galeria zdjęć

Kulig z MOK-iem

 

      Nastał dzień 04 luty, i tym sposobem spotykamy się ponownie na kuligu zorganizowanym przez MOK.

       Tym razem śniegu pod dostatkiem, o mrozie nie wspomnę,  -19 stopni  o godzinie 18.00 Wyjeżdżamy autokarem z Jordanowa o godzinie 15.00, po drodze zabieramy  jeszcze kilkunastu uczestników dzisiejszej zabawy.  Spod  wyciągu narciarskiego w Zawoi Czatoży  wyruszamy dziewięcioma saniami w kierunku Czatożanki, aż pod samą granicę Babiogórskiego Parku Narodowego, jak również granicę państwa, tam ze względu na spory mróz zawracamy i od razu ruszamy w drogę powrotną. Mimo zimna jakie panowało i smagającego nasze policzki mrozem wiatru, na saniach humor nikogo nie opuszczał. Dźwięk dzwonków, tupot końskich kopyt i śpiewy biesiadników w ilości 43 dusz, dla których mróz nie stanowił żadnej przeszkody, tworzyły  niepowtarzalny klimat .

        Po powrocie pod wyciąg  rozpalamy ognisko, a wręcz cudownie grzejącą, wysoką watrę, iskrzącą na wysokość ok. 2 metrów. Pieką się kiełbaski, chleb, a z kociołka obok wydobywa się aromatyczny zapach grzańca. Przy  dźwiękach akordeonu  coraz mocniej rozkręca się zabawa. Zajadamy się pysznościami, bo jak inaczej można nazwać upieczona kiełbaskę na żywym ogniu o tej porze roku?

      Ogromne podziękowania dla Janka Hanusiaka  za hart ducha i palców,(mimo mrozu nie odpadły :) i za cudowny klimat jaki stworzył  swoim graniem , przy naszym  ognisku.

Po ok. godzinie ruszamy autokarem do karczmy „Tabakowy Chodnik”. Tam już na nas czeka gorąca herbata, bigos i jakże tradycyjna strawa, chleb ze smalcem. Chwila odpoczynku dla Janka i znów  rozbrzmiewa  dźwięk  akordeonu ze znanymi melodiami. Rozpoczynają się tańce i wspólne zabawy. Do nieodłącznych zaliczane są m.in. „chusteczka haftowana” , „jedzie pociąg”. Ruszyła na całego wspólna biesiada, jesteśmy tu razem i wszyscy razem się bawimy, w naszej grupie nie ma podziałów wiekowych ani żadnych innych. Ok. godziny dwudziestej, zmęczonym już nieco  palcom  harmonisty, przychodzi z pomocą zespół muzyczny.

       Porywają swoim graniem  wszystkich  gości w karczmie do wspólnej  zabawy i gdy nadchodzi godzina powrotu trochę żal  opuszczać  progi już nam znajomej  karczmy. Zabawa była przednia, a my to potwierdzamy bo też tam byliśmy, grzane wino piliśmy, pysznie się bawiliśmy i  każdego zachęcam do wzięcia udziału w naszym kuligu już za rok :).

Dziękujemy  organizatorom za naprawdę  cudowną, zimową imprezę.

                                                             Wszyscy uczestnicy kuligu Anno Domini   04.02 2012r.