galeria zdjęć

 

 

              Wschód - ze szczytu Babiej Góry


Wicher rozwarł w mgłach błękitne okno, pęk promieni już przez nie się wdarł:
złote skrzydła przyprawił obłokom i snu szarość ze skał krawędzi starł.
Zginął w blaskach ostatni ślad mroków, ziemia leży nisko u mych stóp.
Całą przestrzeń żądnym dali wzrokiem mogę zdobyć, morze sinych gór! (…)

              

Jest środek nocy w dniu 28.07.2013r, bo zegar na kościelnej wieży w Jordanowie wskazuje 1.45.Na rynku jak duchy pojawiają się turyści MOK, którzy o poranku chcą podziwiać wschód słońca na Babiej Górze.Zwyczajowo towarzyszy nam przewodnik Andrzej, odliczając 28„nocnych marków”. Tym razem witamy w grupie francusko-języczne towarzystwo. Jest piękna, rozgwieżdżona i ciepła noc. Hasłowo przewodnik sprawdza sprzęt oświetleniowy i ruszamy busem w kierunku przełęczy. Z parkingu na Krowiarkach 986m.n.p.m za czerwonymi znakami rozpoczynamy mozolną wędrówkę pnąc się w systematycznie w górę po odnowionej ścieżce przez tereny Babiogórskiego Parku Narodowego. Został utworzony w 1954r. a w 1977r. wpisanego na listę światowych rezerwatów biosfery UNESCO. Otula nas las i noc. Drogę oświetlamy czołówkami a wspomaga nas księżyc. Gwiazdy i gwiazdeczki mrugają, aby je podziwiać. I tak krok po kroku łapiąc oddech i słuchając odgłosów leśnych zdobywamy Sokolicę 1367m.n.p.m.Na tarasie widokowym przewodnik proponuje nam wygaszenie latarek i ogarnia nas ciemność. Wokół majaczą światła Zawoi, a w oddali rozproszone światełka okolicznych miejscowości. Wieje lekki zefirek. Chwila na ugaszenie pragnienia w nocy, co brzmi trochę dziwnie.W mroku pojawiają się światełka latarek - to podobni nam, zdążający w tym samym kierunku. Idąc wyżej,las się powoli przerzedza i zaczynają się pojawiać niższe piętra roślinności oraz kosówka. Noc szarzeje, ale księżyc i gwiazdy nie dają za wygraną. Skutecznie pniemy się w górę przez Kępę 1521 m n.p.m i scenariusz zmienia się w miarę pokonywania wysokości. Na horyzoncie zaczynają się rysować kolory szarości, bladej czerwieni i żółci. Czyżby zaczynało się chmurzyć? Przed i za nami widzimy rząd latarek na ścieżce. Turyści niczym pielgrzymi ciągną na szczyt. Następnie mijamy Gówniak 1617 m n.p.m /nazwa wzięła się od odchodów pasących się tutaj do końca XIX  wołów/ i na Diablaku 1725 m n.p.m szczytujemy godz. 4.30.                                        

    Oto przed nami Ona,Najwyższa -Babia Góra, Królowa Beskidów, Matka Niepogód. Dumnie króluje na granicy między dwoma zlewiskami mórz Bałtyckiego i Czarnego, bo jej grzbietem biegnie główny wododział europejski. Patrząc, odwiedzając ją i wspinając się na jej szczytową grań, poznajemy jej różne światy, Kto odwiedził Babią Górę w różnych porach roku wie, że jej wierzchołek może być obsypany pięknym kwieciem albo spowity w chmurach i mgłach, smagany wichrami, a zimą śnieżycami. Na szczycie tłum ludzi /ok. 200 osób/oczekujących ze skupieniem na wschód słońca z aparatami na statywach. Kamienny murek, osłaniający turystów od wszędobylskiego wiatru jest zajęty. Zajmujemy wgłębienia w skałkach, zakładamy skafandry i zabieramy się do „wczesnego śniadania”. Horyzont coraz bardziej podmaka i słońce nie może przebić się przez warstwy chmur. Widzimy tylko podświetlone ślady po samolotach. Przez moment rysuje się w chmurach pasek ze słonecznej czerwonej kuli. Ale zaraz się chowa. Mgły ścielą się nad Orawą i zaczynają wyłaniać się Tatry. Dopiero o godz. 5.15 zza grubego wału chmur zaczynają wydostawać się czerwone kolory. Najpierw nieśmiało, po chwili więcej i więcej – aż wyłania się złota olbrzymia kula. I tak wzeszło słońce oświetlając ziemię. Widok zapiera dech w piersiach, a my stoimy jak zaczarowani. Iluminacja trwała dosyć długo. O tym że wschód słońca jest na Babiej Górze zjawiskiem zaiste przepięknym - wie niemal każdy turysta, który choć raz był w Beskidach. Ale co innego wiedzieć a co innego zobaczyć. I tak zauroczeni zjawiskiem pozujemy do fotografii. Następnie przechodzimy do tablicy pamiątkowej Jana Pawła II i przewodnik przedstawia nam historię. Obelisk ten  został ufundowany przez mieszkańców czterech orawskich wsi: Półgóry, Rabczy, Rabczyc i Sihelnego na pamiątkę papieskich pielgrzymek na Słowację i odsłonięty 17.08.1996r. Również dowiadujemy się o dziejach schroniska, którego ruiny znajdują się pod szczytem.Powstało w 1905 r. dzięki niemieckiej organizacji turystycznej Beskidenverein. Zakończyło swoją działalność po II wojnie światowej -  w 1949r strawił je pożar. Natomiast w 1980r zostało zburzone przez zarządców polskich. Zerkamy jeszcze na panoramy i teraz możemy podziwiać lekko zamglone Tatry, Kotlinę Orawsko -Nowotarską ,Beskid Śląski, Makowski i Wyspowy. Zauważamy także zjawisko rzucania cienia przez szczyt Babiej Góry na zbocza Małej Babiej. Umocnieni magiczną siłą i nasyceni zjawiskiem ruszamy w dalszą drogę za czerwono- zielonymi znakami na Przełęcz Brona 1408 m.n. p.m. Być na Babiej Górze i nie wstąpić na Małą Babią? Część grupy wędruje na jej szczyt Cyl -1517 m n.p.m, by znowu nasycić się widokami. W drodze powrotnej zbiegamy do schroniska na Markowych Szczawinach - 1180 m n.p.m.  Upał - więc czas na posiłek i relaks. Tym bardziej trudno jest nam się zmobilizować w dalszą drogę, ale zmęczenie i nieprzespana noc dają o sobie znać. Na dzisiaj wystarczy przedeptane 13km i ponad 850m przewyższenia, a w dodatku upał .Schodzimy za zielonymi znakami do Zawoi Markowe. Przejeżdżając przez Zawoję zerkamy jeszcze na dostojną Królową Beskidów.                              

                    Zapraszam do galerii zdjęć.                                     

                                                      uczestnik wycieczki : Janina Filipek

alt