galeria zdjęć

 

„Góry są środkiem, celem jest człowiek. Nie chodzi o to, aby wejść na szczyt. Robi się to, aby stać się lepszym.” Walter Bonatti
Dziś tj.26 maja 2013r.przecieram oczy ze zdumienia. Za oknami pochmurno i mglisto.A przecież gdzieś na wschodzie obudziło się słońce.. A nam przydałoby się dzisiaj słońce. Przed grupą wyzwanie, któremu na imię Giewont. Jest punktualnie 5.00 i po odliczeniu 21 turystów MOK, przy podwójnej obsadzie przewodnickiej, ruszamy do Zakopanego. W grupie witamy dzisiaj nowy narybek. Przewodnicy omawiają plan dnia. Momentami widzimy podmoknięte wschodzące słońce. Mamy dobre humory, więc szybko docieramy do Kuźnic. Tu jednak jest zachmurzone i widoków niewiele.

Z Kuźnic /1010m/ ruszamy zaraz po 6.00 godz.za niebieskimi znakami przez do schroniska na HaliKondratowej /1333m/,obok klasztoru Albertynek, omijając Kalatówki. Krótki czas na śniadanie i spojrzenie na wyłaniający się z mgły Długi Giewont i Kopę Kondracką. Mozolnie pniemy się zakosami do Przełęczy Kondrackiej /1725m/ i dalej do Wyżniej Przełęczy Kondrackiej. Poprawia się widoczność i mgły niczym zasłony się odsuwają i wtedy widać majestat krzyża. To znów go zasnuwają. Pod szczytem przy pomocy łańcuchów pokonujemy śliskie kamienie. Przed godziną 9.00 stajemy pod krzyżem. Turyści mają niejednokrotnie problem aby rozróżnić szczyty. Co do Giewontu to nie ma nikt, że to Giewont, Śpiący Rycerz, symbol Zakopanego. Jest równie piękny, co niebezpieczny /zginęło na nim najwięcej osób w Tatrach/. Jednak fakt ten nie odstrasza turystów, idą nawet w kolejce, żeby tylko stanąć na wierzchołku i dotknąć krzyża. To najwyższy szczyt wTatrach Zachodnich. Masyw składa się zWielkiego Giewontu-1894m.n.p.m, Małego Giewontu /1728m/ i Długiego Giewontu /1876 m/,o łącznej długości 2,7 km. Między nimi znajdują się przełęcze: Giewoncka Przełęcz ze żlebem Kirkora, Kondracka, Wielki Upłaz i Szczerba. Wpatrując się w ten postrzępiony masyw można dostrzec sylwetkę śpiącego rycerza. Legenda głosi, że czuwa nie tylko nad Zakopanem, ale i nad całą Polską. A z pewnością zbudzi się, gdy ta znajdzie się w potrzebie. Góruje naddolinami: Bystrej, Małej Łąki, Kondratową i Strążyską. W jego zboczach znajdują się liczne jaskinie. Gratulacje od przewodnika i grupowa fotografia. No i hit dzisiejszego dnia. Koleżanki wyniosły na szczyt szpilkijako buty. I odbyła się sesja zdjęciowa ”szpilek naGiewoncie”. Niestety widoków nie mamy żadnych oprócz mlecznej mgły, w której przez moment zrobiła się dziura i zobaczyliśmy kawałek Zakopanego. Niewiele tumiejsca, śliskie skały, brak zabezpieczeń  wymusza na nas szczególną ostrożność. Regenerujemy siły, a przewodnik przedstawia nam  historię  krzyża. Posadowiony na szczycie w 1901r.z inicjatywy proboszcza Kaszalewskiego i parafian zakopiańskich. Ma w całości 17,5m.Wyprodukowany w krakowskiej fabryce Goreckiego i w 400 -u elementach o wadze 1819kg  przewieziony pociągiem do Zakopanego. W 2005r.w godzinie śmierci Jana Pawła II grupa zakopiańczyków podświetliła krzyż halogenami i corocznie jest to kontynuowane. To miejsce pielgrzymek, a najliczniej przybywają Kaszubi. Przy zejściu służą nam również łańcuchy. Schodzimy ostrożnie do Przełęczy Kondrackiej- jest bardzo ślisko. Mamy niedosyt w wędrowaniu, jest młoda godzina i mimo kiepskiej pogody zapada decyzja pójścia na Kopę Kondracką. No i wspinamy się mozolnie za żółtymi znakami na Kopę Kondracką2005m.n.p.m jako jeden z CzerwonychWierchów. Zaczyna prószyć śnieg. Krótki posiłek i zejście do Przełęczy Pod Kopą Kondracką /1863m/ wg czerwonych znaków. Tu demokratyczne głosowanie- idziemy dalej na Kasprowy Wierch. Trawersujemy Suche Czuby, Kopy Goryczkowe i Pośredni Goryczkowy. Po drodze odsłania się nam widok na Kopy Liptowskie i Cichą Dolinę. Trasa wiedzie wzdłuż granicy. Kasprowy Wierch -1987m.n.p.m pęka o godz 14.00. Ten szczyt ze stacją meteorologiczną i górną stacją kolejki linowej góruje nad trzema dolinami: Doliną Bystrej i Suchej Wody Gąsienicowej oraz Doliną Cichą. Odpoczywając w drogim bufecie uzupełniamy kalorie i medytujemy jak to będzie, ze sprzedanymi kolejami linowymi. I znowu dane nam było przez chwilę spojrzeć tym razem do Kotła Goryczkowego i na Halę Gąsienicową. Nadchodzi czas powrotu. Niektórzy chcieliby skorzystać z kolejki, ale ceny są astronomiczne.Więc zbiegamy za zielonymi znakami przez Myślenickie Turnie doKuźnic, obserwując puste wagoniki kolejki.Tu wita nas rzęsisty deszcz. W dniu dzisiejszym mimo niepogody zdobyliśmy trzy wielkie szczyty, pokonując trasę ok.20 km i 1300 m przewyższenia. Poprószeni śniegiem w maju, zmęczeni ale psychicznie odprężeni wracamy do domów. Stres i problemy zostawiliśmy na każdym szczycie po trochę. Wynosimy natomiast dobrą atmosferę i wspaniałe wspomnienia.

 „Oby jak najdłużej góry kusiły nas swym pięknem i obyśmy jak najdłużej im ulegali”..

 

                                                                                                       uczestnik wycieczki Janina Filipek

alt