galeria zdjęć

 

 

"Góry odkryły najskrytsze swoje tajemnice, dały nam najwyższe i najgłębsze zarazem, osiągalne na tym świecie, wrażenia.

Ale i pochłonęły nas zupełnie: wszystkie siły, najlepsze myśli nasze, zapał, zdolność, uczucia - oddaliśmy im bez zastrzeżeń. Całą młodość naszą przeżyliśmy w górach, lub z myślą o górach".. Roman Kordys

 

Niedziela, 09czerwca 2013r- słowackie Tatry są jeszcze zamknięte, więc grupa górska MOK Jordanów postanowiła dzisiaj obskoczyć pozostałą grań Czerwonych Wierchów /poprzednia wycieczka zahaczyła o Kopę Kondracką/. Jest godz. 5.30 i przewodnik Andrzej odlicza 25 turystów. Zakopane już wielokrotnie wyciągnęło nas wczesnym rankiem z łóżek, by aktywnie spędzić czas  nas na górskich szlakach. Ranek jest piękny i słoneczny. Tradycyjnie zostaje przedstawiony plan dnia, a realizacja ?? warunki pogodowe pokażą. Witamy też w grupie nowych turystów. Szybko przemieszczamy się do Kościeliska, gaworząc o tym i owym.

Rozpoczynamy wędrówkę z Kir - 940m.n.p.m. Już kolejny raz w tym roku idziemy przez najpiękniejszą dolinę w Tatrach Zachodnich do schroniska na Małej Polance Ornaczańskiej. Mijając Kapliczkę Zbójnicką i kolejne mostki na rwącym Potoku Kościeliskim, podziwiamy skalne bramy, niesamowite wapienne turnie z okazami drzew urwiskowych  „Wszystko się srebrzy lub złoci... W kropelkach świeżej wilgoci Tęczową barwą połyska... To Kościeliskapisał kiedyś Adam Asnyk. W tej dolinie należy również wspomnieć o pasterzach, zbójnikach, poszukiwaczach skarbów, kopalniach rud metali, czy speleologach. Wapienne skały kryją liczne jaskinie i przepiękne wąwozy. Z przed schroniska podziwiamy Błyszcz i Bystrą. Czas na sute śniadanie i zmniejszenie zawartości plecaków. Przed nami kawał trasy i trzy dwutysięczniki z groszem. Ruszamy za zielonymi znakami przez Dolinę Tomanową lasem pod górę, towarzyszy nam Tomanowy Potok. Mijamy Polanę Tomanową Niżnią i Wyżnią. Na wprost widzimy częściowo pokryte gołoborzem zbocze Suchego Wierchu Tomanowego górującego nad Tomanową Przełęczą, niestety niedostępną dla turystów. Dalej Tomanowy Polski i Smereczyński. Za nami pozostają Ornaki ze Starorobociańskim. Ścieżka ostro skręca w lewo i jest bardziej stroma. Kończy się las i trawersujemy Czerwony Żleb. Czerwone zabarwienie ziemi świadczy o obecności związków żelaza. Dawnej teren ten był eksploatowany przez górników. Wspinamy się ostro, a nad nami błękitne niebo z kumulusami. Na Chudej Przełączce 1850m dochodzą czerwone znaki z Adamicy i wędrujemy za podwójnymi znakami. Nieco wyżej podziwiamy Mułową Dolinkę z urywającą się stromo pionową ścianą. Najbardziej jednak uciążliwym jest podejście przez Twardy Upłaz na  sam Ciemniak 2096m.n.p.m, który zdobywamy o godz.11.30.Tradycyjne gratulacje od przewodnika i grupowa fotka. Szczyt jest płaską i rozległą kopułą, kwitną przepiękne okazy goryczki wiosennej, skalnicy i rojnika. No i widoki zapierają dech w piersiach, chłoniemy je wraz z górskim powietrzem rozsiadając się na odpoczynek. Znowu idą w ruch plecakowe specjały. A głowa okręca się wokoło, bo mamy całą panoramę szczytów. Więc kłania się Kominiarski, Osobista, daleko Mała Fatra, galeria Tatr Zachodnich bliższych od Grzesia po Wołowiec, od Brestowej po Banikowski, Rohacze, Czerwony Wierch z Łopatą, Trzydniowiański, Czubik, Kończysty, Jarząbczy, Raczkowa Czuba, Starorobociański, Bystra z Błyszczem, Kamienista, W dali Niżne Tatry. Również Krywań, Kopy Liptowskie, Hruby Wierch, Szatan, Koprowy, Szczyrbski Szczyt, Gerlach, potem Rysy, Wysoka, Mięgusze, a na bliższym planie Świnica, Kasprowy, Kozi Wierch, Granaty i Koszysta. Pozostają już tylko Tatry Bielskie oraz z tyłu Zakopane z Gubałówką, Jezioro Orawskie i Babia Góra. Ciemniak wznosi się ponad dolinami: Kościeliską, Tomanową, Tomanową Liptowską i Miętusią i polodowcowym kotłem Doliny Mułowej. Nazwa szczytu pochodzi prawdopodobnie od tej doliny, zwanej przez pasterzy Doliną Ciemną. Znaki prowadzą wzdłuż granicy państwa. A my ruszamy dalej na Przełęcz Mułową 2067m. Uwielbiam przełęcze…..by znowu piąć się na Krzesanicę 2122m.np.m.

Krzesanica ze ścianą od północy gdyby skrzesaną i stąd tak nazwana” -  pisał o Krzesanicy Walery Eljasz - Radzikowski. Północna ściana wygląda naprawdę imponująco i robi największe wrażenie, a urwiska wprost hipnotyzują. Góruje nad Doliną Miętusią i słowacką Doliną Cichą. Ten najwyższy szczyt Czerwonych Wierchów zdobyliśmy parę minut po 12.00.Kolejne gratulacje i zachwycanie się arcydziełem natury. Przed nami Małołączniak, Kopa Kondracka i wystający wierzchołek Giewontu. Czas iść dalej, gdyż zbierają się ciemne chmury. Zbiegamy przez Litworową Przełęcz 2037m i Małołączniak 2096 m n.p.m. osiągamy przed godz.13.00. Jego stoki opadają do Dolinki Rozpadłej , górnego piętra Tomanowej, do Doliny Małej Łąki poprzez Wyżnią Świstówkę Małołącką i Doliny Litworowej. Nazwa jego pochodzi od Doliny Małej Łąki. Obserwujemy stado 10 kozic karmiących małe. W masywie Czerwonych Wierchów znajduje się kilka jaskiń niestety nie można ich zwiedzać. Obecnie kwitnące Czerwone Wierchy porośnięte są też situ- skuciną, która czerwienieje już w lipcu nadając im rudo-czerwony kolor. Daje się też zauważyć postępującą erozję wietrzną skał .Wypadki do jakich dochodziło w rejonie Czerwonych Wierchów ukazują dwoistą naturę szczytów: z jednej strony łagodne i łatwo dostępne, z drugiej – zdradliwe stoki stromo podcięte urwiskami. Przewodnik nawiązał do Aldony, która chcąc oddalić się w ustronne miejsce spadła ze ściany. Schodzimy przez Kobylarzowy Żleb, posiłkując się łańcuchami do Przysłopu Miętusiego za niebieskimi znakami. Dalej już tylko wylot Doliny Małej Łąki. Trasa to spacer wysokogórski z jedyną trudnością w Kobylarzowym Żlebie, a wystarczyło trochę dobrej kondycji i człowiek czuje, że żyje! Długość trasy to ok 22 km i 1300m przewyższenia. W dniu dzisiejszym delektowaniu się widokami i „foceniu” nie było końca. Do domów wróciliśmy wieczorem.

Zapraszam do galerii zdjęć.

                                                                                                    uczestnik wycieczki Janina Filipek

 

alt