galeria zdjęć

 

 

 

Wschód słońca na Sławkowski Szczyt (2452m)

 

             Sobota 12 sierpnia wieczór, a raczej noc godzina 22:30. Spotykamy się w naszym stałym miejscu tj. dworzec PKS z resztą grupy, organizatorem Panem Jankiem oraz przewodnikami Panem Andrzejem i Panem Zenkiem. Cała wyprawa prawie do wyjazdu stała pod znakiem zapytania, ze względu na prognozy pogody. Decyzja zapadła wyjeżdżamy z Jordanowa w stronę Jurgowa. Światła w busie gasną i część uczestników zasypia.

           Docieramy na miejsce do Smokowca, gdzie wyruszamy uzbrojeni w latarki, zielonym szlakiem w kierunku Sławkowskiego Szczytu. Po około 30-40 minutach marszu dochodzimy do rozstaju dróg w lesie, od którego odbija szlak niebieski prowadzący na szczyt. Na tabliczce jest podany czas 4 godziny 15 minut do wejścia na wierzchołek.

          Początek szlaku biegnie przez las, ścieżka pnie się mocno do góry. Wkrótce docieramy do platformy widokowej zawieszonej na skalnej półce nad przepaścią Doliny Staroleśnej. Widok przepiękny, wprost na światła uśpionych ulic i miasteczek. Dalej ruszamy zakosami po stromym zboczu, podejście jest dość trudne z względu na ciemność, ale nastroje i widoki są wspaniałe.

Ścieżka jest dość szeroka, ułożona z kamieni i głazów. Szlak pnie się ostro pod górę. Nie ma płaskich odcinków. W okolicy Królewskiego Nosa (2273m) robi się coraz jaśniej. Wierzchołek niby się zbliża, ale ciągle jest odległym punktem.

          O godzinie 5:20 dochodzimy do szczytu. Jest zimno i już prawie widno. Przed nami wyłoniła się niezapomniana panorama Tatr. Widok zapierał dech w piersiach. Robiliśmy mnóstwo zdjęć. Z każdą minutą słońce stopniowo wyłaniało się wprost przez nami. Blask rozlewał się po szczytach gór, wszyscy zapatrzeni byliśmy w przepiękny krajobraz. Po godzinie schodzimy do Smokowca, gdzie wypoczywamy i planujemy następny wyjazd.

 

Uczestnik wyprawy Jadwiga M.