galeria zdjęć

 

                       Góry i aura uczą pokory „

                  

                              Cicha, Juraniowa, Bobrowiecka  i Chochołowska Dolina

 

          Tradycyjnie w kolejną niedzielę w dniu 28 października 2012r nie bacząc na sypiący śnieg o godz.5.30 /z małym poślizgiem/ z jordanowskiego rynku rusza 18 śmiałków   w Tatry. Grupie najbardziej twardych przedstawicieli wysokogórskiej ekipy w MOK-u towarzyszy  przewodnik Zenon. Plan jest śmiały Baraniec 2185m n.p.m.Tatry Zachodnie- Słowacja, lecz przewodnik studzi zapały nawiązując do panujących  warunków atmosferycznych i możliwego oblodzenia. Proponuje dwa inne warianty trasy. Oświadcza, że jeżeli uda się pokonać przejazd na drugą stronę Tatr przez Przełęcz Huciańską , możemy pójść na Babki 1566m n.p.m. Jeżeli nie to zwiedzimy Juraniową i Borowiecką Dolinę. Całą drogę towarzyszy Nam deszcz ze śniegiem  a później śnieg i mocny wiatr. Dojechaliśmy do Hucisk i słowa przewodnika sprawdziły się. Na drodze lód i niebezpieczny przejazd serpentynami Zawróciliśmy więc udając się do Oravic, by realizować trzeci wariant trasy.

         Z parkingu przy basenach termalnych w Orawicach dochodzimy do węzła szlaków 790m n.pm.Za znakami czerwonymi idziemy asfaltową drogą Cichą Doliną, by po blisko godzinnym spacerze skręcić w prawo i dotrzeć do Szatanowej Polany. W lecie prowadzony jest tu wypas owiec, a dzisiaj na pokrytej śniegiem polanie widzimy kwitnące ziemowity. Powoli dalej pniemy się lasem , by dojść do najpiękniejszego miejsca naszej wycieczki - to wąwóz  Cieśniawy. Szlak nim prowadzący biegnie cały czas nad Juraniowym Potokiem,        a w kilku śliskich miejscach drogę ułatwiają łańcuchy. Dolomitowe urwiste ściany i turnie posypane śniegiem oraz rwący potok robią duże wrażenie. Wąwóz jest wciśnięty między zbocza Jeżowego Wierchu po prawej stronie i Czaplowego Wierchu po lewej. Wycieczka      z Orawic przez Cieśniawy i dolną część Doliny Juraniowej - stanowiącej rezerwat przyrody należy do bardzo atrakcyjnych przyrodniczo i jest godna polecenia każdemu turyście.

         Po przejściu Cieśniaw  lasem dochodzimy do Umarłej Przełęczy 981 m n.p.m. Należy zauważyć, że na tym odcinku szlaku znajduje się kilka interesujących tablic edukacyjnych. Zatrzymujemy się na krótki posiłek, gdyż jest zimno i pada drobny śnieg. Z Umarłej Przełęczy przechodzimy za znakami   zielonym asfaltową drogą do Doliny Bobrowieckiej. Zgodnie z planem powinniśmy wrócić łącznikiem szlaku do Orawic, ale uczestnicy mają niedosyt . Wspólnie decydujemy, że wydłużamy trasę i przejdziemy Dolinę Bobrowiecką  przez  Przełęcz Bobrowiecką  i zejdziemy do Polski na Polanę Chochołowską. Licznymi zakosami wśród powalonych drzew, stanowiących jedyne przeszkody zdobywamy około godz.11.30  Przełęcz Bobrowiecką 1356m n.p.m. Tradycyjna fotka grupowa i podziwiamy wyłaniający się ze mgły górujący Bobrowiec /niestety bez szlaku/ z jednej strony i majaczący we mgle Grześ z drugiej. Przez moment widzimy naprzeciw Ornak. Aura dzisiaj  nie sprzyja zdobywaniu szczytów, cały czas pada śnieg, jest bardzo zimno i ślisko. Schodzimy do Doliny Chochołowskiej za znakami żółtymi, by odpocząć w schronisku. Tam delektujemy się pysznym ciastem słonecznikowym upieczonym przez jedną z uczestniczek. Dalszą cześć doliny wypoczęci pokonujemy dosyć szybko. Po godzinie 16-ej docieramy do Jordanowa.

        Mimo, że nie udało się zrealizować założonego planu wszyscy są zadowoleni i pozytywnie odprężeni. Przewyższenie niewielkie- tylko około 600m,za to odległość znaczna – bo 20 km. W dniu dzisiejszym górował rozsądek i profesjonalizm przewodnika. A Baraniec stoi na swoim miejscu i czeka na lepszą aurę , więc jeszcze tam pójdziemy.

 Zapraszam do galerii.                                                         

                                                                                                         uczestnik  wycieczki - Janina Filipek