galeria zdjęć

  

                                                                              Wycieczka na "Lodową Przełęcz"

 

 

 

               Góry pozwalają doświadczyć czegoś niezwykłego...niedoopisania...

              i dlatego nie pozwalają o sobie zapomnieć i dlatego zniewalają nasze serca i każą wrócić...

 

 

            Jest niedziela 12 lipca ok godz 4:50 na dworcu PKS zbiera się grupa turystyki górskiej MOK-u pod przewodnictwem Pana Andzeja i Zenona. Celem naszej wędrówki jest zdobycie chaty Teryego, która leży na wysokości 2015m n.p.m w Tatrach Słowackich.

            Aura zapowiada się nie ciekawie, mimo to jedziemy do Starego Smokowca aby z tamtąd wyruszyć na podbój kolejnego szczytu. Jest mgła z pod Willi Ilona ruszamy zielonym szlakiem w kierunku chaty Rainera, jest to odcinek tak zwanej Tatrzańskiej Magistrali. Od Chaty Rainera wędrujemy ponad górną granicą lasu, towarzyszy nam bujne piętro kosodrzewiny. Dolina Małej Zimnej Wody jest wciśnięta między dwa oryginalne masywy — z lewej strony szpiczaste turnie Rywocin oraz Małego Kościoła (2095 m n.p.m.) i Wielkiego Kościoła (2151 m n.p.m.), z prawej zaś urwista Łomnicka Grań. Dalej szlak dochodzi do najbardziej znanej w Tatrach koleby — Łomnickiej Koleby. Od setek lat dawała schronienie również turystom, którzy obrali sobie za cel wierzchołek Łomnicy (2634 m n.p.m.). Wyżej szlak wiedzie skrajem Wielkiego Łomnickiego Ogrodu, z prawej strony opada tu Łomnicki Żleb, który jest historyczną drogą na Łomnicę. Wspinamy się stromo po rumowiskach skalnych, docierając pod urwiste ściany Żółtej Ściany (2182 m n.p.m.). Szlak przekracza następnie potok i zakosami wyprowadza nad Mały Staw Spiski, napotykamy stada koźic, które odważnie pozują do zdjęć :), a stąd w lewo do Schronisko Tery'ego. Zatrzymujemy się na krótki odpoczynek. Mimo nie najlepszej pogody w schronisku podejmujemy wspólną decyzję, iż ruszamy wyżej w górę. Naszym celem staje się Przełęcz Lodowa (2376m n.p.m).

       Po przejściu kilkudziesięciu minut warunki bardzo się pogorszyły, prawie nic nie widać, zaczyna padać deszcz ze śniegiem. Mimo to nieustraszeni pną się w górę i zdobywajc kolejny szczyt i gratulacje od Pana Andrzeja. Krótki odpoczynek i chwila dla fotoreportera Pana Janka, aby upamiętnić niezapomniane wyprawy. Ze szczytu ruszamy w kierunku Doliny Jaworowej, gdzie pod koniec trasy dopada nas mocny deszcz. Choć każdy przemoczony z uśmiechem na twarzy wsiada do busa i ruszamy w drogę powrotną.

 

,,Gór mi mało i trzeba mi więcej

Żeby przetrwać od zimy do zimy,,

 

                                                                                                      Uczestnik wycieczki  Jolanta Szczypta