galeria zdjęć

 

              W Tatry

Hej za mną w Tatry! W ziemię czarów,
            Na strome szczyty gór.
Okiem rozbijem dal obszarów,
            Czołami sięgniem chmur.   

                                      Władysław Ludwik Anczyc

 

Czarny Staw Gąsienicowy

 

            15 kwiecień 2012r. - wczesny ranek pochmurno i szaro. Ale nie wszyscy śpią. Najbardziej wytrwali oczekują na jordanowskim rynku na busa, gdyż na dzisiejszy dzień MOK zaplanował wyprawę do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Ośmielę się  przypuszczać, że  w zimowej scenerii.

           Szybko docieramy  do Zakopanego, a następnie po niewielkich targach z  busiarzami do Kuźnic. Ruszamy niebieskim szlakiem (na początku kamienistą i ziemną drogą) przez  Boczań. Po zdobyciu tego szczytu 1224 m.n.p.m podejście jest mniej strome  i pojawiają się pierwsze widoki. Wprawdzie we mgle, ale rozróżniamy skaliste Kopieńce. Dalej docieramy na Wysokie 1287m.n.p.m. Pokonujemy szybko Skupinów Upłaz rozciągnięty na wysokości 1300 -1450 m.n.p.m.gdyż pogoda ulega pogorszeniu i zaczyna się mżawka. Pod nogami śnieg i ślisko. Zdążamy do przełęczy miedzy Kopami 1499 m.n.p.m - Wielką Królową Kopą 1531 m .n.p.m. i Małą Królową Kopą1577 m n.p.m. /choć parametry wysokościowe są odwrotne. Nie pada, ale jest pochmurno i mokro. Dalej  schodzimy już do schroniska Murowaniec, mijając po drodze Ksieżówkę, Betlejemkę  i stację  IMiGW PAN oraz kila chat.

            W samym Murowańcu położonym w Dolinie Gąsienicowej /nazwa od rodu Gąsieniców – dawnych właścicieli/ spożywamy zasłużone śniadanie i troszkę odpoczywamy. Po raz pierwszy cała grupa zostawia plecaki i udajemy się na zimowy spacer do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Śniegu jest coraz więcej, zaczyna padać deszcz. Nad nami we mgle                    po prawej stronie góruje Kościelec. Idziemy zboczem lawiniska zachowując kilku metrową odległość miedzy  sobą. Widzimy miniaturowe lawinki, które zeszły w dół. Po lewej stronie w dole znajduje się kamienna płyta /dzisiaj przysypana śniegiem/, upamiętniająca śmierć Karłowicza, który zginął na stokach Małego  Kościelca przysypany lawiną w 1909r .


Groźne skały drzemią odurzone ciszą
I pewnie, jak kiedyś lotne zwały śniegu
Pod Kościelcem wiszą
Słońce smyczki stroi wtem kotły zagrały
Urwany poemat rozpadł się świat cały

Warto kochać góry i  o szczytach śnić
Wanta Karłowicza  nie tak miało być
       

                  cześć wiersza  poświecona M. Karłowiczowi

 

           W krótkim czasie docieramy do Czarnego Stawu Gąsienicowego położonego na wysokości 1624m.n.p.m. Niestety tak jak przypuszczałam cały staw pokryty jest grubą warstwa śniegu. Mgła i szarość dnia dodaje ponurego wyglądu i mrocznej aury. Od brzegu odchodzi w głąb stawu wydeptana ścieżka przez nieostrożnych turystów, którzy skracali sobie drogę.!!!

Robimy pamiątkowa fotografię oblegając głaz nad brzegiem, słysząc wielki szum i stukot spadających kamieni. To  odgłosy wielkiej lawiny spadającej gdzieś ze szczytów. Niestety nie widzimy, jest gęsta mgła.

Wracamy po plecaki do Murowańca i dalej zamierzamy iść do Gęsiej Szyi. Niestety, szlak jest nie przetarty, broczymy w śniegu prawie po tyłki. Zielone znaki słabo widoczne tylko na drzewach, pozostałe  zasypane. Przewodnik jako mędrzec wybrał wariant zejścia do  potoku  Pańszczyckiego  i jego zasypanym korytem doszliśmy do drogi prowadzącej od Murowańca.

Bez problemów doszliśmy do drogi od Palenicy  Białczańskiej  i tam czekał na nas zaprzyjaźniony  bus. Zmęczeni, zmachani, umoczeni, ale radośni  i zdrowi dotarliśmy do Jordanowa.                                                                                  

                                                                                                                      Uczestnik wycieczki Janina Filipek