Aktualności

 

         galeria zdjęć

„Brunetki, blondynki ja wszystkie was dziewczynki…” czyli z Grupą Turystyczną MOK Jordanów na Babki!

Tradycja naszej grupy nakazuje odbycie w grudniu wycieczki w masyw Babek w słowackich Tatrach Zachodnich. Dlatego  w grudniowy poranek wsiadamy do busa i udajemy się znaną nam trasą przez Chyżne, Zuberec, Huciańską Przełęcz do Bobrowca.

Tak się złożyło, że nie byłam na trzech ostatnich wycieczkach i ze zdziwieniem stwierdzam, że znowu pojawiło się kilka nowych twarzy.

Dzisiaj będziemy wędrować pod opieką naszych dwóch przewodników: Andrzeja i Zenka. Poranek powitał nas pochmurny, ale w miarę upływu czasu pogoda się poprawia i kiedy dojeżdżamy na parking w Bobrowieckim Wapienniku świeci słońce. Wędrujemy znaną większości z nas trasą. Po posiłku rozpoczyna się, jak to trafnie ujął Andrzej, „górska premia” przez las. Strome podejście wyprowadza nas na hale z których roztacza się przepiękny widok na Kotlinę Liptowską oraz Niżne Tatry. Śniegu sporo. Na szczęście szlak jest trochę przetarty ale i tak Zenek, idący jako pierwszy, musi się sporo napracować. Wychodzimy na szczyt Babek (1566m). Tutaj powitał nas obiecany przez Andrzeja „delikatny zefirek”. Gratulacje, ciasteczka od niezawodnego Rysia, wspólne zdjęcie. Jeszcze tylko przepiękna panorama omówiona przez Andrzeja i zaczynamy schodzić na Przełęcz Przedwrocie (Preduvratie). Śniegu coraz więcej, miejscami idziemy tunelu sięgającym po pas. Na przełęczy tradycyjnie dochodzimy do wniosku, że można by jeszcze zdobyć Ostrą (1765 m). Część grupy decyduje się na dalszą wędrówkę. Na szczycie okazało się, że zefirek zmienił się w huraganowy wiatr (patrz filmik na facebook MOK). Zejście było ciężkie ponieważ trzeba było torować w dziewiczym śniegu. Ciężko pracującemu Andrzejowi dzielnie pomaga najmłodszy członek naszej grupy- Bartek. Brawo!

Druga część grupy, wraz z Zenkiem, schodzi z przełęczy do schroniska Pod Narużim zwanym przez J. Nykę schroniskiem Czerwieniec.  Obecny budynek został zbudowany przez mieszkańców wsi Bobrowiec w 2001 roku. Powyżej schroniska są znakomite tereny do uprawiania skiturowego narciarstwa. Działaczom turystycznym z Bobrowca udało się nie tylko wyznakować nowy szlak do chaty ale również uzyskać zgodę TANAPu  na zimowe wyjścia w rejon Babek.

Obie grupy spotykają się na parkingu  z którego rozpoczęliśmy wycieczkę. Ponieważ to ostanie wyście w 2017 roku, w drodze powrotnej przewodnicy podsumowują mijający rok.

Na Rynku w Jordanowie żegnmy się składając sobie świąteczno-noworoczne życzenia jak wielka rodzina- bo chyba jesteśmy taką Rodziną.

W galerii możecie obejrzeć piękne zdjęcia, ale żadne zdjęcie czy film nie  odzwierciedlają tego co każdy wychodzący w góry widzi własnymi oczyma.

                                                                                                                             Beata

 

          galeria zdjęć

 

       Decyzja zapadła; śpimy o godzinę dłużej J, bo wyjazd na niedzielną wycieczkę z MOK Jordanów dopiero o szóstej (a nie o piątej jak początkowo planowano). Ostateczny cel wędrówki to Zbójnicka Chata w Dolinie Staroleśnej, jednej z największych dolin tatrzańskich. Wyruszamy około ósmej ze Starego Smokowca i idziemy zielonym szlakiem, wzdłuż kolejki szynowej na Hrebienok czyli po polsku Siodełko (1285 m). Ścieżka łagodnie wznosi się w górę wśród pięknie osypanych śniegiem krzewów i drzew. Nasz wielobarwny wąż, składający się z 29 osób, wije się malowniczo początkowo poprzez las, a następnie przez wyższe, zaśnieżone partie doliny. Zanim je jednak osiągniemy, zatrzymujemy się na krótko przy górnej stacji kolejki i węźle szlaków turystycznych, po czym kontynuujemy wędrówkę czerwonym szlakiem; fragmentem tzw. magistrali tatrzańskiej. Dochodzimy do najstarszego tatrzańskiego schroniska; tzw. Rainerowej Chaty z 1863 roku, która niestety jest zamknięta. Tutaj nasi przewodnicy zarządzają przerwę na jakże zasłużone śniadanie, które spożywamy przy lekko oprószonych śniegiem stolikach, przed schroniskiem. Pokrzepieni na ciele kontynuujemy wędrówkę niebieskim szlakiem. Ten odcinek trasy obfituje w piękne widoki, które niespodziewanie, wbrew wcześniejszym przewidywaniom (ze względu na złą pogodę i sypiący śnieg), owarzyszyć nam będą do końca wycieczki. I tak kolejno odsłaniają się przed nami po prawej stronie Rywocińskie Turnie następnie Mały i Wielki Kościół, Ciemniasta Turnia, Pośrednia Grań… Po przejściu przez Staroleśny Potok zaczynamy ostrzejsze podejście pod górę. Tutaj, na nieco eksponowanym trawersie, czekają na nas łańcuchy, które w zimowych warunkach bardzo się przydają. Śniegu jest sporo, momentami zapadamy się głębiej, po kolana, ale trasa jest w większości przetarta. Na szlaku spotykamy słowackich skiturowców, którzy wykorzystują dosyć obfity opad śniegu, by jeszcze w listopadzie rozpocząć sezon narciarski. Około południa możemy cieszyć się osiągnięciem celu naszej wędrówki; Zbójnickiej Chaty (1960 m) i przyjąć gratulacje od Andrzeja, naszego przewodnika i solenizanta. W jakże sympatycznym wnętrzu schroniska odprawiona zostaje mała, rytualna biesiadka, niezbyt rozciągnięta w czasie, ze względu na konieczność powrotu do cywilizacji. To są niezapomniane chwile przy wspólnym stole, na którym pojawiają się „rysiowe ciasteczka” i nie tylko J.Andrzej snuje marzenia o wyjściu na Świstowy Szczyt niedaleko schroniska, co technicznie byłoby osiągalne, ale ze względu na słowackie przepisy jest niestety niemożliwe. Powrót, to szybka utrata wysokości, dla niektórych kontrolowanym ślizgiem lub dupozjazdem. Tym razem przepiękne widoki również nam towarzyszą, potęgując nostalgię i żal, że nasza wycieczka zbliża się do końca. Chociaż góry to nie tylko widoki, to też ludzie z którymi łączy nas wspólnie spędzony czas. Ta więź „ludzi gór” odczuwalna jest na każdej wycieczce z MOK Jordanów, a przejawia się między innymi otwartością na innych, życzliwością i poczuciem humoru. I tak co drugi tydzień mamy okazję doświadczać tej wspólnoty na kolejnych wycieczkach, wzmacniając nie tylko nasze ciała, ale też i dusze. Góry z MOK Jordanów, niezależnie od pory roku i pogody, są zawsze niezwykłe, mistyczne i piękne!

                                                                                                                                                               Jadwiga

 

     

galeria zdjęć

 

     Ledwo blady świt 12 listopada rozproszył nocy mrok, a na ROZSUTEC WIELKI ruszył Jordanowski MOK. Tym razem do Małej Fatry na Słowacji wykonać spacer pełen gracij :) ..

Zaczynamy we wsi Stefanova razem z nieśmiało wschodzącym słońcem. Idziemy do wąwozu skalnego Horne Diery, i od razu mamy nadprogramowe towarzystwo...to przyjazny piesek idzie z nami, który wyczół dobrych ludzi z Jordanowa i okolic :). Po drodze wita nas szemrzący potok. Jest ślisko więc drabinki, łańcuchy i klamry pomagają w pokonywaniu przeszkód. Nad przepaścią trzeba się trochę powyginać, a piesek z małymi trudnościami też dał radę i dzielnie kroczył z nami. Jest coraz piękniej i z każdym metrem mamy coraz większe doznania . Docieramy na przełęcz Medzirazsutce, skąd ruszamy w górę przez las, który dotąd skrywał przed nami piękne widoki, ale im bliżej celu tym prześwity słońca między drzewami są coraz większe. Wiatru tym razem nie mamy prawie wcale, deszcz też ustał, a przecież prognozy były odpychające, a tu co?...tylko lekka mgiełka i piękne promienie tworzące bajeczne spektakle.

       Jednym z nich było bardzo rzadko spotykane widmo brockenu, które wita nas wychodzących z lasu. Upajamy sie tym niecodziennym widokiem, a następnie chwytamy łańcuchy bo szczyt tuż tuż. Po mozolnej wspinaczce docieramy wreszcie na wielki ROZSUTEC (1610 m npm) , a tam czekają na nas Rysiowe ciasteczka i tradycyjna pamiątkowa foteczka no i oczywiście gratulacje od przewodnika Andrzejka :) . Lekko się posilamy, pieska nie zapominamy i raki zakładamy. Przyszedł czas by na dół się zbierać. Ruszamy ostro w dół z pomocą łańcuchów rozciągniętych między skałami.Jest ślisko dlatego schodzimy bardzo powoli kontrolując każdy krok. Piesek ma małe problemy ale nasz "święty Piotruś " bierze go w swojej ramiona i schodzi z nim przypłacając to poświęcenie, groźnie wyglądającym upadkiem. Na szczęście nic się nie stało naszemu koledze ani pieskowi. Gdy już jesteśmy na przełęczy Medziholie odwracamy sie dając ostatnie spojrzenie na zdobyty szczyt. Zatrzymujemy się jeszcze na ostatni poczęstunek słodkościami, a następnie podążamy do kresu naszej wycieczki. Wielki ROZSUTEC żegna nas w całej swojej dostojności i pięknie.

       Piszę to wszystko ale oddać uroku tego czego byliśmy częścią nie potrafię, bo to trzeba przeżyć, zobaczyć własnymi oczyma. Pozdrawiam i dziękuję, że mogłam być częścią tej wspaniałej wyprawy z ekipą MOK Jordanów. Edytka :)

 

 


Dofinansowano ze środków Programu Wieloletniego NIEPODLEGŁA

na lata 2017 - 2021 w ramach Programu Wieloletniego "Niepodległa"

 


Uroczyste Obchody Narodowego Święta Odzyskania Niepodległości w Jordanowie

 

„Jordanowianie dla Niepodległej” to tytuł spotkania patriotycznego pod specjalnie na tą okazję przygotowanym namiotem, gdzie tłumnie zebrani mieszkańcy mieli okazję do wspólnego śpiewania pieśni patriotycznych z udziałem chóru ”Bel Canto” i zespołu instrumentalnego.  Spotkanie to odbyło się w ramach Rządowego Programu Wieloletniego „Niepodległa”, a jego organizatorem był Miejski Ośrodek Kultury w Jordanowie oraz Chór „Bel Canto”. Na tę okoliczność zostały pięknie  wydane Śpiewniki Pieśni Patriotycznych, które rozdano mieszkańcom. Blisko dwie godziny trwało wspólne śpiewanie wielopokoleniowej patriotycznej rodziny, i aż się serce radowało patrząc jak nasi najmłodsi mieszkańcy z zapałem śpiewali „Rotę” czy ”Pierwszą Brygade”. Podczas imprezy wręczone zostały nagrody dla zwycięzców  licznych konkursów, które w ramach obchodów organizowane były już od 2 listopada.  Każdy konkurs odbywał się w kilku kategoriach wiekowych, od przedszkolaków począwszy po młodzież i dorosłych. Pierwszym konkursem był Konkurs Recytatorski Poezji Patriotycznej pt. W drodze do niepodległości” , a kolejne to:

Konkurs Plastyczny pt. „Jordanów 1918 – 2017”, Konkurs na reportaż lub opowiadanie pt. „Ku Niepodległej – moja rodzinna historia”, Festiwal pieśni patriotycznych pt. „Nie rzucim ziemi” oraz Harcerska Gra Miejska pt. „Dla naszej biało-czerwonej”. W organizację konkursów zaangażowani byli harcerze, Członkowie Chóru Bel Canto i Pracownicy MOK-u. Kolejną ważną częścią obchodów były wystawy i seminaria historyczne. 9 listopada otwarto wystawę pt. „Zapomniany Burmistrz”, podczas której Pani dr Magdalena Stankiewicz prawnuczka Burmistrza Stolaskiego z wielkim zapałem opowiadała o historii swojego pradziadka, który pełnił w Jordanowie funkcję burmistrza w latach 1901 – 1920. Pan mgr inż. Stanisław Bednarz był inicjatorem Seminarium historycznego o „Drogach do Niepodległości” z udziałem Pana dr inż. arch. Krzysztofa Wielgusa i dr Pana Piotra Sadowskiego. Podczas Seminarium otwarta została wystawa pt. „Stary Jordanów w fotografii” autorstwa Pana Stanisława Bednarza i Pana Bogusława Nosidlaka. W tym roku bardzo okazale prezentował się przemarsz  do kościoła i po Mszy Św. pod „Dąb Wolności”.  W tej patriotycznej manifestacji wzięły udział licznie Poczty Sztandarowe, Orkiestra OSP z Jordanowa, Szwadron konny z Toporzyska oraz władze i mieszkańcy Miasta. Pod Dębem Wolności złożono wiązanki kwiatów i odczytano listy od Posłów i Senatorów. W odczuciu wielu mieszkańców miasta była to największa i najhuczniej obchodzona impreza w obrębie kilku powiatów.

Do bardzo atrakcyjnych akcentów obchodów należała rekonstrukcja historyczna zorganizowana przez Miejski Ośrodek Kultury w Jordanowie w ramach Rządowego Programu Wieloletniego „Niepodległa”. Ze względu na znikomą liczbę grup rekonstrukcyjnych związanych z wydarzeniami I wojny światowej oraz krótki czas realizacji po ogłoszeniu wyników w programie,    rekonstrukcja dotyczyła II wojny, a naszym zamiarem było ukazanie tragizmu ludności cywilnej podczas trwania każdej wojny bez względu na epokę.

W rekonstrukcję historyczną zaangażowanych było kilkadziesiąt osób. Oprócz zaproszonych profesjonalnych grup rekonstrukcyjnych, które przyjechały specjalnie na tą okazję ze sprzętem wojskowym oraz bronią,  wzięli udział mieszkańcy miasta. Po ogłoszeniu przez MOK prośby o zgłaszanie się osób chcących wziąć udział w historycznym wydarzeniu zgłosiło się ponad 40 osób. Harcerze z Jordanowskiego Hufca również chętnie i licznie zgłosili się do tego przedsięwzięcia, podobnie jak Szwadron Konny w barwach Pułku 3 Strzelców Konnych im. Hetmana Polnego Koronnego Stefana Czarnieckiego z Toporzyska.

Do rekonstrukcji przygotowano 3 wozy konne, których furmanki wypakowane były starymi meblami i sprzętami codziennego użytku używanych przez ludność cywilna. Kilkudziesięcio osobowy orszak uciekinierów  wjechał na jeden z placów rynku, gdzie przygotowane było galicyjskie miasteczko ze straganami, kuchnią polową i toczącym się codziennym życiem. Przybyła ludność została nakarmiona i opatrzona w specjalnym punkcie sanitarnym. W pewnym momencie słychać było ryk silników nadlatujących samolotów, a miasteczko zostało zbombardowane. Co raz to gdzieś wybuchały bomby, a ludność cywilna chowała się za wozy konne i gdzie tylko było można. Po skończonym nalocie na motorach i autach bojowych nadjechali Niemcy, którzy dokonali przeszukania wozów i zniszczyli stragany i wszystko co się na nich znajdowało. Na jednym z wozów konnych znaleźli rannego partyzanta, więc go ustawili w szeregu z żydem i harcerzem do rozstrzelania, ale w tym momencie na plac wjechał zabłąkany szwadron konny i wywiązała się strzelanina. Kilku Polskich żołnierzy poległo w tej potyczce, a także jeden z Niemców. Polscy żołnierze zmuszeni byli do odwrotu, a Niemcy pozbierawszy łupy rozstrzelali wcześniej ustawionych  nieszczęśników i odjechali gdzieś dalej przed siebie….

Ta rekonstrukcja historyczna skupiła na jordanowskim rynku tłum mieszkańców i wywołała wiele łez i wzruszeń. 

poniżej zamieszczamy galerię zdjęć do poszczególnych punktów programu obchodów.

 

FESTIWAL PIEŚNI PATRIOTYCZNYCH

 

HARCERSKA HISTORYCZNA GRA MIEJSKA

 

KONKURS PLASTYCZNY "JORDANÓW 1918 - 2017

 

KONKURS POEZJI PATRIOTYCZNEJ

 

NAUKA ŚPIEWANIA PIEŚNI PATRIOTYCZNYCH - WARSZTATY

 

UROCZYSTY PRZEMARSZ ORAZ ZŁOŻENIE KWIATÓW POD DĘBEM WOLNOŚCI

 

REKONSTRUKCJA HISTORYCZNA

 

SEMINARIUM HISTORYCZNE

 

 OTWARCIE WYSTAWY "JORDANÓW 1918-2017"

 

TURNIEJ NIEPODLEGŁOŚCI W PIŁKĘ SIATKOWĄ

 

WARSZTATY PIEŚNI PATRIOTYCZNYCH

 

WYSTAWA FOTOGRAFII "STARY JORDANÓW 1918 - 2017"

 

WYSTAWA I PRELEKCJA "ZAPOMNIANY BURMISTRZ"

 

 

 

             galeria zdjęć

 

    

        To, że grupa turystyki wysokogórskiej MOK Jordanów chodzi w góry w każdych warunkach nikogo już nie dziwi, bo trwa to od 10 lat. I tak się też stało w niedzielę 29 października. Co prawda nasze pierwotne plany były inne, bo zamierzaliśmy wyjść na Lodową Przełęcz w Słowackich Tatrach Wysokich, ale ze względu na bardzo złe prognozy mając na uwadze bezpieczeństwo uczestników zmieniliśmy plany i wykorzystaliśmy plan awaryjny. Wczesnym rankiem ruszyliśmy w Słowackie Tatry Zachodnie, aby wejść na Grzesia trasą którą jeszcze nigdy nie wchodziliśmy. Podejście rozpoczęliśmy z Polany Zwierówka w strugach padającego deszczu. W miarę nabierania wysokości deszcz zamienił się w sypiący mokry śnieg do którego dołączył bardzo mocny wiatr, który łamał w lesie wierzchołki drzew jak zapałki. W tych dosyć ekstremalnych warunkach dotarliśmy na Przełęcz pod Osobitą. Tutaj wiatr rozpędził się jeszcze bardziej i momentami musieliśmy się zatrzymywać, gdyż nie sposób było zrobić krok do przodu, a wyrywane gródki lodu kuły nas niemiłosiernie po twarzach. W pewnym momencie wiatr ustał, a przed nami ukazało się błękitne niebo i piękne widoki. Niestety trwało to tylko kilka minut, ale dobre i to :). Człapiąc z wolna po półmetrowym śniegu doszliśmy do naszego punktu docelowego czyli Grzesia :).

        Po zrobieniu pamiątkowej fotki na szczycie szybkim krokiem ruszyliśmy w dół, bo wietrzysko wzmagało swoją siłę podmuchu i ciężko było ustać na nogach. Po półtorej godzinie dotarliśmy do schroniska w Dolinie Chochołowskiej zahaczając o Bobrowiecką Przełecz.. W schronisku uzupełniliśmy spalone kalorie i ruszyliśmy do czekającego na nas busa. Łącznie przeszliśmy 19 km przy różnicy poziomów 900 m npm. Dla niektórych z naszej 26 osobowej grupy było to pierwsze spotkanie z górami w swojej zimowej odsłonie. Dzielnie sobie poradzili z trudami tej wyprawy i już deklarują swój udział w następnych zimowych wyzwaniach. Gratuluje wszystkim odwagi i samozaparcia w walce z własnymi słabościami i zapraszam na kolejne wycieczki z MOK Jordanów :)

                                                                                                                                                                                                   i ja też tam byłem ...Janek :)

          

Podkategorie