrdova. Po drodze towarzyszył Nam deszcz, mgły, kolorowa tęcza i troszkę słońca. Szczyty Tatr zasłonięte niskim pułapem chmur. Tu i ówdzie były dziury w niebie i dostrzegaliśmy kawałki szczytów. Widzieliśmy też odradzający się powoli las i po kalamicie i pożarach. I konsternacja: jak wyjść a autokaru skoro leje, ale może przestanie? Uznaliśmy, że nie ma co czekać – peleryny na kark i w drogę. Po krótkim czasie wyszło słońce, znowu tęcza ale dalej leci gęsta, drobna mżawka. Wędrujemy najpierw wśród domków letniskowych przez las za żółtymi znakami wygodną drogą. Po dojściu do skrzyżowania z magistralą i czerwonymi znakami „Nad Łąkami” – czas na wspomożenie organizmu przed wysiłkiem, który Nas czeka. Wokoło kwitnące łąki pełne różnorakiego kwiecia. Skrywamy się  pod wiatą, posilamy i podziwiamy kryształki padającej mżawki w promieniach słońca. Jesteśmy u wylotu Doliny Bystrej. Czas ruszać w górę. Długo pniemy się  górę przez pachnący las, jest zielono i mokro. Na szczęście jest ciepło ale bardzo parno. Cały czas towarzyszy Nam rwący i mocno szumiący potok Bystra. Potem las zanika i pojawia się kosówka. Niestety, nie możemy podziwiać piękna tej doliny, bo wszystko jest zasnute niskimi chmurami. A szkoda, bo trasa jest przepiękna. No i przychodzi się przeprawić przez wezbrane wody…. a mostek uszkodzony? Dzielni panowie tworzą „żywy most” i sprawnie podając ręce a nawet lekko przenosząc pomagają paniom. A ile radości sprawił ten fakt ….. Idziemy coraz wyżej i wyżej. Robi się chłodniej, wieje mocny wiatr. Więc w ruch idą kurtki i rękawiczki. Pojawia się mgła, a my wytrwale i systematycznie ciągniemy w górę. Wezbrane wody potoku huczą, zagłuszając rozmowy. Po dojściu w okolice Niżnego Stawu Bystrego  /z niego wypływa Potok Bystra/ chowamy się wśród kosówki i regenerujemy siły. Teraz to już równomierne zakosy i pion na zadek Kobyły /1974mnpm/,  po usypującej się ścieżce. Szkoda, że patrzymy tylko pod nogi, słyszymy własny oddech lub towarzysza majaczącego we mgle. Nic nie widać, dziś to typowa przewodnicka pogoda.  A powinniśmy     z grani widzieć piękne gruzowiska moren polodowcowych, stawy w kotlinach i otaczające szczyty Tatr. Na grani   w załomach leżą łaty starego śniegu. Targa Nami wiatr, leci mżawka, jest wokoło mroczno  i ciemno. Teraz idziemy trawiastym grzbietem, posypanym świeżym śniegiem, który spadł w nocy. Szczyt Bystrej- 2248mnpm osiągamy przed godz. 13.00. Tradycyjne gratulacje od przewodników, Rysiowe ciasteczka  i słodkości wyciągnięte  z każdego plecaka. Jesteśmy szczęśliwi, bo mimo złych warunków pogodowych osiągnęliśmy cel. Bystra jest najwyższym szczytem Tatr Zachodnich i dlatego widok z niej jest wybitny. Przywołam cytat Jerzego Młodziejewskiego, który w 1928r pisał o Bystrej: „Wszystko chciałoby się zapamiętać... Bo też widok z Bystrej jest tak wspaniały, że nie tylko geografa, ale i zwykłego turystę zdoła poruszyć.” No cóż My tego dzisiaj nie doświadczamy.  Szybkie, zamglone fotki  i czas schodzić. Rozpoczynamy trawers przez Błyszcz /2159mnpm/  do Doliny Gaborowej za niebieskimi znakami. W zasięgu wzroku mamy  zbocza morenowe ze zwałami kamieni porośniętych żółtymi mchami. A, że ścieżka stroma, sypie się pod butami, a na dodatek płynie po niej  woda. Im niżej, tym więcej wody na ścieżce, które w końcu spływają do Gaborowego Potoku. Z Doliny Gaborowej przechodzimy w Dolinę Raczkową i prowadza nas żółte znaki. W miejscu Klin wody Gaborowego Potoku wpływają do Raczkowego Potoku  i już zburzone wody suną w dół. Przejście w wodzie po kostki stanowi nie lada wyzwanie. Skaczemy, obchodzimy i niesiemy wodę w butach. Niżej coś przejaśnia się w aurze. Przestaje nareszcie padać, ale szczyty są nadal niewidoczne. Widzimy też spływające z gór liczne kaskady wody do Raczkowego Potoku. Jeszcze niżej odsłaniają się Otargańce  i Wyżnia Magura. Odpoczywamy przy Kolibie pasterskiej pod Klinem, gdzie dekoracją są imitacje serów posadowione pod dachem. Pozostało Nam zejście do styku Doliny Jamnickiej   i dalej Dolina Wąska za zielonymi znakami do autokempingu Raczkowa. Zasiadamy w miejscowej gospodzie aby dzielić się wrażeniami. Mimo trudnych warunków udało się zrealizować cel w miłym i sympatycznym nastroju. Myślę, że będziemy zmuszeni powtórzyć tę trasę w dobrej pogodzie, bo jest przepiękna. Należy doświadczyć wszystkiego co tam się znajduje, a zwłaszcza nacieszyć się widokami. Wracając okrążamy Tatry z drugiej strony przez Liptowski Mikulasz, Twardoszyn i Chyżne.  Grupa liczna, a jakże sprawna i serdeczna. I za to też dziękuję.

Niech galeria zdjęć odda chociaż trochę wrażeń .

                                                                                Z górskim pozdrowieniem.                                                 

                                                                                                                                Janina Filipek