galeria zdjęć

Miejski Ośrodek Kultury zorganizował kulig w Zawoi, która jest najdłuższą i największą pod względem powierzchni wsią w Polsce oraz najludniejszą z ziem karpackich. Leży u podnóża Babiej Góry, najwyższego szczytu polskich Beskidów. Wczesnym popołudniem grupą pona 40 osób udaliśmy się autokarem w Beskid Żywiecki, jadąc doliną wzdłuż zamarzniętej rzeki Skawicy.

Po przyjeździe do zajazdu „U Styrnola” przesiedliśmy się na wozy (byliśmy rozczarowani, że nie na sanie) zaprzężone w konie, ale ze względu na czarną nawierzchnię drogi nie było innej możliwości. Jechaliśmy przez Zawoję – Markową, gdzie jest początek zielonego szlaku w kierunku na Markowe Szczawiny. Jadąc kuligiem, po lewej stronie mijaliśmy siedzibę Babiogórskiego Parku Narodowego. Tam znajduje się cała ekspozycja muzeum BPN, a powyżej mieści się skansen Markowe Rówienki. Na obszarze graniczącym z parkiem wyznacza się otulinę Parku Narodowego. Rezerwat biosfery UNESCO o pow. ponad 33 km.2 należy do BPN. Po drodze mijaliśmy istniejące do dziś wille, stare chaty, różne ośrodki wczasowe i wiele prywatnych kwater wynajmowanych przez wczasowiczów.

Nasz kulig zatrzymały się na zajezdni Zawoja – Czatoża. W tym dniu „Królowa Beskidów” była łaskawa, a aura sprzyjała nie tylko naszej grupie, ale także  narciarzom  szusującym na stoku przy oświetlonym wyciągu „Baca”. Przy dobrej pogodzie, doskonale widać było ośnieżony szczyt Babiej Góry – Diablak.

Zapłonęły dwa ogniska; na jednym piekły się kiełbaski, a na drugim podgrzewał się grzaniec. Kolektywnie włączaliśmy się do śpiewania naszych ulubionych piosenek przy akompaniamencie akordeonu. W drodze powrotnej nasz orszak z pochodniami rozświetlał noc. Każda historia kończy się morałem, Tą można skwitować stwierdzeniem „ nie ważne na czym jedziesz, lecz w czyim towarzystwie”. Po kilkunastominutowej jeździe dotarliśmy do stylowej karczmy „Styrnol”

Karczma ta ma ciekawą architekturę, a sala na drugim poziomie przeznaczona jest na biesiadne spotkania, a nasze przecież do takiego się zalicza. Przez gospodarzy ugoszczeni zostaliśmy bigosem i gorącą herbatą. Po tym gorącym posiłku nasza zgrana grupa przystąpiła do dalszego ciągu zabawy. Nie mogło być inaczej, przecież trwał karnawał.

Nasz repertuar wokalny opiewa na sześć godzin śpiewania. Doszliśmy do wniosku, iż musimy uczyć się nowych piosenek, bo kto wie, następne imprezy mogą trwać jeszcze dłużej.

  Maria Nowak