galeria zdjęć

 

Zimowa wycieczka na Babią Górę.

 

              Babia Góra jak magnes przyciąga turystów z różnych stron Polski i nie tylko.  Jest   „Królową Beskidów ‘’ przede wszystkim dzięki jej potężnemu , izolowanemu w krajobrazie masywowi , najwyższemu w całych polskich Beskidach . Dumnie króluje na granicy między dwoma wielkimi zlewiskami mórz Bałtyckiego i Czarnego, ponieważ jej grzbietem biegnie główny wododział europejski. Patrząc na Babią , odwiedzając ją i wspinając się na jej szczytową grań , poznajemy różne światy Babiej  Góry.  Kto odwiedził Babią  w różnych porach roku wie, że jej wierzchołek , a nawet cały masyw często spowity jest w chmurach i mgłach, smagany wichrami a zimą dodatkowo jeszcze śniegiem.  Stąd wynika jej druga nazwa „ Matka Niepogód’’ . O czym przekonaliśmy się ( większość z nas nie po raz pierwszy ) 15 stycznia 2012r.

            Z Jordanowa wyruszyliśmy o 7 rano by podziwiać niezapomniany krajobraz tej góry w zimowej szacie. Jak zawsze wszystkim  uczestnikom wycieczki dopisywał wspaniały nastrój. Około godziny 8 z przełęczy zaczęliśmy torować drogę na Sokolicę, co nie było łatwym zadaniem ze względu na bardzo dużą ilość śniegu . Nasi dzielni Torowacze wytrwale brnęli w górę a my za nimi, często zapadając się po pas w śnieg. Mimo silnego mrozu , który ze względu na mocny wiatr był bardziej odczuwalny nikt nie skarżył się , że jest mu zimno, wręcz przeciwnie. Wędrując w górę podziwialiśmy nietypowo wyglądające drzewa, można się było w nich dopatrzeć niejednej postaci z powieści Tolkiena. Podczas postoju na Sokolicy  nie było juz tak gorąco więc co kto miał szybko na siebie ubierał.  Po krótkim odpoczynku  ruszyliśmy w dalszą drogę przedzierając się przez zaspy śniegu. Wiatr stawał się coraz silniejszy, odczuwalna temperatura znacznie się obniżyła. Nad Kępą została podjęta decyzja o powrocie. Wracając omijaliśmy utworzone przez wiatr nawisy, które osiągnęły imponujące rozmiary i kształty. Mimo, że do szczytu nie udało nam się dojść byliśmy z wycieczki  bardzo zadowoleni. Ogromne brawa należą się Torowaczom , dzięki którym udało się nam tak daleko dojść. Z pewnością  siły dodał im  Ciućmierz J

                                       Uczestnik wycieczki - Zofia Bylica