galeria zdjęć

 

Babia Góra     06 styczeń 2013r.

W górach chodź zawsze tak,
aby nie gubić znaków - Wujek, luty 1958 r.

 

Jak przystało w corocznym kalendarzu jordanowska grupa turystyki wysokogórskiej MOK, Nowy Rok rozpoczyna od zdobycia Babiej Góry. Dla nas coroczny wschód słońca to obowiązek.  Ale tym razem aura niestety sprawiła nam figla i niebo było zachmurzone.

Dlatego w dniu 06 stycznia 2013r. - 14 wytrwałych wraz z przewodnikiem Andrzejem startuje z jordanowskiego Rynku dopiero o godz.7. Jest niedziela - Swięto  Trzech Króli. Dzisiaj chcemy skorzystać z mniej uczęszczanego wariantu z Lipnicy Wielkiej Górnej Przywarówki. Jedziemy do  Zubrzycy i  dalej jednym ze starych szlaków komunikacyjnych pod Babią Górą Rajsztagiem, dzięki współpracy z miejscowym Nadleśnictwem. Po drodze mijamy Halę Śmietanową, gdzie prowadzony jest wypas owiec i momentami nawet widzimy słońce. Startujemy od leśniczówki na Stańcowej Polanie na wysokości 880m.n.p.m.Obok znajduje się nieczynna już niestety Górska Przystań, której założycielką była księżna Yorku - Sarah Ferguson, a przebywały tu przez cały rok na dwutygodniowych, bezpłatnych turnusach dzieci z chorobami nowotworowymi. Z tego miejsca zielonym szlakiem  rozpoczynamy wędrówkę bardzo łagodnym podejściem. Przed nami  wg znaków około 2 godziny wspinaczki, ale biorąc pod uwagę warunki zimowe na pewno potrwa to dłużej. Szlak trzeba  przecierać, jest duża potrwa śniegu. W trakcie podchodzenia  lasem, zwiększa się bardzo nachylenie i szlak staje się męczący .Oglądamy  majestatyczne drzewa, pokryte czapami śniegu. Dochodzimy do małej chatki -jest to deszczochron na wysokości 1250  m.n.p.m.

Przewodnik Andrzej zarządza przerwę na posiłek. Tutaj rozpoczyna się granica Babiogórskiego Parku Narodowego, utworzonego w 1954r. a w 1977r. wpisanego na listę światowych rezerwatów biosfery UNESCO. My dalej pniemy się stromo  w górę. Po dojściu do górnej granicy lasu, który miesza się z kosówką   i  jałowcem, klucząc po kolana w śniegu kierujemy się wg czerwonych tyczek tzw. pańskim chodnikiem. Możemy teraz złapać oddech, bo teren staje się bardziej płaski Dochodzimy do miejsca, gdzie Andrzej nawiązuje do śmierci 4 narciarzy w dniu 14 lutego 1935r. Zbłądzili  w zamieci śnieżnej, mając kilka minut do schroniska. Byli to. Władysław Olejczyk, Helena Banachowska, Kazimierz Fryś, Janina Frysiówna. Po chwili ukazują się nam piękne widoki na Tatry Wysokie, Zachodnie, Bielskie     i  Niżne, Nad nimi popielate  niebo  z zamglonym słońcem a pod nimi wielka czapa chmur. Pod chmurami widać Orawę i Gorce. Ale z dwóch stron nadciąga zasłona mgielna. Stromym zboczem dochodzimy do ruin schroniska na wysokości 1616m.n.p.m.Tu kolega Janusz obszernie zapoznaje nas z historią tego miejsca. Powstało ono w 1905 r. dzięki niemieckiej organizacji turystycznej Beskidenverein. Zakończyło swoją działalność po II wojnie światowej -  w 1949 strawił je pożar. Natomiast w 1980r zostało zburzone przez zarządców polskich. Do dziś pozostały tylko resztki fundamentów. Zrywa się wiatr, kryształki lodu śniegu biją w oczy. Uzupełniamy ubranie  i zmieniamy rękawice na cieplejsze. Niektórzy zakładają  kominiarki. Andrzej przypomina o znajdującym się 100m od szczytu źródle Głodna Woda. Przed nami ostatnie strome podejście na Diablak 1725m.n.p.m.  I oto przed nami Ona, Najwyższa - Babia Góra, Królowa Beskidów, Matka Niepogód  - zdobyta   w samo południe.

Szaleje mocny wiatr, jest prawie zamieć, a mimo to uczestnicy pomagając sobie wzajemnie zakładają na głowy złote i srebrne korony królewskie przygotowane przez jedną z uczestniczek. Śpiewamy kolędy. Niestety, w tej chwili na Diablaku nie ma żadnej widoczności. Jest zbyt zimno aby na szczycie przebywać dłużej  i spożywać posiłek. Decydujemy się na szybkie zejście na słowacką stronę do jednego  z trzech szałasów. Wracamy żółtym szlakiem chodnikiem papieskim. Przystajemy  obok drugiego szałasu przy tablicy poświęconej Janowi Pawłowi II i drugiej historii schroniska. Zatrzymujemy się dopiero  przy trzecim szałasie głodni i spragnieni gorącej herbaty. Dalej zbiegamy lasem w dół chodnikiem Milo Urbana i dochodzimy do muzeum literatów słowackich Hwiezdosłava i Urbana. Tu odchodzi niebieski szlak do Chaty Slanej Vody. Podchodzimy do Przełęczy Pod Palkocem leżącej na wysokości 907m.n.p.m.Przekraczamy granicę. Cały czas pada gęsty śnieg. Rajsztagiem z drugiej strony docieramy do parkingu przy leśniczówce. Wszyscy są bardzo zmęczeni , ale cel mimo trudnych warunków atmosferycznych został osiągnięty. Dziękuję uczestnikom za hart i wytrwałość. Pozostaje wielka satysfakcja  i zadowolenie z udanego dnia. Z małymi  zimowymi przeszkodami na drodze wróciliśmy do Jordanowa wieczorem i oczywiście zaplanowaliśmy następną wycieczkę.


Zapraszam do galerii.

Uczestnik wycieczki Janina Filipek