galeria zdjęć

 

 

Jak szybko mijają chwile, tak szybko płynie czas”

właśnie wyruszamy na jubileuszowa 50-ą wycieczkę wysokogórską

 


20 styczeń 2013r.godzina 7, temperatura minus 8 st. C, zima. Na jordanowskim rynku zbiera się żelazna  grupa 20 turystów z przewodnikiem Andrzejem, odpowiednio ubranych  i wyposażonych jak na takie warunki pogodowe i trasowe przystało. Planowaliśmy w dniu dzisiejszym pojechać        na Słowację i zdobyć masyw „Babki”, lecz zagrożenie lawinowe 4 stopnia zmusiło nas do zmiany planów.

Tym razem jedziemy w kierunku Zakopanego na  Zazadnią. Startujemy z 907m.n.pm.Naszym celem są  Wiktorówki, Rusinowa Polana, Gęsia Szyja i Schronisko w Roztoce. Poranek jest mroźny ale bezwietrzny. Nad drzewami przebija się słońce. Szeroką odśnieżoną drogą wędrujemy za niebieskimi znakami podziwiając skały widoczne zza drzew  na polanie Filipka i dalej skręcamy w Dolinę Złotą aby podejść do Wiktorówek.” Kaplicę zbudowano w stylu zakopiańskim w 1936 r  w miejscu wg legendy, gdzie pojawiła się Matka Boża Marysi Murzańskiej-14 letniej pasterce. Jest to jedno                           z najczęściej odwiedzanych miejsc kultu maryjnego na Podhalu. Tam  pokłoniliśmy się Matce Bożej Jaworzyńskiej, Królowej Tatr. Przewodnik Andrzej zapoznał nas  z pamiątkowymi tablicami poświęconymi zmarłym "Ludziom Gór", zebranymi wokół kaplicy. Dzięki gościnności ojców Dominikanów, poczęstowaliśmy się ciepłą herbatą i coś zakąsiliśmy. Wszystkim było ciepło, nastroje dopisywały, więc mogliśmy spokojnie wyruszyć, by realizować dalsze etapy naszej zaplanowanej trasy. Po wyjściu na Rusinową  Polanę, zalaną słońcem  i pokrytą skrzącym, zmrożonym śniegiem pokazała się nam panorama Tatr Bielskich i Wysokich. Przewodnik  z fachową precyzją przedstawiał nam kolejne szczyty począwszy od Nowego Wierchu, Hawrania, Murania, Płaczliwej Skały, Szalonego Wierchu, dalej Jagnięcy Szczyt, Baranie Rogi, Lodowy Szczyt ,Gerlach, Młynarz, Ganek, Wysoka i Rysy. Po tej uczcie wzrokowej nadszedł czas na strome podejście na Gęsią Szyję  za znakami zielonymi. Ale zatrzymaliśmy się jeszcze chwilę obok pięknego szałasu i Andrzej opowiedział  nam kilka swoich przygód związanych  z tym miejscem.

Gęsią Szyję 1489m.n.p.m nazwaną przez górali jako długą i wysoką zdobyliśmy prawie w  południe. I znowu ze szczytu podziwialiśmy piękną panoramę. Tutaj odbyła się także sesja zdjęciowa .Ponieważ  czas biegł nieubłaganie, a przed nami został jeszcze do pokonania spory kawałek trasy do przebycia warunkach zimowych zdecydowaliśmy się iść dalej. Szybko zbiegliśmy w dół do Równi Waksmundzkiej 1407m.n.p.m, gdzie krzyżują się szlaki do Murowańca, Roztoki i Psiej Trawki. Kolejny posiłek ale tym razem bardziej urozmaicony. Jedna z uczestniczek poczęstowała nas pysznym „wypasionym ciastem”, które dźwigała  przez całą trasę. Dalej poszliśmy za czerwonymi znakami na zarośniętą Polanę pod Wołoszynem, oglądając połamany, zniszczony las. Na szczęście niedźwiedzie jeszcze śpią i mogliśmy znowu przystanąć, aby posłuchać o początku Orlej Perci, która kiedyś się zaczynała na Wołoszynie. Tu odchodzą czarne znaki na Rusinową Polanę.  I zaczął prószyć drobny (zapowiadany zresztą) śnieżek. Taka aura również dodaje uroku wędrowaniu, zwłaszcza przez las.    Po dojściu do drogi głównej z Palenicy do Morskiego Oka, idziemy się w stronę Wodogrzmotów Mickiewicza i tam odchodzi szlak do Pięciu Stawów. Ostatnim etapem naszej wędrówki jest schronisko w Roztoce zbudowane w1874r, obecny budynek powstał w 1913r. Zejście zajmuje nam kilkanaście minut na wysokość 1031m.n.p.m.W pięknie odnowionym schronisku, w ciepłej i miłej atmosferze, przewodnik opowiada nam o historii schroniska, jego właścicielach i  niedźwiedzicy Magdzie. Chętnie byśmy jeszcze zostali, ale przed nami jeszcze odcinek  trasy do Palenicy Białczańskiej, który pokonujemy w dobrym czasie.

To był  kolejny wspaniały dzień, który minął  w  świetnej atmosferze i w dobrym nastroju.   Do domów wróciliśmy wieczorem. Siedząc w ciepłym mieszkaniu zdawać by się mogło, że tylko wariaci wędrują po górach w zimie. Nic podobnego, albo takich wariatów jest więcej, gdyż spotykaliśmy ich na szlakach wielu, również na drodze do Morskiego Oka. Na parkingu w Palenicy stało kilkadziesiąt samochodów. Do zobaczenia na następnej wycieczce za dwa tygodnie.


uczestnik  wycieczki Janina Filipek