galeria zdjęć 

 

Przełęcz za Hromowym w Małej Fatrze

 

Tuż przed godziną 6 niedzielnego poranka na jordanowskiej płycie dworca autobusowego zaczęli pojawiać się pierwsi uczestnicy wyprawy, której celem tym razem stała się wędrówka po niewielkiej części, a równocześnie bardzo urokliwej słowackiej Małej Fatry.

 

Po zajęciu miejsc oraz zapakowaniu ekwipunku do przybyłego na miejsce Sprintera z zaprzyjaźnionej firmy przewozowej udaliśmy się w stronę przejścia granicznego w Chyżnym. Po przekroczeniu granicy jechaliśmy w kierunku Dolnego Kubina mijając po drodze wieś Orawskie Podzamcze, gdzie mieliśmy okazje podziwiać perełkę architektoniczną w postaci Zamku Orawskiego wznoszącego się na skalnym wzniesieniu około 100 m. nad lustrem rzeki Orawy. Na skraju wsi Parnica opuściliśmy drogę biegnącą wzdłuż koryta tej samej rzeki oraz linii kolejowej stanowiącej przed laty bezpośrednie połączenie z Nowym Targiem, kierując się bardziej na zachód w stronę wsi Tierchowa, z której w końcu XVII w. pochodził znany zbójnik ówczesnej Orawy Juraj Janosik. Dla upamiętnienia tego wydarzenia na skraju wsi wzniesiono pomnik górujący nad pobliskimi domostwami.

 

W ten oto sposób dotarliśmy do Starej Doliny gdzie jeszcze przez chwilę jechaliśmy wąską, krętą drogą usytuowaną na samym dnie dosyć głębokiego wąwozu. Obok tego górskiego traktu przepływał potok Varinka tworzący bardzo efektowne i widowiskowe kaskady pomiędzy skalnymi zboczami. Po chwili dotarliśmy do schroniska przy Vratnej miejsca będącego zarazem końcem trasy przejazdu oraz początkiem pieszej części wycieczki, podczas której przyszło nam się zmagać z niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi oraz dosyć sporą różnicą wzniesień. Zaczęło się od dość łatwego podejścia, szliśmy wzdłuż żółtego szlaku na szczyt Grunia 989 m n.p.m. dosyć błotnistą ścieżką z powodu padającego deszczu  miejscami tworzącego nawet lodowe przeszkody, z którymi nasza dzielna ekipa poradziła sobie bezproblemowo i sam szczyt udało się osiągnąć po około 45 minutach wędrowania. Na miejscu udaliśmy się do pobliskiego schroniska gdzie zrobiliśmy krótką przerwę śniadaniową. W ruch poszły termosy oraz przysmaki bądź to własnej roboty bądź te przygotowane przez personel schroniska. W drodze na kolejny szczyt mieliśmy do pokonania chyba najtrudniejszy odcinek całej trasy prowadzący bardzo stromym błotnistym szlakiem, którego śliskie zbocza skutecznie utrudniały dalszą wspinaczkę lecz pomimo tych niedogodności nasza dzielna ekipa prężnie podążała naprzód  i po niespełna 100 minutach udało się dotrzeć na szczyt Południowego Grunia 1458 m n.p.m. Tu zaś sprzydały się grube czapki oraz ciepłe rękawice a to za sprawą porywistego wiatru i padającego śniegu. W dalszej drodze biegnącej już wzdłuż czerwonego szlaku prowadzącego poprzez ośnieżone grzbiety górskie przyszło się nam zmagać z silnym porywistym wiatrem tworzącym liczne zawieje śnieżne z coraz intensywniejszymi opadami białego puchu. W takiej ekstremalnej zimowej scenerii przyszło nam wędrować niespełna 100 metrów w górę na Północny Szczyt Stien liczącym niecałe 1535 m n.p.m., po czym zeszliśmy na Przełęcz między Stienami na wysokość 1480m n.p.m. by po chwili wdrapać się na Południowy szczyt Stien na wysokość niespełna 1572 m n.p.m., z którego do pokonania pozostało niewielkie podejście na Przełęcz za Hromowym 1606 m n.p.m. Z przełęczy natomiast szlak czerwony kierował dalej na szczyt Hromowego lecz my skręciliśmy z niego na lewo kierując się w stronę schroniska po drodze zdobywając jeszcze szczyt Kopiska mierzący nieco ponad 1445 m n.p.m. zbliżając się do schroniska z gęstej mgły nagle wyłoniła się sylwetka psa wyglądem zbliżonym do owczarka niemieckiego, który radośnie szczekając oraz merdając ogonem wybiegł nam naprzeciw, zupełnie jakby chciał oznajmić iż zaprasza wszystkich do środka na gorącą herbatkę oraz pyszne jedzonko . Takie nietypowe zaproszenie nie mogło się obejść bez echa i już po chwili byliśmy we wnętrzu przyjemnego i bardzo ciepłego schroniska pod Chlebem 1415 m n.p.m. Po chwili relaksu wyruszyliśmy w dalszą drogę biegnącą wzdłuż zielonego szlaku  na Przełącz Snilovską 1524 m.n.p.m., z której pozostało już tylko zejście na parking przy Vratnej gdzie czekał nasz bus.

 

W drodze powrotnej na pokładzie pomimo zmęczenia panowała dosyć przyjemna i miła atmosfera, myślę iż wszyscy byli szczęśliwi iż mogli uczestniczyć w tej wyprawie. Na zakończenie nastąpiło jeszcze oficjalne zamknięcie oraz podsumowanie sezonu turystycznego 2011, w którym odbyło się 25 wycieczek po rozmaitych górskich szlakach równocześnie z zaplanowaniem noworocznej wyprawy na Babią Górę zarazem będącej inauguracją nowego sezonu. Bardzo miłym świątecznym akcentem były również świąteczne życzenia wymienione między organizatorami i uczestnikami wyprawy. Zatem do zobaczenia na szlaku!

 

Uczestnik wycieczki Mirek