galeria zdjęć

Zimą na Trzydniowiański Wierch

 

W niedzielny poranek (6.00) komplet uczestników Grupy Turystyki Górskiej przy MOK w Jordanowie wyrusza autobusem do Zakopanego .

Na 13 marca 2011r  organizatorzy zaplanowali wyjście na Trzydniowiański Wierch w Tatrach Zachodnich. Żartowaliśmy sobie, że nazwa szczytu sugeruje o trzech dniach wyprawy, a organizatorzy zaplanowali tylko niedzielę. Wkrótce dowiedzieliśmy się,  że nazwa ma związek z trzydniowym systemem pracy górników wydobywających w tamtych okolicach rudy żelaza.

Początek naszego szlaku miał miejsce u wylotu Doliny Chochołowskiej, gdzie przewodnicy /A.Bulanda, Z.Całyniuk/ wymienili nazwy polan, szczytów i dolin zaplanowanych do przejścia. Zaznaczyli, iż powyższa trasa wycieczki górskiej zależeć będzie od warunków panujących w terenie.

Z parkingu na Siwej Polanie już o 7.00 udaliśmy się na wędrówkę dnem Doliny  Chochołowskiej, mijając po drodze znane nam : Siwiańskie Turnie(1065 m), Potok Chochołowski,  Polanę Huciska, Wywierzysko Chochołowskie, Niżnią i Wyżnią Bramę Chochołowską. Podczas krótkich przerw przewodnicy przypomnieli  ciekawostki historyczne i  przyrodnicze  dotyczące wyżej wymienionych miejsc.

Przejście przez Dolinę Chochołowską wymagało niezwykłej ostrożności ze względu na oblodzenie drogi. Po skręceniu o 9.05 na Polanę Trzydniówkę przewodnicy sprawdzili  bezpieczeństwo  na szlaku (czerwony) prowadzącym przez Kulawiec na Trzydniowiański Wierch. Ku zadowoleniu uczestników podjęli decyzję o dalszej wędrówce. Wielu z nas odetchnęło z ulgą, pomimo uzyskania informacji, że mamy podejście strome pod górę  (ok..700 m) .

Na Polanie Trzydniówce  zjedliśmy śniadanie i zachwyciliśmy się widokiem Bobrowca (1663m)  i  Grzesia (1653m). Już o 9.25 nastąpiło wejście w las. Po pewnym czasie zobaczyliśmy po lewej stronie długie podejście pod górę po zaśnieżonych schodach .Nie wszystkim uczestnikom było lekko wspinać się do góry.  Ale przewodnik Andrzej zawsze nam mówi z humorem  ,,a kto powiedział ,że będzie lekko”. Wędrówka wiodła także terenem z porośniętą kosówką , częściowo przygniecioną śniegiem .

Już o 10.40 byliśmy na grzbiecie Kulawca. Kosodrzewina przysłaniała nam trochę widoki, ale i tak topografia gór była nieodłącznym elementem edukacji przez przewodników. Wspinaczkę wynagrodziły roztaczające się widoki na długi grzbiet Ornaku, Dolinę Starobociańską, Siwą Przełęcz (1812 m) i Raczkową Przełęcz ( 1959 m ).  Poznaliśmy umiejscowienie w terenie szczytów : Bystra (2248 m) i Starobociański Wierch (2172 m).

 Już wiemy, że pierwszy z wymienionych szczytów jest najwyższym w Tatrach Zachodnich słowackich , natomiast Starobociański Wierch po stronie polskiej. Wpatrywaliśmy się także w BobrowiecOsobistą i Dolinę Chochołowską .

 W grupie znalazło się  wielu uczestników,  którzy byli  jesienią 2010r. na Grzesiu (1653m) , Długim Upłazie, Rakoniu (1879 m)  i Wołowcu ( 2064 m). Fajnie było zobaczyć te szczyty jeszcze raz, lecz tym razem w śnieżnej panoramie górskiej.

Z Kulawca doskonale widzieliśmy cel naszej wyprawy - Trzydniowiański Wierch. Dzieliła nas od niego niewielka odległość i pokonaliśmy ją w zmieniających się warunkach atmosferycznych.  Na pewnych odcinkach było coraz wietrzniej, a wiatr smagał po twarzach lodowymi  kryształkami śniegu. Przypominało to piling gruboziarnisty. Pomimo to dotarliśmy bezpiecznie o 11.25 na Trzydniowiański Wierch. Na szczycie wiatr ustąpił, zaświeciło słoneczko i zachwycaliśmy się panoramą  na Rochacze (Ostry - 2084 m, Płaczliwy- 2126 m), Wołowiec, Rakoń, Grześ,  Bobrowiec, Osobitę. Za Ornakiem dopatrzyliśmy się Giewontu z krzyżem.

Po wypiciu ciepłej herbaty z termosu nadszedł moment na przeliczenie grupy i przedstawienie uczestnikom trasy zejścia ze szczytu.

Przewodnicy zaplanowali zejście czerwonym szlakiem  do schroniska na Polanie Chochołowskiej przez Dolinę Jarząbczą. Początkowo zejście było strome i musieliśmy uważać,  aby ,,nie pogubić nóg” podążając za przewodnikiem. Niektórzy skorzystali ze zjazdów z górki na spodniach i to nawet kilkanaście metrów. Niedługo po wyjściu z  lasu znaleźliśmy się  na ,,szlaku  papieskim” . Po prawej stronie skręciliśmy na pamiątkowe miejsce związane z Janem Pawłem II. Byliśmy w miejscu w którym  nasz papież

odpoczywał 23 czerwca 1983r. Górale pragnąc upamiętnić pobyt papieża w Tatrach zbudowali w tym miejscu góralską kapliczkę i umieścili na ogromnym głazie tabliczkę  ze słowami papieża: ,, Mogłem w dniu dzisiejszym spojrzeć z bliska  na Tatry i odetchnąć powietrzem mojej młodości”

  Po dojściu do schroniska turystycznego nastąpił czas na posiłek i rozmowy, które integrują grupę. Niektórzy wyruszyli na poszukiwanie krokusów. Ja  nareszcie zobaczyłam  limbę, którą pokazał mi przewodnik w otoczeniu schroniska. Dla wielu z nas była to także chwila na refleksje, gdyż  przebywaliśmy w miejscu, które upamiętnia pobyt papieża –Polaka i jego spotkanie z Lechem Wałęsą w czerwcu 1983r .

O 13.30 wyruszyliśmy w promieniach słońca i strugach topniejącego śniegu  przez Dolinę Chochołowską na Polane Siwą, gdzie wygodnym autobusem dojechaliśmy do naszych domów i rodzin. Gorące brawa podczas podróży były wyrazami wdzięczności  dla organizatorów . Pojawiły się również zapewnienia , że lista uczestników na następną  wycieczkę będzie pełna.    

 

                                                                                                 Ewa Wilk – uczestnik wycieczki