galeria zdjęć

 

Na Sarnią Skałę - Ścieżką nad Reglami

 

 Na kolejną  wycieczkę pieszą do zimowej stolicy gór ,uczestnicy Grupy Turystyki Górskiej w MOK w Jordanowie wybrali się 27.02.2011r.  Gdy wyjeżdżaliśmy, niedzielny poranek był mroźny, ale w ciągu dnia słońce towarzyszyło nam na szlakach turystycznych nieustannie. Zakopane już wielokrotnie wyciągnęło nas wczesnym rankiem z łóżek, by aktywnie spędzić czas  nas na górskich szlakach,  niezależnie od pory roku i  warunków pogodowych.   W autokarze przewodnik Andrzej Bulanda poinformował nas o planowanej do przejścia trasie tzw. Ścieżką nad Reglami w Tatrach Zachodnich . Zaznaczył, że plany mogą ulec zmianie w zależności od warunków do uprawiania turystyki górskiej.

Początek naszej trasy był u wylotu Doliny Kościeliskiej, gdzie zakupiliśmy bilety wstępu  do Tatrzańskiego Parku Narodowego.  Już o godz. 9 15 odpoczywaliśmy na ławeczkach tuż pod  Przysłopie Miętusim. Patrząc w kierunku Doliny Kościeliskiej dostrzegliśmy unoszącą się w lesie,  tuż nad polaną  Zawiesistą Turnię (1296 m).  Z tego miejsca widoczny był doskonale Kominiarski Wierch (1829m ) niedostępny turystycznie szlak  ze względu na obecność  tam gniazd orła. Wspaniała widoczność umożliwiła widok na Ornak, Przełęcz Iwanicką (1459m) ,Gładkie Upłaziańskie( 1794m)  Chudą Turnię  (1858m) , Twardy Upłaz (2026m)  i Ciemniak (2096m). Na Przysłopie Miętusim (1189m) zrobiliśmy sobie przerwę na odpoczynek i śniadanie w promieniach słońca /935/. Znaleźliśmy się w  licznie odwiedzanym  miejscu  przez turystów ze względu na umiejscowiony na nim węzeł  szlaków turystycznych  i wybitny punkt widokowy. Osobiście zachwycił mnie z tego miejsca widok na Polanę Stoły (1320m znajdująca się na wschodnich stokach masywu Kominiarskiego Wierchu.  Jej nazwa wywodzi się od sztolni i jest pamiątką po górniczej przeszłości Tatr. Ciekawostką jest, że prowadzący na nią szlak uznawany jest za najstarszy  w Tatrach Zachodnich, a  wytyczony został w 1892 r przez Mieczysława Karłowicza. Przewodnik zwrócił naszą uwagę na  Czerwoną Skałkę znajdująca się na skraju lasu z której wydobywano dawniej rudę żelaza. Ta nieduża skała o czerwonym zabarwieniu  wywołała  zachwyt i zainteresowanie uczestników .  Następnie  Ścieżką nad Reglami doszliśmy na Wielką Polanę Małołącką w Dolinie Małej Łąki, którą już znamy z wcześniejszych wycieczek. Przewodnik przypomniał, że przed 30 laty stało tu malownicze osiedle pasterskie złożone z 20 budynków, zniszczonych, niestety po wypasie owiec. Spowodowało to zarastanie polany i jej obecnie nieefektywny wygląd. Dotychczasowa trasa była łatwa i spacerowa , ale  urozmaicenie terenu  i związane z nim podchodzenie w górę  nastąpiło już  na trasie do Przełeczy w Grzybowcu (1311m) . Piękno otaczającej nas przyrody pomimo trasy ścieżką pośród drzew spowodowało, że szybko zeszliśmy do Doliny Strążyskiej .  

W tym miejscu była niska  temperatura powietrza więc po zrobieniu pamiątkowych  zdjęć przez organizatorów, udaliśmy się do bufetu  oferującego ciepłe napoje. Czas upłynął na rozmowach, słuchaniu kawałów i udzielaniu przez przewodnika odpowiedzi na temat dalszej trasy przebiegającej czarnym szlakiem. Z Polany Strążyskiej zobaczyliśmy cel naszej wędrówki- Sarnią Skałę ( 1377m ) ukrytą w drzewach . Zastanawialiśmy się  kiedy  tam wyjdziemy. Po opróżnieniu plecaków z części posiłków nabraliśmy ochotę na podejście żółtym szlakiem do pobliskiej Siklawy- malowniczego wodospadu, który stacza się z progów 10 i 13 m wysokości. Zimą zobaczyliśmy go  w postaci strumieni wody zamienionej w lód o  wspomnianej wysokości . Widok ten zapierał ,,dech w piersiach” naszej grupie  turystycznej. Wróciliśmy na polane tą samą drogą i skierowaliśmy się dalej czarnym szlakiem /Ścieżką nad Reglami/ stronę Czerwonej Przełęczy (1301m).  Przed wyjściem na  szlak prowadzący na  Czerwoną Przełęcz , przewodnik przypomniał zasady bezpiecznego poruszania się w górach i poinformował nas o większym stopniu trudności na trasie . Szlak prowadził stromo i mozolnie pod górę po kamiennych stopniach. Owszem ,niektórym  z uczestników  było ciężko pokonywać niekończące się w górę schody pokryte śniegiem , ale krótkotrwałe przerwy pozwalały odpocząć i nabrać energii na dalszą trasę. Ponadto sam pobyt w grupie, koloryt  przyrody i promienie słońca  ładowały nasze ,,akumulatory”. Dodatkowo grupka uczestników  przejawiająca mową i zachowaniem wyjątkowy humor,  wyzwalała u pozostałych śmiech , który z pewnością powodował  wydzielanie hormonów szczęścia ( tak zwanych endorfin). A śmiech jest najlepszym lekarstwem niezależnie od wieku.  Rolf Herbert pisze - ,,Przy każdym śmiechu brany jest głęboki wdech pobudzający serce, klatę piersiową , przeponę i płuca. Skurcze mięśni masują z kolei układ trawienny, co pobudza procesy trawienne”.  Tak więc podczas wycieczek pieszych, zapewnioną mamy  odpowiednią  dawkę wysiłku fizycznego /który jest jednym z elementów Piramidy Zdrowia / a także udział w ,,śmiechoterapii” poprzez słuchanie wesołych historyjek  i żartów np. o ,,ciućmierzach” .  Po ponad godzinie wspinania się znaleźliśmy się na  przełęczy nazywanej dawniej przez miejscową ludność Wolarzyskiem. Obecna nazwa/Czerwona Przełęcz/ została nadana w 1900 r i pochodzi od tworzących ją czerwonych łupków z okresu kajpru. W zalesionym terenie przełęczy na niewielkiej polance zrobiliśmy krótki odpoczynek przed wyjściem na Sarnią Skałkę. Czarny szlak Ścieżki nad Reglami zaprowadził nas o 1315 na Sarnią Skałę (1377m) .Utrudnione końcowe  podejście (wyślizgane) zrekompensowały  nam panoramy na wszystkie strony. Nasycaliśmy się widokami na Tatry Wysokie, Tatry Bielskie, Zakopane i Podhale .Okazale prezentowała się 600-m północna ściana Giewontu. Dowiedzieliśmy się ,że na Sarniej Skałce obserwuje się zjawisko obniżenia wszystkich pięter roślinności. Górna granica lasu schodzi tutaj rekordowo do 1300 m. Jest to spowodowane zacieniającym działaniem ścian Giewontu oraz silnymi wiatrami wiejącymi z Przełęczy w Grzybowu. Ta samą drogą wróciliśmy na Czerwoną Przełęcz, skąd poszliśmy w lewo, w kierunku Doliny Białego. Wspólnie zdecydowaliśmy o zejściu żółtym szlakiem w lewo w dół doliny. Schodziliśmy cały czas lekko w dół , wzdłóż Potoku Białego. Po minięciu Siwarowego Żlebu po prawej stronie zatrzymaliśmy się przy zakratowanym  otworze  dawnej sztolni. Przewodnik  poinformował nas, że po II wojnie światowej prowadzone były w niej poszukiwania uranu .Dolinka porośnięta lasem jodłowo-bukowym była niezwykle urokliwa ,lecz wartko płynący potok tworzący liczne wodospady musimy zobaczyć o innej porze roku. Po dojściu do wylotu Doliny Białego pozostało nam tylko dojście Ścieżką pod Reglami do parkingu przy Dolinie Strążyskiej . Wróciliśmy do Jordanowa zadowoleni ,że kolejny szczyt Tatr Zachodnich zdobyty. Organizatorzy i przewodnik otrzymali serdeczne podziękowania za zorganizowanie udanej  wycieczki górskie

                                                                           

                                                                                                   Uczestniczka - Ewa Wilk