galeria zdjęć

                 Każdy ma swoje góry i warto znaleźć w nich swoją ścieżkę……..

           Mimo zimy, MOK Jordanów nie odpuszcza. Z uwagi na trudne warunki i zagrożenie lawinowe w Tatrach / trójka/ wybieramy się dziś tj. 21 stycznia 2018 r na Słowacką Orawę. Zamierzamy przejść Pasmo Skoruszyńskie i odwiedzić Skoruszynę - jako najwyższy szczyt. Liczna grupa  wesołych turystów, nie bacząc na zarwany, niedzielny sen przemieszcza się busikiem do granicy państwa czyli Chyżnego. Dalej przez Twardoszyn, Niżną dojeżdżamy do Habovki -/725mnpm/. Aura nie zachęca do wędrówki, jest zachmurzone i ma padać śnieg. Ale dla takich jak my wędrowców to nie ma znaczenia. Ruszamy za niebieskimi znakami  w górę. Przy przydrożnej kapliczce przewodnik nawiązuje do warsztatu i produkcji figur Nepomucena. Słabo majaczy Osobita. Pod nogami niewiele śniegu, drzewa pomalowane na biało i długi kolorowy wąż wije się wśród łąk i lasów. Wędrówka to spacer bez żadnych trudności. Dochodzimy do Przełęczy Biedna - /925mnpm/ i tu pojawiają się znaki czerwone, które poprowadzą  nas głównym grzbietem. No, cóż prognozy się sprawdzają. Prószy niewielki śnieg.  Im wyżej, tym więcej śniegu i przewodnik  Zenek wytrwale toruje ścieżkę. Trafiamy w lesie na niewielkie przeszkody w postaci powalonych drzew. Ale też idziemy głębokim lasem wzdłuż tropów wilków. Czas na dobroczynne kalorie i frykasy ochoczo wyciągane z plecaków. Jak  w rodzinie”  kto co ma, to częstuje”. Przez moment przejaśnia się i pojawiają się promienie słońca. Ale niestety na krótko. Mijamy Javorkovą- /1140mnpm/, potem  Miklówkę -/1193mnpm/ podziwiając i fotografując białe, dostojne drzewa. Dziś to taka typowa przewodnicka pogoda, bo nie widać nic i sypie drobny śnieg. Dochodzimy na Skoruszynę -/1314mnpm/, która jest najwyższym szczytem całego pogórza Spisko- Gubałowskiego. Tu posadowiona jest metalowa wieża widokowa, którą  dorasta już młody las. Przy dobrej pogodzie oglądać można rozległą panoramę na wszystkie strony świata. Wtedy widać nie tylko pobliskie Tatry od Osobitej aż po Hawrania, ale również Pogórze Spiskie, Góry Choczańskie, Beskid Żywiecki i Śląski. No cóż, śmiałkowie wdrapali się na wieżę  i „nici”. Nawet Rysio z pudełkiem ciastek tam wylazł, żeby zobaczyć mgłę. Siadamy pod zadaszeniem i rozważamy co dalej. Jest dopiero południe, a mu już osiągnęliśmy najwyższy cel. Demokratycznie ustalamy, że schodzimy do Oravic i zażyjemy przyjemności moczenia  się w gorących wodach termalnych. Schodzimy przez masyw Blatnej  i gdzieś niżej z mgieł próbuje wydostać się słonko, ale dalej prószy śnieg. W Oravicach wybieramy stare baseny. Gorąca para nad odkrytymi dwoma basenami, padający śnieg, moczący się śmiałkowie  w czapkach i otuleni szczelnie przechodnie stanowią nie lada widowisko. Wody w basenach pochodzą z odwiertu o temperaturze 56 st.C .Woda jest schładzana do temp 36- 38 st C w zimie. Jest słabo mineralizowana, ale ma właściwości lecznicze. Wspiera leczenie chorób układu mięśniowo-kostnego i dróg moczowych. Zażywamy dobrodziejstwa wód termalnych i studzimy się w śniegu. Ale co dobre jak to mówią to - się kończy. Wracamy przez Vitanovą do granicy. Przeszliśmy dzisiaj 14 km przy deniwelacji ok. 550metrów.  Fajnie jest czasami samotnie wędrować po górach, ale znacznie raźniej i weselej jest czynić to w towarzystwie wesołej kompanii…..Lubię dzielić się swoim górskim szczęściem  i wspólnie przeżywać radość ze szczytowania oraz odkrywania pięknych miejsc. W jedności siła, a dzielenie się czymś dobrym z innymi daje jeszcze większą satysfakcję. Dlatego pozdrawiam Was serdecznie, wszystkich, którzy wałęsacie się ze mną po tych niesamowitych pasmach górskich i delektujecie się razem ze mną widokami i odkrytymi cudami natury!

Zapraszam do obejrzenia fotek.                                                                                   Janina Filipek