galeria zdjęć

 

 

Krywaniowy blask słońca

 

Kolejnym celem na naszej mapie górskich wędrówek był Krywań. Narodową górę Słowaków - postanowiliśmy zdobyć  4 sierpnia. Nie było to lada wyzwanie, upał doskwierał.  Wycieczkę rozpoczęliśmy nad jeziorem - Strbske Pleso. Po około godzinie marszu zjedliśmy śniadanie nad brzegiem Jamskiego Stawu w towarzystwie pływających kaczek.  Po krótkiej przerwie na naszej trasie skręciliśmy w prawo podążając za niebieskim szlakiem. Wchodzimy w las gdzie zakosami wśród traw, kęp smreków i limb wychodzimy ponad górną granicę lasu. Po przejściu 1 ½ godziny znajdujemy się na trawiastym grzbiecie zwanym Nad Pawłową. Stąd rozpościera się wspaniała panorama, przed nami nasz cel – Krywań, za nami widoki aż po Niskie Tatry (widać stąd Chopok, Dziumbir i inne szczyty), po lewej Tatryt Zachodnie. Szlak do tej pory jest łatwy, niezbyt  stromy. Gdy szlak przekroczył boczne ramię Krywania – odsłonił nam się widok na Żleb Krywiański. W dalszym ciągu towarzyszą nam wspaniałe panoramy, zwłaszcza na Tatry Zachodnie i Tatry Niskie, w dole po lewej widać osadę Podbańska. Na wysokości 2140 m n.p.m. nasz niebieski szlak łączy się ze szlakiem zielonym, który wiedzie z polany Trzy Studnie. Miejsce spotkania szlaków nazywa się rozstajem pod Krywaniem. Dalsze podejście stało się znacznie trudniejsze, a teren skalisty. Większość z nas złożyła kijki i pomagaliśmy sobie rękami osiągając pierwszy nasz sukces tego dnia - zdobycie Małego Krywania (2334 m n.p.m.). Roztaczają się coraz piękniejsze widoki zwłaszcza na Tatry Wysokie. Następnie osiągamy Krywańską Przełączkę skąd możemy zerknąć w dół na Zielony Staw Ważecki, którego widok pogłębia przepaść ponad 400 m różnicy wysokości. Chwila odpoczynku, kolejna butelka wody mineralnej, oddech i naprzód. Najtrudniejszy okazał się końcowy odcinek,  gdzie wspinaliśmy się po stromym stoku z piargami  i gruzowiskami.

Na szczyt Krywania (2495 m n.p.m.) dotarliśmy ok. 12.20, gdy temperatura przekraczała 300C. Oczom naszym ukazuje się niesamowita 360-stopniowa panorama. Widać praktycznie wszystko w Tatrach. Przy ładnej pogodzie jest to chyba najlepszy tatrzański punkt widokowy. Ma na to wpływ również fakt, że Krywań leży niejako z boku Tatr, którym jakby się przyglądał. Szczyt ten ma największą w całych Tatrach wysokość względną nad położoną pod nim doliną - Doliną Koprową, która leży 1300 m poniżej wierzchołka. Na szczycie znajduje się dwuramienny krzyż oraz dwie tablice pamiątkowe. Zrobiliśmy zdjęcia 
i zachwycaliśmy się widokiem z wierzchołka Krywania. Największym zainteresowaniem cieszy się strona północna z ciągiem Tatr Polskich  - od Giewontu poprzez Kasprowy Wierch, Świnicę, Kozi Wierch do Wołoszyna oraz wschodnia  z widokiem na wszystkie najwyższe
i najważniejsze szczyty tatrzańskie m.in. na Rysy, Wysoką, Mięguszowieckie, Gerlach, Łomnicę, Lodowy. Z Krywania poza panoramą Tatr można dostrzec – Małą i Wielką Fatrę, Niżne Tatry, Beskid Wysoki i Pieniny.

Co ciekawe Kazimierz Przerwa-Tetmajer napisał o Krywaniu wiersz zamieszczony w książce „Na Skalnym Podhalu”, którego słowami śpiewanymi na rzewną nutę żegnano ludzi związanych z Tatrami.

Hej Krywaniu, Krywaniu wysoki!

Płyną, lecą spod ciebie potoki!

Tak się leją moje łzy, jak one,

Hej łzy moje, łzy niezapłacone…

Hej Krywaniu, Krywaniu wysoki!

Idzie od cię szum lasów głęboki,

a mojemu idzie żal kochaniu,

hej Krywaniu, Krywaniu, Krywaniu!..

(I tak Krywań zostaje odhaczony, a my czekamy na kolejną wędrówkę!)

                                                                                                        uczestnik wycieczki - Magdalena Malczewska

 

alt