galeria zdjęć

 

 

I oto  padły trzy szczyty słowackich Tatr Zachodnich: Babki, Kopa i Ostra.


Niedzielny ranek, godzina 6.00 i miasto jeszcze śpi. Na jordanowskim rynku czeka 25-iu uczestników czwartej próby podejścia na Babki. W tym roku aura nam nie sprzyjała i mimo starań mężczyzn słowacki masyw był niedostępny i lawiniasty. Dzisiaj w grupie mamy aż czterech przewodników górskich z każdej kategorii, ale szefuje Andrzej. Granicę mijamy w Suchej Górze, dalej przez Oravice, Przełęcz Huciańską, Zuberec, Liptowski Mikulasz zdążamy do Bobrowca. Jest piękny słoneczny dzień. Po drodze mamy okazję podziwiać ranek ze  słońcem  nad Tatrami i piękne panoramy .

Marsz rozpoczynamy z wysokości 700m.n.p.m od Wapiennika Bobrowieckiego za niebieskimi znakami, wstępując do kaplicy  Matki Bożej Siedmiu Boleści Syjońskiej Góry.

Pogoda jest rewelacyjna, świeci ostre słońce i niebo jest bezchmurne. Podchodzimy stromo lasem, co traktujemy jako rozgrzewkę aż do wiaty na wysokości 1220m n.p.m.  i skrzyżowania   z zielonym szlakiem. Śnieg jest zmrożony i twardy. Tu zatrzymujemy się na krótki posiłek. Częściowo ubitą nartostradą a częściowo lasem idziemy dalej za podwójnymi znakami, które po krótkim czasie wyprowadzają nas na niewielką polanę. Znowu  rozwidlenie szlaków. Kończy się las  i  podążamy po piętrach kosówki przywalonych śniegiem. Zerkamy na lazurowe niebo i to co nas otacza. W dole rozlane Liptowskie  Jezioro i miejscowości, które mijaliśmy jadąc. Zielone znaki wyprowadzają nas dość stromym podejściem na szczyt zwany Babki 1655m.n.p.m.To jeden z ostatnich szczytów słowackich Tatr Zachodnich, leżący w zakończeniu południowej grani biegnącej od Siwego Wierchu w stronę Liptowa. Nazwa tego szczytu pochodzi prawdopodobnie od grupy kilku skałek w grani przypominających trzy kobiety w strojach ludowych . Zjawiska  krasowe spowodowały powstanie jaskiń: Dupnica, Niedźwiedzia  i Biała. Masyw ten rozlega się pomiędzy Dolinami: Jałowiecką i Suchą Silelnicką oraz  Guniową. Jak zwykle gratulacje od przewodników. Jest godz.11.00. „Kłaniajcie się narody świata….”bo to co widzimy ze szczytu przechodzi naszą  wyobraźnię. Piękne panoramy ośnieżonych, błyszczących szczytów, nad nimi lazur nieba,  a w dole połowa zamarzniętego jeziora Liptowska Mara i Kotlina Liptowska. Wyróżniamy Małą Fatrę z Rozsypańcem, Przełęcz Międzyholie , Stocha, Stieny, Chleb, Wielki Fatrzański Krywań  i dostojny Chocz. Dalej Wielka Fatra, Niżne Tatry z Chopokiem  i Dżumbirem. No   i bardzo blisko Zachodnie z Brestovą, Spaloną, Salatynami, Pacholą, Banikovskim  i kopcącym Barańcem. A za nami z tyłu Ostra. Białe, porzeźbione głębokimi żlebam  i oświetlone ostrym słońcem sylwetki szczytów, kontrastują z ciemnym lazurem nieba. Okazjonalna fotka i regeneracja ubytków kalorycznych. Otacza nas takie piękno, że mamy niedosyt i korzystając z dobrej pogody postanawiamy pójść dalej i wyżej. Zbiegamy po śnieżnej skorupie na Babkową Przehybę 1491 m n.p.m, aby znowu piąć się w górę na  Kopę 1637m. n.p.m.Tu spotykamy grupę słowackich narciarzy. Schodzimy  na przełęcz zwaną Przedwrocie 1585 m.n.p.m Dalej trawersujemy zbocza Ostrej. Szczyt  to piramida z trzema graniami spotykającymi się na wierzchołku. U wierzchołka zbocze zaczyna się wypłaszczać. Po godz.12-ej osiągamy szczyt Ostra 1764m.n.p.m Przepiękne widoki, wynagradzają trudy długiego podejścia. Panoramę wzbogaca  pobliski Siwy Wierch. Wieje lodowaty wiatr. Kolejna zbiorówka fotograficzna i  krótki odpoczynek. Mała Fatra zaczyna zasnuwać się ciężkimi chmurami. Po grząskim ,roztopionym śniegu schodzimy do  przełęczy Przewrocie i dalej za niebieskimi znakami  przez polanę Czerwieniec do Schroniska pod Narożym. Tam siadamy spragnieni gorącej herbaty i pałaszujemy to, co pozostało jeszcze  w plecakach, dzieląc się wrażeniami. Nie sposób w dniu dzisiejszym nie oddać naturze ukłonu za estetykę raczącą nas szczodrobliwością otaczającego nas piękna. Wszystkie szczyty, białe od śniegu, ogrzane ciepłymi promieniami słońca wyglądały jak wymarzone miejsce na ziemi. Zmęczeni po przejściu ok. 15km i  ok. 1200 podejścia, ale szczęśliwi wracamy do domu.


W galerii odzwierciedlenie widziane naszymi oczyma.       uczestnik wycieczki Janina Filipek