galeria zdjęć

 

   „Człowiek pot­rze­buje pas­ji, która wy­pełni część je­go życia i którą podzieli się z innymi”……….

 

               No cóż, dziś /18.03.2018r/ aura nie pozwoliła turystom z MOK Jordanów realizować ambitnego planu. Miały być Czerwone Wierchy, ale lawinowa trójka i trudne, zimowe warunki   w górach pomieszały Nam szyki. Więc powędrowaliśmy tam, gdzie łatwo i bezpiecznie. Czyli mieliśmy taki „deser” Nosal i Kopieniec Wielki. Wczesnym rankiem kolorowa grupa rozpoczęła treking od drogi prowadzącej do Kuźnic za zielonymi znakami na Nosal. Betonowa zapora na Potoku Bystra i mostek, po którym przekroczyliśmy potok. Warunki pogodowe dziś to 12 stopniowy mróz, porywisty wiatr i padający śnieg. Na widoki to chyba nikt nie liczył. Za to dopisywał humor i dobre samopoczucie. Ścieżka stroma, śliska, więc wymagająca patrzenia na buty. Mimo kiepskiej widoczności nabierając wysokości, dostrzegamy budynek TPN i dolną stację kolejki w Kuźnicach. Podchodzimy nad nieczynny wyciąg krzesełkowy, który zbudowano na „FIS „ w Zakopanem w 1962 roku i z góry spoglądamy na ostry stok. Prawdopodobnie w przyszłym roku wyciąg zostanie rozebrany i powstanie nowoczesny obiekt. Wychodzimy na Nosal -1206 mnpm i jest parę minut po godz. 8-ej.  To niepozorna górka, która spada stromym urwiskiem na zachodnią stronę. Wystarczy chwila nieuwagi i można polecieć w dół a zwłaszcza w takim, zimowym dniu jak dziś. Historia mówi, że znane są również przypadki samobójstw.

        Na szczycie czekała na „mężczyzn” zaległa niespodzianka z okazji ‘Dnia Mężczyzny”. Był upominek okraszony wierszykami i życzenia. Nasz Rysio osłodził Nam przejmujące zimno ciasteczkami. Ale widoki były kiepskie i ograniczały się tylko do Wielkiej Krokwi, Kopieńca i Zakopanego z Gubałówką. Grupowa fotka i zeszliśmy na Nosalową Przełęcz. Już prowadziły Nas znaki żółte. Przecięliśmy nartostradę z Hali Gąsienicowej do Kuźnic i podążyliśmy do Doliny Olczyskiej. Na Polanie czekało Nas śniadanie w iście bajkowej, zimowej scenerii w sąsiedztwie zabytkowych szałasów. Krążyły słodycze a nawet specjalnie upieczony miodownik przez Agnieszkę. Tu Zenon wspomniał o wypadku  śmigłowca TOPR w 1994r. zginęły wtedy 4 osoby. Następnie minęliśmy wywierzysko Olczyskie zasilane wodami z Doliny Pańszczycy i Hali Gąsienicowej. Jest największym wywierzyskiem w Tatrach Polskich. Dalej podążaliśmy w górę już za zielonymi znakami aby dojść na polanę Kopieniec, gdzie zwykle o tej porze były już krokusy. Niestety dzisiaj wokoło było tylko biało. Za to piękne prezentowały się szałasy i prowadzony jest tu kultowy wypas owiec. Krótkie drugie śniadanie z widokiem na Nasz cel Wielki Kopieniec. Za kilkanaście minut osiągnęliśmy skalisty szczyt Wielkiego Kopieńca -1328mnpm. Odsłoniło się na tyle, że widzieliśmy Kopy Sołtysie, Nosal, Małe Ciche, Toporową Cyrhlę i Olczę. Z uwagi na ziąb nie zabawialiśmy długo na szczycie. Zeszliśmy do Toporowej Cyrhli i drogi Oswalda Balcera już za podwójnymi znakami, bo czerwone dołączyły od Psiej Trawki. Chętnie zajrzelibyśmy nad Toporowe Stawki ale niestety, nie ma tam szlaku.           

        Po tej krótkiej wycieczce, do której zmusiła Nas aura byliśmy nienasyceni ale szczęśliwi. Doskonała atmosfera i dobry humor sprawił, że nie odczuliśmy zimna ani żadnych trudów wędrówki. Z górskim pozdrowieniem.                                                    

                                                Jasia Filipek