galeria zdjęć

 

Jagnięcy Szczyt w Słowackich Tatrach Wysokich


W  niedzielę 30  września, odbyła się kolejna wycieczka naszej grupy. Tym  razem naszym celem było zdobycie Jagnięcego Szczytu  (2229m.n.p.m) w Tatrach Słowackich. 
Wczesnym rankiem, pomimo dość  niepewnych warunków pogodowych i deszczu (?) nasza grupa wyruszyła  z  Jordanowskiego rynku. Na miejsce rozpoczęcia naszej wędrówki dotarliśmy  około godziny 7:30 i zaczęło się!

Rozpoczęliśmy z parkingu Biała Woda, skąd ruszyliśmy żółtym szlakiem w głąb Doliny Kieżmarskiej  (Dolina Bielej Wody Kiezmarskiej). Szlak ten jest taką węższą kamienistą  drogą, która zakosami wśród drzew pnie się w górę. Po chwili z lewej  dochodzi zielony (a może niebieski) szlak, a droga oddala się od potoku prowadząc już bez  zakosów lekko w górę. Następnie trasa zakręca i ponownie zbliża się do  Białej Wody Kieżmarskiej. Las zaczyna się przerzedzać ustępując miejsca  kosówce. Do schroniska przy Zielonym Stawie Kieżmarskim już niedaleko.

Gdyby nie fakt, że przez początek drogi towarzyszyła nam lekka  mgła, która przysłaniała wspaniałe widoki, pogodę można by określić jako  niezwykle udaną. Ścieżka była ubita, a wokół niej można było dostrzec,  jeszcze nie całkiem objedzone przez zwierzęta (turystów ;PP), krzaki borówek, a  atmosfera panująca w grupie sprzyjała wędrówce i nawet nie wiadomo kiedy  udało nam się dotrzeć do schroniska. Szliśmy łagodnym marszem. Około  9.30 dotarliśmy do (nazwa schroniska). W dole ujrzeliśmy czystą wodę Zielonego  Stawu, a przed  nami widok na 900 m ścianę Małego Kieżmarskiego Szczytu.

Chwila przerwy przy Zielonym Stawie i ruszamy w stronę Jagnięcej Doliny.  Ścieżka prowadzi wśród gęstej kosówki małymi zakosami, z początku ostro w górę. Potem  trawersuje miejscami po mokrych skałach i dalej znowu wije się w górę. Następnie zakręca pod Kołową Przełęcz. W tym  miejscu są jedyne łańcuchy na szlaku. Nie jest specjalnie trudno, ale  miejscami ślisko i mokro. Gdy kończy się łańcuch jeszcze krótkie  podejście i zdobywamy przełęcz a w zasadzie na jedną ze szczerbin (Kolový Priechod),znajdującą  się trochę wyżej niż główne obniżenie przełęczy. Szlak w stronę szczytu  prowadzi nieco poniżej grani. Chwila oddechu, przerwa dla  fotoreporterów oraz zbieraczy pamiątkowych zdjęć i ruszyliśmy dalej.

Odcinek  ten jest w paru miejscach trochę eksponowany i  dość wąski. Idzie się raz w górę, raz w dół czasami  przytrzymując się skał rękami. Końcowy fragment pod szczytem, to już  łatwe wejście po blokach skalnych. Sam wierzchołek jest obszerny, a  widok z niego ciekawy i rozległy. Od Tatr Bielskich po Kieżmarskie  Szczyty, Łomnice, Kołowy Szczyt, Wysoką czy wschodnią część Tatr  Polskich. Pamiątkowe zdjęcia. Na Jagnięcy Szczyt wyszliśmy koło 12:30, dzięki  czemu pozwoliliśmy sobie na dłuższy odpoczynek. Z przyjemnością  napawaliśmy wzrok nieziemskimi, otaczającymi nas wokół widokami oraz  małą niespodzianką  -  zobaczyliśmy widmo brockenu.  Po nacieszeniu oczu ruszyliśmy w drogę powrotną. Czyli najpierw Kołowa Przełęcz i  tu trzeba było uważać, aby nie przegapić szczerbiny  J , którą się schodzi do łańcuchów. Następnie zejście do Doliny  Jagnięcej i dalej do schroniska. A stamtąd przez Dolinę Kieżmarską do parkingu.  
Wycieczka nie zapowiadała się z początku na tak piękną. Cudne widoki były nagrodą za wytrwałość i pasję, jaka łączy uczestników naszych wycieczek.
Dziękujemy za uczestnictwo i zapraszamy na kolejne piesze wędrówki!

Uczestnik wycieczki - Maria P.