galeria zdjeć

 

Rohacze    nazwane też słowacką  Orlą  Percią

 

„Góry upajają. Człowiek uzależniony od nich jest nie do wyleczenia.

Można pokonać alkoholizm, narkomanię, słabość do  leków.

Fascynacji do gór nie można.”

 

          Jest  niedziela 29 lipca  2012 r. godzina 5.00.  Jordanów  jeszcze śpi, mimo to na rynku zebrało się już 27 śmiałków ruszających na podbój Rohaczy  w towarzystwie przewodników Andrzeja i Zenona. Prognozy pogody są niezadowalające.

         Jedziemy do Doliny Zuberskiej na Słowacji. Pada  niewielki deszczyk. Mając kiepskie  humory dojeżdżamy do ostatniego parkingu Zwierovka. Wystarczyło wyjść z busa, aby deszcz przestał padać. O godzinie 7.00 rozpoczynamy marsz  droga asfaltową mijając zbocza Szyndlowca ze zniszczonym przez  lawiny drzewostanem. Przed Nami wyłania się Zielony Wierch, dalej górują Trzy Kopy  z  Hruba  Kopą. Im dalej podążamy drogą , tym szybciej pojawiają się majestatyczne Rohacze. Przejście do Chaty Tatliakowa  zajmuje Nam  około półtorej godziny.  Po  takim  asfaltowym” marszu zasłużyliśmy na krótkie śniadanie przy Bufecie (o tej porze nieczynnym). Dalej  idziemy  wśród kosówki lekko wspinającą  się kamienista ścieżką  w głąb Rohackiej Doliny za znakami zielonymi i niebieskimi  otoczonej północnymi ścianami Rohaczy i Wołowca. Na rozdrożu szlak zielony odchodzi do Rohackich Stawów. Słyszymy gwizdanie świstaka, który powiadamia rodzinę  o niebezpieczeństwie. W ścieżce widzimy kilka nor świstaków. Mijamy bujne ziołorośla,  pachnącą miłosną górską, piękne dzwonki wąskolistne, goryczkę i starca górskiego (nasz turystyczny kolega Staszek ma nawet  w górach swój kwiat). Powyżej moreny pniemy się zakosami Smutną Przełęcz.1973m.n.p.m  Jest piękny słoneczny dzień, wieje lekki wietrzyk. Na przełęczy krótki odpoczynek  (godz.10.00)  i czas na trudności. Idziemy dalej za czerwonymi znakami, szlak jako jeden z nielicznych w Tatrach Słowackich jest poprowadzony granią. Cechuje się pięknymi widokami oraz miejscami biegnie trudnymi technicznie, eksponowanymi odcinkami z zabezpieczeniami łańcuchowymi. Przed Nami 4- metrowy komin i uskok skalny. Pniemy się granią  i po 45  minutach osiągamy wierzchołek Rohacza Płaczliwego 2125 m n.p.m. Jest on świetnie położony jako punkt widokowy- na styku dwóch grani .W prawo widać ścieżkę na Baraniec  i góruje  dolinami: Smutną, Żarską i  Jamnicką.

       Ze szczytu schodzimy niezbyt trudną, aczkolwiek bywa, że przepaścistą ścieżką na Rohacką  Przełęcz. Po prawej w dole Płaczliwy Stawek, po lewej piękna Rohacka Dolina ze stawkami. Trudności  są trochę większe. Idąc stromą granią w górę pokonujemy kilka  kominków skalnych. . Po równej godzinnej wędrówce zdobywamy  bardzo charakterystyczny wierzchołek Rohacza Ostrego 2088 m n.p.m. Dalej spuszczamy się kominkiem do Rohackej Szczerbiny, by wyjść na drugi ząb Rohacza  Ostrego. Obowiązkowa fotografia grupowa. Przedstawiając panoramę przewodnik pokazuje Nam też czarną chmurkę, która jest początkiem wielkiej burzowej chmury. Widoki są niesamowite Na dalszym planie widzimy galerię Tatr Wysokich. ze Świnicą, Czerwonymi Wierchami i czubkiem Giewontu. Przed Nami Wołowiec i  Rakoń. No i wreszcie - słynny „rohacki koń”, najbardziej charakterystyczne przepaściste miejsce na grani z  8-io metrowym łańcuchem prowadzonym po lewej stronie płyty  skalnej (radzimy  sobie doskonale).Grań jest tak ostra, że można jej się trzymać. A w dół przepaść z jednej i drugiej strony  pewnie ze dwieście metrów. Dalej ostatnie zejście z łańcuchem. Potem szybko zbiegamy  po stromiźnie na  Jamnicką  Przełęcz 1908 m n.p.m. Ponieważ zbiera się na burzę, każdy zbiera siły i prawie wbiegamy na Wołowiec 2064 m.n.p.m.

      Jest godzina 13.00 i zapada decyzja schodzimy najkrótszą drogą do Doliny Chochołowskiej.

Można powiedzieć, że jest to bieg kozic po skalnej ścieżce. Deszcz  i  burza dopadła Nas w Dolinie Chochołowskiej. W schronisku mogliśmy dopiero usiąść  i podzielić się wrażeniami. Do Jordanowa wróciliśmy około godz.18.30 bardzo zmęczeni, ale nasyceni pięknymi widokami i  podwyższoną adrenaliną  po wspinaczce na graniach. Oczywiście zaplanowaliśmy następną ekstremalna wycieczkę.

 

                                                                                                                                 Zapraszam do galerii    uczestnik  Janina Filipek