galeria zdjęć

 

 

                               "Tam dojdę, gdzie graniczą Stwórca i natura. "A. Mickiewicz

                    

         Kolejny wypad grupy górskiej MOK, to nie zaliczony odcinek grani głównej Tatr Zachodnich Słowackich Banikov, Hruba Kopa i Trzy Kopy zaplanowany na dzisiejszą niedzielę 21 lipca2013r. Zwyczajowo  o godz.5.00 zebraliśmy się na jordanowskim Rynku. Przewodnicy Andrzej i Zenon odliczają  23 niezłomnych zapaleńców. Jedziemy przez Chyżne, Zuberec, Liptowski Mikulasz, Żar do ujścia Doliny Żarskiej /900m/. Jest piękne słońce i błękitne niebo. Pogoda ma być na blachę.

Startujemy z parkingu za znakami niebieskimi idąc równolegle z potokiem Smreczanka do Chaty Żarskiej –Królowej Schronisk /1283m/.Tu obfite śniadanie i poranna kawa, oczywiście z pysznymi kolorowymi ciasteczkami. Obok znajduje się dom Horskiej Služby i symboliczny cmentarz ofiar gór -wstępujemy, oddając się chwili zadumy.Za zielonymi znakami trawersujemy stok zakosami wśród kosodrzewiny i rzucamy okiem na cudny Szarafiowy Wodospad opadający trzema kaskadami. Dobrze, że zawiewa przyjemny wietrzyk, bo dalsze mozolne podejście na Przełęcz Jałowiecką 1858m n.p.m i Przysłop Pośredni dałoby nam w kość. Otwierają się malownicze widoki na otoczenie Doliny Jałowieckiej z Babkami naprzeciwko. Następnie początkowo trawiastym, później skalistym grzbietem dochodzimy na Przysłop 2 142 m n.p.m. Lazurowe niebo i coraz bardziej zimny wiatr. Więc krótki oddech i przez stromy skalisty grzbiet schodzimy na przełączkę.Część zębatego grzbietuobchodzimy, by skalistym szczytowym żebrem zdobyć Banówkę 2 178 m n.p.m. Jest godzina 12.00. „Człek aż siadł i w zadumę wpadł”, bo widoki są godne patrzenia. Nierealny nas błękit otacza. Szczyty, które jak pamiętam z ostatniej tu wizyty ukrywały się za zawiesistą otuliną chmur, a teraz dostojnie spoglądają na nas strofując, że nie będą miłe. Będą nas cały czas pilnować, odkrywając przed nami coraz piękniejsze miejsca. Będą mieć na nas oko i w zależności od nas samych, zezwolą nam albo nie, powrócić. Należy nam się odpoczynek i czas na pochłonięcie oczyma tego co widzimy. Podziwiamy Pachoła, Siwy Wierch, Babki, skręcając w prawo głowę dostojna Osobista, Salatyny i Brestowa. Dalej Babia Góra, Pilsko i rozlane Jezioro Orawskie. Na wprost Pogórze Choczańskie z Wielkim Choczem, Krywańska Mała Fatra .W lewo Wielka Fatra, Niżne Tatry.W dole niebieska Mara i Liptowski Mikulasz. A z tyłu Hruba Kopa i Trzy Kopy - jako nasze dalsze cele. Przedłużenie grani to Rohacze: Płaczliwy i Ostry. Obok Baraniec, Starorobociański i Bystra.A na dalszym planie dostojne Tatry Wysokie z Krywaniem, Gerlachem, Lodowym i Jagnięcym. Bliżej Świnica, Czerwone Wierchy i czubek Giewontu. Banikov leży w grani pomiędzy Pacholą a Hrubą Kopą. Otaczają go doliny: Zuberska, Żarska, Jałowiecka. Jego północne stoki bardzo stromo opadają do Spalonej Doliny /350m/.Ma wyróżniającą się skalną czubę i Igłę. Swoim wyglądem przypomina Tatry Wysokie. Można tu znaleźć goryczkę przezroczystą, skalnicę mchowatą i jaskier alpejski. Dalej już granią za czerwonymi znakami przez skalne wcięcie z łańcuchem schodzimy obok skalnej Igły na trawiastą Przełęcz nad Zawratami.I przed nami kolejny szczyt naszej ekspedycji -Hruba Kopa 2 166 m n.p.m. Wyrównanie oddechu i kop czekoladowy. Schodzimy na przełęcz Hruba Prehyba. Posiłkując się dużą ilością łańcuchów pokonujemy trasę wspinaczkową przez Trzy Kopy 2136 m n.p.m. To postrzępiona grań z kilkoma wierzchołkami, wyglądająca bardzo niewinnie. W niej wyróżnia się 3 wierzchołki Szeroka, Drobna, Przednia /Skrajna / Kopa, Te trudne technicznie przejścia można podejmować tylko przy dobrej pogodzie. Z ostatniej Kopy schodzimy piarżystą ścieżką na Smutną Przełęcz 1 963 m n.p.m. Na całym odcinku szlaku aż do Smutnej Przełęczy towarzyszył nam bardzo silny wiatr. Również pokonaliśmy wiele eksponowanych fragmentów, ubezpieczonych dziesiątkami metrów łańcuchów.Trasa ta jest też określana jako "Orla Perć"Tatr Słowackich. Muszę też zaznaczyć, że jak na Tatry Słowackie szlak jest bardzo uczęszczany i dzisiaj też był zator. Przeznaczona jest dla turystów odpornych na przepaściste atrakcje. Są fragmenty prowadzące wciętymi w skale szczerbami i ubezpieczone łańcuchami wymagające dużej uwagi. W niektórych miejscach trzeba trawersować wielkie ściany granitowe o dużej ekspozycji, co daje  taternickie emocje. A w dodatku sceneria gór jest czymś tak niesamowitym. Intensywność uczuć podczas wspinaczki, przejść i zejść jest tak wielka, że nie osiągnie się tego nigdy tutaj, na dole. Szybko zbiegamy do Chaty Żarskiej za znakami zielonymi, aby ugasić pragnienie i podzielić się wrażeniami zerkając na grań. Zejście do parkingu to już spacer trekkingowy. Moc wrażeń, pogoda na blachę, 23 km na butach i powyżej 1500m przewyższeń - to efekty dzisiejszego dnia.  I za to tak kochamy góry.

       „ Tatry zostają jak zawsze. Stoją nieugięte, dumne. Jeszcze ostatnie spojrzenia na nie , nasycenie się ich widokiem na tyle , by wystarczyło do następnej wizyty”. 

Zapraszam do galerii.                                                          uczestnik wycieczki Janina Filipek

 

alt